Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

Przestępczy charakter nacjonalizacji i prywatyzacji

2019-01-25

"Im bardziej duchowej natury jest motyw zbrodni, tym bardziej złowrogi, im bardziej świadomy, tym mniej usprawiedliwiony- bo nieludzki. Bluźnierczy."                                                            Friedrich Durrenmatt

Analogie pomiędzy „nacjonalizacją” i „prywatyzacją” są zbyt wielkie, aby pozostawić je poza obszarem współczesnej historii gospodarczej, a przede wszystkim nie wolno jej pomijać w ocenie  trzydziestoletnich rządów kultywujących tzw. transformację ustrojową w Polsce.

Zauważymy jednak, że krytyka „nacjonalizacji’ była dobrze osadzona w wiedzy historycznej, ściśle powiązana z demaskowaniem ideologii komunistycznej, a przede wszystkim ujawniająca zbrodniczy charakter grabieży prywatnych majątków ziemskich i przemysłowych, a także brutalne represje wobec „klasy posiadającej”. Dlatego zasadne jest pytanie, czy wspomniane analogie obejmują tak szeroki obszar wiedzy o dokonywanych przejęciach majątkowych. Pytanie to ma dwie warstwy. Po pierwsze, czy dotychczasowa krytyka „prywatyzacji” jest dostatecznie wyczerpująca, aby można było doszukiwać się tych analogii? Wiemy, że wiedza o „prywatyzacji” przedostawała się do opinii //publicznej  (lub raczej sączyła), zaś opancerzenie ideologiczne tego szczególnego procederu grabieży majątku narodowego było znacznie skuteczniejsze, aniżeli marksistowska ekonomia polityczna. Jest to być może główny powód utrzymywania się apologetyki „prywatyzacji” przez niezmiernie długi czas, ale nie jedyny.

Na przykład, skąd wiadomo, że przejmowane w ramach nacjonalizacji majątki prywatne, często wsparte zabójstwem, uwięzieniem lub zesłaniem właścicieli do obozów pracy, przechodziły na własność "państwa"? To zaledwie hipoteza, trudna do zweryfikowania, zwłaszcza  w warunkach ograniczonego dostępu do informacji - zamierzonego skutku istnienia cenzury. Inna hipoteza mówi, że  przejmowanie majątków prywatnych stanowiło okazję do rabunków i gwałtów, kradzieży i porachunków osobistych. Czy to były okazje wykorzystywane spontaniczne, wbrew założonym celom, czy odwrotnie, były to okazje wpisane w proces "nacjonalizacji" lub nawet stanowiące jego siłę napędową. Czy podobnie jak w czasach Czyngis Chana, kiedy rabunki i gwałty były sposobem utrzymania hord tatarskich, przejmowanie majątków prywatnych było sposobem utrzymania władzy? Za murem cenzury kryją się  przekleństwa "nacjonalizacji". Widoczny brak represji wobec rabusiów i złodziei - realizujących misję „uspołecznienia” pod nadzorem władz nie pozwala zepchnąć tego widowiska zdziczenia na margines. Przejmowanie majątków prywatnych stanowiło największe źródło korzyści po II Wojnie Światowej. Tak więc podstawowy kanon racjonalności ekonomicznej daje znowu o sobie znać pod postacią rabunku i kradzieży majątku prywatnego, dokonywanych w symbiozie z przejmowaniem pozostałych składników tego majątku na rzecz "państwa". Po upływie połowy wieku, czyli obecnie, ten proces rabunku i kradzieży dokonywanych w symbiozie z przejmowaniem majątku  (tym razem odwrotnie - majątku publicznego przez osoby prywatne) dał o sobie znać z analogiczną  dynamiką i obudową ideologiczną . Interesujący jest przy tym fakt, że w tych obydwu odsłonach historycznych w znacznej części role agresorów odegrali ci sami ludzie, zaś ich ofiar - wcześniejsze ofiary.

Na tym tle fałszywe okazują się dwa przekonania teoretyczne. Po pierwsze, nie możemy się zgodzić z szeroko spopularyzowanym w literaturze socjalistycznej przekonaniem, jakoby likwidacja własności prywatnej osłabiała tkwiące w zachowaniach ekonomicznych egoizm i wyrachowanie. Gdzie są dowody empiryczne? Twierdzimy natomiast, że w gospodarce pozbawionej własności prywatnej ogólny wzór zachowań ekonomicznych podlega nieznacznym modyfikacjom, a możliwości jego stosowania nie podlegają znaczącemu ograniczeniu. Ograniczenia dotykają  natomiast  ujawniane  czy demonstracyjne przejawy egoizmu i wyrachowania, zaś ich miejsce zajmują z konieczności formy skryte, bardziej przewrotne,  asekurowane zacieraniem śladów oraz  łączeniem się w hermetyczne grupy spiskowe. Jest to w gruncie rzeczy tchórzliwa  wersja idealizacji skutków likwidacji własności prywatnej. Drugie przekonanie dotyczy z kolei twierdzenia, jakoby "uspołecznienie środków produkcji" dawało  grunt pod dyscyplinę pracy, dzięki temu sprzyjając poprawie jej organizacji i wydajności. Ten wątek jest tutaj szczególnie ważny, gdyż tego rodzaju przekonania kształtują wizję kolektywizmu, w którym wszyscy "łączą się we wspólnym wysiłku", "są na swoich miejscach", itp. Przestępczy charakter wprowadzania systemu komunistycznego, a następnie jego panowania zostaje w ten sposób nie tylko zatarty, ale wręcz zastąpiony pedagogicznym kiczem.

Dzisiaj nie powinien budzić wątpliwości przestępczy charakter nacjonalizacji. Podobnie będzie z prywatyzacją. Ciąg dalszy, dotyczący przebiegu i ideologicznego kamuflażu prywatyzacji, Czytelnik może sobie sam dopowiedzieć.

(zaloguj się aby pobrać plik w formacie pdf)

T.Z.

Logowanie