Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

Ekonomista jako astronom (humoreska)

2018-08-27

Pewnego dnia do naszego miasteczka przyjechał znany polityk liberalny, który w Domu Kultury wygłosił prelekcję. Wypowiedział takie mądre zdania: „Astronom co do zasady obserwuje ruch gwiazd, ciał niebieskich, prawa tym rządzące i tak dalej. Co było by, gdyby na przykład taki astronom wymyślił sobie, że to wszystko działa nie tak jak trzeba i że powinny inaczej się poruszać ciała niebieskie, gwiazdy, planety. I na to wpływać. I miał narzędzi do tego służące.

Skończyłoby się to generalnie katastrofą i nikt by tego nie przeżył. Porównując to do ekonomistów, jedni starają się nie ingerować, ale tylko badać te procesy gospodarcze, procesy biznesowe, zastanawiają się jak ta cała ekonomia działa. Ale niestety w przeciwieństwie do tychże astronomów jest też grupa takich ekonomistów, którym się wydaje, zawsze się wydawało, że to wszystko źle funkcjonuje, nie tak jak trzeba, że można to poprawić, działanie rynku można skorygować, zmienić
”.

Mnie wypowiedź tak bardzo się spodobała, że postanowiłem zająć się badaniami ekonomicznymi. Astronom kieruje swój teleskop na jedną lub kilka gwiazd, więc też za obiekt badań wybrałem kilka osób. Moją gwiazdą była trzydziestopięcioletnia stara panna Józefina, kobieta czarnowłosa i całkiem niczego sobie. Nie potrzebowałem teleskopu, ponieważ okna jej mieszkania znajdowały się po drugiej stronie ulicy, dokładnie naprzeciw okna w mojej kuchni.

Po dwóch tygodniach obserwacji odkryłem, że Józefina utrzymuje stosunki ekonomiczne z dwoma mężczyznami.

Jednym z nich był starszy, sześćdziesięcioletni bogaty przedsiębiorca Borys, który przychodził do niej wieczorem w poniedziałki i piątki. Zawsze wręczał Józefinie bukiet czerwonych róż i drogie prezenty, a Józefina w zamian częstowała go indyjską herbatą. Odkryłem, że ludzie postępują zgodnie z zasadą racjonalności ekonomicznej. Taki wniosek wynikał z obserwacji zachowania Józefiny, która maksymalizowała korzyści z wymiany. W badaniach pojawiła się jednak poważna przeszkoda. Z danych wynikało, że pan Borys z ekonomicznego punktu widzenia zachowuje się nieracjonalnie, pomimo tego, że był zaradnym przedsiębiorcą. Ostateczny wniosek z pewnością jest prawdziwy: jedni ludzie zachowują się racjonalnie, a inni nieracjonalnie.

Drugim partnerem Józefiny był krzepki i postawny blondyn, ślusarz w wieku lat trzydziestu, zwany w okolicy Kanarkiem. Ten przychodził do niej rano we wtorki, a wychodził dopiero rano w piątek. Wylegiwał się od rana na kanapie w pokoju stołowym, jedząc grillowaną kiełbasę i popijając piwo. W tym czasie Józefina sprzątała po wczorajszej libacji i grillowała kiełbasę. W takich warunkach sam bym chętnie został gościem Józefiny, ale to byłaby ingerencja w przedmiot prowadzonych przeze mnie badań ekonomicznych, co mogłoby się skończyć generalnie katastrofą.

Okazało się, że muszę po raz drugi zrewidować wnioski z badań. Na postawie obserwacji stosunków ekonomicznych między Józefiną i Kanarkiem doszedłem do wniosku, że ci sami ludzie raz zachowują się racjonalnie, a raz nieracjonalnie. Józefina zachowywała się racjonalnie tylko w stosunkach z panem Borysem i zupełnie nieracjonalnie w stosunkach z Kanarkiem. Są też ludzie, którzy z ekonomicznego punktu widzenia zachowują się w pełni racjonalnie. Takim człowiekiem jest na przykład Kanarek.

Pewnego dnia sprawy przybrały zły obrót. To oznacza, że badania ekonomiczne powinny być prowadzone w ujęciu dynamicznym. Ujęcie statyczne uniemożliwia zaobserwowanie zmian, jakie zachodzą w ekonomicznych stosunkach między ludźmi. Ponadto w moich badaniach pojawił się czynnik losowy. Otóż panu Borysowi pomieszały się dni tygodnia. Wskutek jego pomyłki pojawił się właśnie wspomniany czynnik losowy, gdy pan Borys złożył wizytę Józefinie w czwartek, dokładnie w czasie libacji Kanarka. Badania ekonomiczne przynoszą różne niespodzianki.

Teoretycznie powinienem uznać, że idea walki klas Karola Marksa jest przestarzała, mimo tego nie da się pominąć faktu, że u panny Józefiny doszło do walki klasowej. Pan Borys jest typowym przedstawicielem burżuazji, a Kanarek przedstawicielem proletariatu. W rezultacie sprawy potoczyły się zgodnie z koniecznością dziejową. Kanarek poturbował pana Borysa i wyrzucił go na zbity pysk.

Nie zamierzam z tego powodu porzucić ekonomii liberalnej, w której na takie wydarzenia nie ma miejsca. Wyobraziłem sobie, że obaj panowie znajdują wspólny język i obiecują sobie przestrzeganie harmonogramu wizyt u pani Józefiny.

Sprawy jednak miały ciąg dalszy. Przez następne dwa tygodnie u Józefiny nie pojawił się żaden z amantów. Ja natomiast zostałem wezwany do Sądu Rejonowego jako jedyny świadek opisanych wydarzeń. Pan Borys zażądał od panny Józefiny zwrotu drogich prezentów lub wypłacenia ekwiwalentu pieniężnego, załączając do pozwu odpowiednie rachunki. Z ekonomicznego punktu widzenia jego wygrana oznaczałaby uzasadniony zwrot poniesionych nakładów inwestycyjnych, które stały się bezcelowe z winy panny Józefiny. Ale, ponieważ Józefina miała prawo dysponować nabytą w dobrej wierze własnością, spieniężyła prezenty za namową Kanarka, aby jemu zapewnić godziwe warunki materialne.

Na tym zakończyłem badania ekonomiczne. Wynikało z nich jasno, że na zachowania ekonomiczne mają wpływ takie czynniki demograficzne, jak płeć i wiek, a także wykonywany zawód oraz warunki materialne. Ogólnie biorąc, stosunki ekonomiczne objawiają się z różnym stopniem intensywności, przejrzystości i racjonalności. Stąd pojawiają się różnice, które czynią życie trudnym do przewidzenia.

***

Opowiadanie zostało wymyślone dzięki inspiracji jednego z polskich polityków liberalnych, którego nazwiska celowo nie podajemy. Można jednak dowiedzieć się, o kim piszemy. To wspomniany na początku prelegent, którego urywki wypowiedzi wiernie cytujemy.

(zaloguj się aby pobrać plik w formacie pdf)

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Logowanie

Biuletyn EEM nr 5/2018 (56)