Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

Wrogość

2020-12-30

Wrogość przybiera na sile, zarówno w stosunkach międzynarodowych, jak również w kraju. Jest głównym czynnikiem dezorganizacji państwa i gospodarki, co w „epoce pandemii” wydawać się może niewiarygodne. Paradoksalnie, to „polityka zdrowotna” prowadzona przez rządy i dyktowana przez organizacje międzynarodowe (WHO, Klub Rzymski, Bank światowy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy etc.) oraz światowe media i oligarchiczne fundacje „dobroczynne”, a za nimi – przez światową oligarchie finansową jest źródłem nasilającej się wrogości. Jednak wrogość przyjmuje teraz nowy kształt.

Wrogie działania są obecnie prowadzone na poziomie trudnych do identyfikacji i zrozumienia konfliktów globalnych, a nie na poziomie indywidualnych przejawów wrogości wobec przeciwników politycznych lub na poziomie walki między partiami politycznymi. Podstawowy konflikt globalny nie jest także – wbrew utartym przekonaniom - konfliktem między państwami lub narodami. Jest to konflikt pomiędzy światową oligarchią finansową a narodami, z których pierwsza strona dąży do zniszczenia narodów (nawet za cenę zniszczenia ludzkiej populacji), zaś druga dąży do odzyskania warunków nieodzownych dla rozwoju bytu narodowego. Pomijanie tego konfliktu uniemożliwia rozpoznanie aktów wrogości, niebezpiecznych projektów służących realizacji celów globalnych, obecnych i przewidywanych skutków pozornie łagodnych form narzucenia dyktatu.

Czyim dziełem jest globalna „polityka zdrowotna”? Każdy powinien znać odpowiedź.

Najważniejszą kwestią jest odrzucenie założenia, że konflikty międzynarodowe i krajowe nie są obecnie inspirowane i wykorzystywane w interesie światowej oligarchii finansowej. Bagatelizowanie roli oligarchii w toczącym się konflikcie globalnym polega na przypisywaniu rządom lokalnym możliwości sprawczych, których one nie posiadają.

Na poziomie krajowym nie można spodziewać się rozwoju społecznego i gospodarczego, jeżeli naród zostaje ofiarą wrogich (czyli antynarodowych) sił zewnętrznych. Trzeba też lepiej liczyć koszty materialne i ofiary ludzkie, zaś mniej uwagi przywiązywać do krzywd wyrządzonych „przy okazji” prowadzonej przez rząd polityki.

Krzywda nie jest argumentem politycznym. Efekty będą mizerne, jeżeli istnienie ofiar jest oderwane od istnienia katów. Niestety, w Polsce jest to zabieg stosowany nagminnie. Odwoływanie się do martyrologii niewiele daje; nie powinno być jednostronne, służące zjednywaniu sympatii i poparcia z tytułu poniesionych krzywd, lecz musi służyć ujawnianiu, oskarżaniu i karaniu zbrodniarzy. Nie można skupiać uwagi tylko na zbrodniach historycznych, lecz bardziej na współczesnych; należy ustalić ich przyczyny, często zakamuflowane i leżące daleko poza miejscem zbrodni.

Wrogiem nie jest ten, którego uważamy za wroga, lecz ten, który podejmuje wobec nas wrogie działania. W przeciwnym razie nasze rozumowanie zostanie sprowadzone do absurdu, gdyż będzie ukierunkowane nie na obronę i zwalczanie wroga, lecz na bezbronność i impotencję. To niezdolność do przeciwdziałania inwazji i okupacji, która przeradza się w widoczny dzisiaj autyzm polityczny rządu.

Wróg musi mieć imię. Nie może to być wróg abstrakcyjny, nieokreślony i nierozpoznany.

Idąc dalej tym tokiem rozumowania, niezbędne jest rozróżnienie wrogów osobistych od wrogów wspólnych, tj. niebezpiecznych dla danej, konkretnej wspólnoty narodowej. Jeśli bowiem dochodzi do sytuacji, kiedy wskutek wewnętrznych sporów i chaosu, nie potrafimy zidentyfikować wspólnego wroga (lub wbrew faktem zaprzeczamy jego istnieniu), bezradność i autyzm ogarnia całą wspólnotę narodową.
Jak długo Polska nie będzie rządzona prze ludzi zdeterminowanych do potępienia aktów wrogości i zdecydowanej obrony interesów narodowych, sytuacja nie będzie normalna. Wrogowie mogą uznać tę sytuację za normalną i podejmować bezkarne dalej idące akty wrogości. Nie ma żadnych strategicznych, ponadczasowych, ideologicznych, czy religijnych względów usprawiedliwiających brak wspomnianej determinacji (której nie należy mylić z nieodpowiedzialnym lub ślepym działaniem).

W tym zakresie pole manewru się kończy, a na wierzch wychodzą oszustwo i zdrada.

***

Dopóki nie pojawi się przeciwdziałanie skierowane przeciw aktom wrogości wymierzonym w narody ze strony światowej oligarchii finansowej , żadne państwo nie może zapewnić sobie prawa do obrony własnych interesów politycznych, ekonomicznych i narodowych. Jeżeli samo nie podejmuje działań obronnych w imię bytu narodowego, stawia siebie w najgorszej z możliwych sytuacji. Nie może liczyć zarówno na ustąpienie wrogości, a także nie może spodziewać się pomocy ze strony sił narodowych (zwłaszcza, gdy siły te zwalcza). Jednych zachęca, a drugich zniechęca. To są elementarne prawdy.

Jeżeli rządzący nie chcą tego zrozumieć lub wola się na różne sposoby wykręcać, nie mogą oczekiwać żadnego realnego wsparcia ze strony społeczeństwa. Wybory parlamentarne stwarzają jedynie pozory poparcia społecznego, które w każdej chwili może przeistoczyć się w nieskrywaną wrogość. Koegzystencja rządu i narodu wymaga respektowania interesów narodowych.

(zaloguj się aby pobrać plik w formacie pdf)

K. T.

Logowanie