Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

Elementarz: Apologetyka wolnego rynku

2019-01-25

W neoliberalnej doktrynie ekonomicznej splatają się dwa szczególne wątki o daleko idących konsekwencjach praktycznych: apologetyka rynku oraz skrajny indywidualizm. Pozornie są one niewiele znaczące i mogą uchodzić za unowocześnioną wersję starej angielskiej ekonomii klasycznej. Z takiej właśnie pozycji neoliberalna ekonomia jest zazwyczaj ujmowana. Tymczasem skutki praktyczne są poważne. 

Apologetyka rynku oznacza, że bez zastrzeżeń akceptuje się wizję świata, w którym podstawowe procesy przebiegają spontanicznie, a więc nie są rezultatem z góry założonych projektów politycznych. Jest więc jasne, że takie projekty wypadają poza obręb rozważań ekonomicznych jako zjawiska anormalne lub co najmniej niepożądane. Tak więc skoncentrowanie zainteresowania na zjawiskach rynkowych, które mają niejako wyczerpywać cały zakres wiedzy ekonomicznej, stanowi wspaniałą kryjówkę dla prowadzonych w wielkiej skali interesów ekonomicznych i politycznych. Są one lekceważone, jak na przykład zawłaszczanie zasobów naturalnych w krajach poddanych silnym wpływom ekonomicznym i politycznym potęg gospodarczych; albo są fałszywie przedstawiane jako zjawiska rynkowe, jak na przykład powszechne określanie mianem rynku finansowego międzynarodowych korporacji finansowych. Ale nawet jeśli trafi się na rozważania ukazujące podobne sytuacje „antyrynkowe”, to staje się niemożliwe ich sensowne przedstawienie bez naruszenia podstaw doktrynalnych ekonomii (co zaraz było uznawane za obrazoburcze). Dalej, apologetyka rynku minimalizuje także znaczenie sektora publicznego, czyli sektora nierynkowego. To nie tylko uzasadnia ograniczenie zakresu i funkcji sektora publicznego, co miało miejsce we wszystkich krajach, w których neoliberalizm święcił zwycięstwo. To również potraktowanie sektora publicznego, a zwłaszcza świadczeń socjalnych, opieki zdrowotnej, edukacji oraz obronności, jako terenu myśliwskiego dla wielkich korporacji i lokalnych układów mafijnych. 

Takie rażące nadużycia ekonomii służące usprawiedliwieniu fałszywej interpretacji procesów gospodarczych byłyby niemożliwe, gdyby nie jedna podstawowa cecha ekonomii neoliberalnej: ignorowania rzeczywistości. Tylko dlatego, że na miejsce rzeczywistości mogła ona sprytnie podłożyć swoje „uniwersalne zasady” ekonomiczne, możliwe było forsowanie tej ekonomii jako nauki i zbioru wytycznych dla polityki.

Skrajny indywidualizm jest ściśle sprzężony z apologetyką rynku. W płaszczyźnie społecznej (zaś szczególnie etycznej) indywidualizm ten znajduje nie tylko usprawiedliwienie, lecz nawet przypisuje się mu pozytywne (społecznie i moralnie) konsekwencje. Neoliberalizm idzie tutaj znacznie dalej niż angielska ekonomia klasyczna. Ta ostatnia nie była tak naiwna lub przewrotna, aby uznawać skrajnie indywidualistyczne zachowania za jednoznacznie moralne. Zarówno zachowań nacechowanych indywidualizmem, jak również zachowań społecznych, nie wolno jednoznacznie oceniać jako dobrych lub złych (moralnie), ponieważ przekreślałoby to całkowicie sens dobra i zła. To po prostu jest bezsensowne. A mimo to, ekonomia neoliberalna zabrnęła w ten ślepy zaułek.

Ważne jest jednak przede wszystkim ukazanie praktycznego znaczenia skrajnego indywidualizmu w polaczeniu z apologetyką rynku. Kluczowym jest w tej kwestii zagadnienie konkurencji. W tradycyjnych zapatrywaniach na indywidualizm dostrzega się z reguły niebezpieczeństwo działania wbrew interesom społecznym, przewagę egoistycznych motywów działania, swoiste „sobkostwo”. W ujęciu neoliberalnym sprawa przybiera znacznie gorszy obrót. Główny motyw – konkurencja – niepostrzeżenie przeobraża się w naczelną zasadę osiągania przewagi nad innymi, czyli de facto walki z wszystkimi (w duchu „walki wszystkich ze wszystkimi” Fryderyka Engelsa). Omawiany aspekt neoliberalizmu jest już tak głęboko zakorzeniony w świadomości społecznej, że nie budzi zdziwienia, a nawet zyskuje pełną aprobatę. Tymczasem jest to biegunkowe przeciwieństwo innej naczelnej zasady, bez której respektowania żadne społeczeństwo i żadna gospodarka nie mogą się rozwijać: współpracy. Miliony ludzi zostały wykształcone w duchu osiągania walki konkurencyjnej. Współpraca i  poczucie więzi społecznych zostały zepchnięte na margines. Społeczeństwa zostały ubezwłasnowolnione i okaleczone, gdyż bez głębokiego przekonania, że współpraca jest koniecznym warunkiem zbiorowego powodzenia, nie jest możliwy rozwój społeczny i gospodarczy.

Ubezwłasnowolnienie społeczeństw umożliwiło ekspansję wielkich interesów ekonomicznych i politycznych, realizowanych głównie przez korporacje i podległe im rządy. Ukrywane przez neoliberałów wielkie projekty napotykały na coraz słabszy opór ze strony pozbawionych wewnętrznej solidarności społeczeństw.
 

Taka jest praktyczna strona neoliberalizmu.

(zaloguj się aby pobrać plik w formacie pdf)

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Logowanie