Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

Zamglony obraz świata

2020-12-30

Nie wszyscy Polacy chcą pogodzić się z oczywistym faktem, że obecny światowy kryzys gospodarczy jest największym wydarzeniem historycznym od czasu II Wojny Światowej, zaś wątpliwa pandemia Covid 19 jest kolejną (i nie ostatnią) odsłoną tego kryzysu. Lekceważenie tych faktów jest w istocie rzeczy samobójcze. Jest przejawem skrajnej lekkomyślności, a nawet głupoty, nad którą warto się zastanowić.

Wielki kryzys ujawnia słabość organizacji międzynarodowych, rządów i instytucji, które przez dziesiątki lat narzucały społeczeństwom swój autorytet i wpływy polityczne. Należy poważnie zastanowić się nad przyczynami tej słabości. Wcześniej instytucje te spełniały – choć słabo i często interesownie - funkcję wdrażania pokoju i porządku światowego, ale ich ambicje daleko przewyższały realne działania. I oto na naszych oczach załamał się dotychczasowy, niestabilny zarys porządku światowego, oparty na dominującej roli Stanów Zjednoczonych. Kryzys sprawił, że ów porządek okazał się iluzoryczny, a na jego miejsce wkradł się ogólny chaos oraz indolencja w przeciwdziałaniu negatywnym jej skutkom. Organizacje międzynarodowe stały się narzędziami realizacji globalistycznej „polityki zdrowotnej”, stanowiącej projekt światowej oligarchii finansowej. Jest to projekt oparty na dążeniu do hegemonii światowej.

Czynnikiem szczególniej aberracji umysłowej jest dążenie do hegemonii światowej, czyli do panowania nad światem. Nie jest istotne, jakie argumenty są wysuwane w celu przekonania ludzi o zasadności dominacji w skali światowej. Może to być potrzeba przeciwdziałania korozji środowiska naturalnego w skali globalnej, ale może to być budowanie nowej wizji stosunków międzyludzkich, w której nie ma miejsca na podmiotowość narodów. A może to być, jak się okazało, walka z pandemią. Z pandemią Covid 19, a później z pandemią głodu.

A mimo to, dotychczasowym ambicjom kształtowania nowego porządku światowego towarzyszył aplauz, a nawet entuzjastyczne zaangażowanie. Wskazuje to na brak elementarnego krytycyzmu, który powinien cechować każdego człowieka; krytycyzmu niezbędnego do przeciwstawienia się złowieszczym zamysłom dominacji w świecie. Stosunek do takich dążeń, z konieczności wywołujących z jednej strony opór, a z drugiej jego brutalne dławienie, może wyznaczać poziom osobistego i społecznego zagrożenia głupotą. Jest bowiem jasne, że dążenie do dominacji w skali światowej jest ewidentnym wyrazem agresywnego totalitaryzmu. Ma wymiar satanistyczny. Stanowi wielokrotnie większe zagrożenie, aniżeli suma wszystkich pozostałych zagrożeń.

Z chwilą, gdy zamysły te spaliły na panewce, ujawniła się nędza intelektualna z dwóch stron: ze strony kreatorów porządku światowego oraz ze strony ich zwolenników.

Dążenie do dominacji „niewidzialnego rządu światowego” (określenie legalizuje ekonomista J. Stiglitz w swojej książce „Globalizacja”) nie polega współcześnie na wyłącznym wykorzystaniu przewagi militarnej, lecz równolegle na narzuceniu odpowiednich postaw, przekonań oraz praktyk społecznych i gospodarczych. Dążenie to „promieniowało” kulturą popularną, ideami ekonomii neoliberalnej, jednostronnością zmonopolizowanego przekazu informacji, tworzeniem nowych „elit” itp. W tym kontekście niepoślednie miejsce zajmowało także wychowanie dla biznesu, zorientowane na dostarczanie personelu dla wielkich korporacji.

Obecnie funkcje międzynarodowych organizacji i rządów zostały silnie zmarginalizowane, sprowadzające organizacje i rządy do roli psów łańcuchowych. Chcąc rozpaczliwie dowieść swej siły i autentyczności sięgają one po środki „bardziej zdecydowane”, zaś w praktyce – agresywne, czasem bezczelne. Towarzyszy temu samowola prawna i finansowa. To groźna pułapka, w której znalazły się nie tylko Stany Zjednoczone. W pułapce tej znalazła się również Unia Europejska, a także rządy większości krajów europejskich.

Wielki kryzys wyzwala demoniczny wzrost agresji – ekonomicznej, politycznej, prawnej i militarnej – krajów usiłujących zachować i utrwalić dotychczasowe ambicje i interesy gospodarcze. Bez zrozumienia tego fenomenu niemożliwe jest zrozumienie współczesności.

Jednak nie jest to jedyny problem ogólny.

Kolejnym problemem jest długotrwałość światowego kryzysu, który przetacza się falami i obejmuje coraz to nowe obszary życia gospodarczego, politycznego, a nawet religijnego. Ale kryzys nie może być dalej postrzegany jako wyładowanie spowodowane skumulowaniem się problemów gospodarczych. Musi być postrzegany jako wielki generator dalszych problemów i konfliktów ekonomicznych, militarnych, politycznych, moralnych, zdrowotnych . To nie tylko rodzi poczucie niepewności jutra, lecz ponadto przekreśla racjonalność i obezwładnia wielu ludzi. Znaczna część z nich ucieka w świat iluzji, bagatelizując znaczenie kryzysu albo uznając jego skutki za krótkotrwałe i przejściowe. Stosunek ludzi do „polityki zdrowotnej” jest zbudowany na tej iluzji. Nieprzygotowani na kolejne perturbacje, ludzie wystawiają się na niebezpieczeństwo głodu i poniżenia. Ten słabiej dostrzegany aspekt kryzysu jest niezwykle ważny.

Zahamowanie rozwoju gospodarczego, wzrost bezrobocia, rozszerzanie się obszarów ubóstwa, pogłębianie dysproporcji materialnych generują wielki dramat szeregu krajów i setek milionów ludzi. W szczególności dotyka on krajów i ludzi mających wcześniej słabą pozycję ekonomiczną i socjalną. Jednocześnie widoczne są usiłowania ze strony silnych krajów, ośrodków władzy i jednostek (silnych w sensie ekonomicznym i socjalnym) do przerzucania skutków kryzysu na słabszych.

Przypomnienie tych podstawowych elementów współczesnej rzeczywistości nie jest tutaj przypadkowe. Wskazują one, że dotychczasowy doktrynalny obraz świata – powszechnego dobrobytu - jest rażąco niezgodny z rzeczywistością. Był on fałszywy od wielu lat, ale wcześniej rzadko zwracano na to uwagę. Dziś stanowi zasadniczą przeszkodę dla rozpoznania obecnej rzeczywistości. Zarówno utrwalenie tego obrazu w świadomości ludzi, jak też jego odrzucenie, nie dają szansy wyjścia z kryzysu.

Zastraszanie ludzi również nie jest wyjściem z kryzysu, lecz próbą zachowania dotychczasowego status quo w warunkach permanentnego, dalej pogłębianego kryzysu.

Historii jednak zatrzymać nie można, a tym bardziej „zresetować”.

(zaloguj się aby pobrać plik w formacie pdf)

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Logowanie