Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

Z archiwum EEM: Niemoralność ludzi władzy

2018-11-14

Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota. Co do tej pierwszej są jednak pewne wątpliwości (Albert Einstein).

Prosimy nie traktować zamieszczonego poniżej tekstu jako aluzyjnego. 

Stare źródła wiedzy coraz częściej okazują się bardziej aktualne od nowych. W 1941 roku grecki filozof, politolog i ekonomista (uczeń Franca Oppenheimera) publikuje pracę „Ogromne znaczenie społeczne głupców w nowoczesnym społeczeństwie”, która dzisiaj szokuje aktualnością, precyzją i trafnością analizy społeczno-ekonomicznej. Co najbardziej szokujące, zdaje się świetnie wypełniać lukę w rozumieniu polskich realiów gospodarczych i politycznych.

Evangelos Lempesis (bo o nim piszemy) jest przeciwny rutynowej krytyce kategorii ludzi określanych mianem głupców. W szczególności przeciwstawia się przekonaniu, że są to ludzie bezużyteczni oraz nic nie znaczący w życiu społecznym. Sprawa nie jest tak prosta, ponieważ głupcy zajmują w społeczeństwie solidną, a nawet wybitną pozycję, zarówno w kręgu rządzących jak również w szerokich warstwach społeczeństwa. Podział głupców na dwie grupy: w górnej i dolnych warstwach społeczeństwa umożliwia, zdaniem Lempesisa, naukową analizę przemian społecznych. 

Jacy ludzie są głupcami? 
Zwykli ludzie uważają – pisze Lempesis, że oszuści i spryciarze są ludźmi niemoralnymi, lecz na ogół inteligentnymi (zarówno w kręgu władzy, jak też w szerokich warstwach społecznych). Jednak nie jest to opinia potwierdzona naukowo. Oszustwo i spryt są bowiem sposobem rekompensowania niesprawności intelektualnej. Inteligentni ludzie nie mają powodu, by uciekać się do oszukańczych sztuczek. Oszustwo i spryt są przymiotami głupców.

To rozumowanie może być kamieniem milowym lub ożywiającym prysznicem na drodze zrozumienia, co się w Polsce dzieje obecnie (później wyjaśnimy nasze stanowisko szerzej). Co do oceny wyjściowej, nie ma większych wątpliwości; oszustwa i krętactwo ludzi tworzących krąg władzy jest dzisiaj powszechnie dostrzeganą plagą społeczną. Trudno również zaprzeczyć, że zachowania oszukańcze i pokrętne są normą w wielu grupach polskiego społeczeństwa, w szczególności związanych z biznesem. Prawdziwy festiwal niemoralności odbywa się na scenie światowej, na której politycy i ekonomiści rzucają w tłumy fałszywe idee, projekty, oskarżenia i groźby, a za kulisami toczą gry, które są przesiąknięte do cna ich interesami grupowymi. 

Na świecie panuje kryzys, za który obwinia się działających na skalę globalną oszustów i spryciarzy (finansistów, skorumpowanych polityków, kłamliwe media). Towarzyszy temu oburzenie moralne. Czy to oburzenie jest uzasadnione, skoro są to kretyn (czyli są to ludzie w pewnym sensie niesprawni intelektualnie). Niemoralność jest wyłącznym przywilejem kretynów.

"
Zwykły człowiek widzi oszukiwanie i oszustów jako wyraz braku moralności, ale traktuje ich jako ludzi inteligentnych, w odniesieniu do ich obszarów działalności. Jest wręcz przeciwnie. […]Powyższy kontekst oznacza, że niegodziwość jest fizyczną właściwością kretynów, a nawet naturalną konsekwencją faktu, iż z powodu zaniku mechanizmów psychicznych niegodziwość (lub przebiegłość) jest unikatową formą obrony przed jakąkolwiek agresją zewnętrzną. Bo tylko niesprawni intelektualnie potrzebują sprytu i oszustwa w celu forsowania lub utrzymania siebie. […]niegodziwość spełnia rolę twierdzy przeciwko jakiejkolwiek zewnętrznej agresji, poczynając od obrony przed prawdziwymi stwierdzeniami, aż do bronienia się przez wyjaśnieniem, czym jest prawda…” (Lempesis).


Krytyka niemoralności w życiu publicznym
Nas w gruncie rzeczy głupcy mało tutaj interesują. Interesuje nas bardziej niemoralność w życiu publicznym oraz nieskuteczność perswazji kierowanej pod adresem ludzi niemoralnych. 

Z tego punktu widzenia spojrzenie Lempesisa jest cenne. Po pierwsze, pogląd, iż ludzi niemoralnych można zidentyfikować w prosty sposób, jako ludzi ułomnych intelektualnie lub duchowo, stanowi znaczne ułatwienie dla zrozumienia tego, co dzieje się w życiu społecznym, gospodarczym i politycznym. Na przykład założenie leżące u podstaw ekonomii liberalnej, że ludzie zachowują się mądrze (racjonalnie) nie daje się utrzymać, co stawia całą ekonomię liberalną pod znakiem zapytania. Warto też zauważyć, że omawiany pogląd nie jest przeciwstawny tradycji katolickiej (o czym jeszcze będziemy pisać). Budzić zastrzeżenia może co najwyżej jednoznaczne (dla niektórych być może skrajne) stawianie sprawy. 

Ten Grek wyraźne nawiązuje do tradycji klasycznej. Starożytni Ateńczycy nazywali kogoś, kto żył sprawami czysto prywatnymi idiotą. To jest oczywiście rodowód słowa „idiota” ( przypomniał o tym jeden z polskich biskupów).

Uciekając się do prostych zasad kombinatoryki z pojęcia „głupiec” według Lempesisa można wyłączyć ludzi, którzy potrafią harmonizować interes własny z interesem publicznym, czyli działać z korzyścią dla siebie i dla otoczenia. To oznacza, że głupota nie może być przypisana do żadnej konkretnej grupy społecznej czy zawodowej. Najwięksi głupcy podejmują akcje niekorzystne zarówno dla siebie, jak i społeczeństwa. Do głupców należą także ci, którzy działają wyłącznie z korzyścią dla siebie, powodując szkody i trudności dla społeczeństwa. Jest jeszcze jedna kategoria głupców, którzy w ogóle nie mają pojęcia o tym, czym się zajmują. Ten pobieżny przegląd kategorii głupców świetnie ilustruje zarówno różnorodność, jak również skalę fenomenu.

Niemoralność odnosi się do każdej z wymienionych kategorii głupców. 

Zatrzymajmy się teraz nad nieskutecznością, z jaką spotyka się sprzeciw wobec niemoralności, zwłaszcza ludzi polityki, finansów i mediów. Łatwo zauważyć, że sprzeciw ten opiera się na dwóch elementach konstrukcyjnych. Pierwszym takim elementem jest perswazja mająca na celu doprowadzenie do rezygnacji z niemoralnych postępków. Drugim elementem jest oszczędzanie podmiotowości ludzi niemoralnych. W wymiarze religijnym są to środki służące nawróceniu i trosce o ludzką godność. Oczywiście powinniśmy wiedzieć, że między tymi środkami i celami nie istnieje prosta zależność. Tutaj po prostu stosuje się zubożony repertuar środków, który wyklucza skuteczność. Z drugiej strony, nietrudno zauważyć, że jest to repertuar wygodny i bezpieczny, czy wręcz kaznodziejski. 

Uwzględnienie problemu głupoty uderza w sens takiej „walki z demoralizacją”, przynajmniej jako przesadnie asekuracyjnej i niedostatecznej. Zaraz pojawiają się trzy trudności, które należy uwzględnić. Świadomie przedstawimy je w sposób możliwie najostrzejszy, zaznaczając na początku, że nie się one od siebie oderwane.
 
Pierwsza i podstawowa trudność polega na przełamaniu odporności na perswazję. Mądre słowa i perswazja do głupich nie docierają albo są co najwyżej odbierane powierzchownie, zaś wywołują sprzeciw i zacietrzewienie. Głupota jest zatem beznadziejna w tym sensie, że impregnuje ludzi nawet na życzliwe sugestie i zalecenia. Szerzej tej trudności nie warto omawiać, gdyż jest ona oczywista i wszyscy o tym wiedzą. Bez wyzwolenia ludzi od ich własnej głupoty sprawa jest przegrana. Druga trudność bierze się z przewrotności ludzi głupich. Niewielu z nich będzie jawnie demonstrowało swą niemoralność (chociaż jak dzisiaj widzimy, zdarza się to coraz częściej). Przeciwnie, głupcy domagają się uznania siebie za osoby nieskazitelne moralnie na podstawie zewnętrznych gestów albo uważają się za wyznawców „subiektywnej moralności”. Ten rodzaj trudności słusznie określano niegdyś mianem kołtunerii, a dzisiaj niestety nie jest on opatrzony odpowiednim terminem. Trzecim rodzajem trudności jest spotkanie z wrogością ludzi głupich. Nie chodzi o kwestie obyczajowe.

Lempesis stawia tezę, że ludzie głupi nienawidzą ludzi mądrych, co naszym zdaniem jest oczywiste. Współcześnie ludzie głupi zaciekle walczą z ludźmi mądrymi, to jest niemal jak walka klasowa. Systemy totalitarne zawsze były oparte na walce, w której eliminowano ludzi mądrych albo spychano ich na margines życia społecznego. Systemy totalitarne są tworzone przez głupców przy pomocy większości głupców. Kiedy Lempesis pisał o ogromnym znaczeniu głupców we współczesnych społeczeństwach, miał prze oczami ekspansje dwóch systemów totalitarnych: komunistycznego w Rosji i narodowo-socjalistycznego w Niemczech. 

Wrogość głupców wobec ludzi mądrych polega na tym, że nie są oni w stanie zrozumieć, że nie walczą z odmiennym gatunkiem ludzi, lecz z dążeniem do prawdy, z doświadczeniem historycznym, z kulturą oraz z troską o dobro wspólne. Sensu tych kategorii nie potrafią zgłębić. 

Jak więc temu zaradzić? 
Lempesis przedstawia znakomity opis dynamiki społecznej, w której udział głupców jest „nieoceniony”. Pójdziemy tym samym śladem, zaznaczając jedynie, że na głupców nie ma co liczyć. Głupców należy traktować z większą doza obiektywizmu i ze zdecydowanie mniejszym ładunkiem zrozumienia i sympatii.

zaloguj się aby pobrać plik w formacie pdf)

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Logowanie

Biuletyn EEM nr 5/2018 (56)