Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

Rozkład życia politycznego w Polsce (cz.1)

2018-06-14

Ewolucja sytuacji politycznej w Polsce dokonuje się w określonym kierunku. Wyznacza go długofalowy i nasilający się obecnie rozkład systemu politycznego. Rozkład ten obejmuje wszystkie symptomy degradacji systemu politycznego: nieefektywność, dysfunkcjonalność systemu prawnego, marnotrawstwo i korupcję, a zwłaszcza głęboką demoralizację warstwy politycznej. To pozwala wyjaśnić widoczne jaskrawo przypadki sprzecznych z interesem narodowym zachowań kręgów władzy, w takiej sytuacji całkowicie niezdolnej i niechętnej do sprawowania funkcji politycznych.

Rozkład systemu politycznego w Polsce zdecydowanie wyprzedza rozkładowe tendencje w społeczeństwie polskim (nad czym często ubolewamy), co nie tylko powoduje ostre konflikty, lecz ustawia rządzące kręgi polityczne na pozycji przegranych. Wyjaśnimy to przy innej okazji.

Nas przede wszystkim interesują czynniki i mechanizm rozkładu systemu politycznego, bez których rozpoznania dociekania muszą okazać się jałowe. Tym niemniej, warto poświęcić nieco uwagi również zewnętrznym przejawom wspomnianego rozkładu. W maju 2015 roku na łamach „Polityki Polskiej” opublikowaliśmy pierwszą część tekstu „Rozkład systemu politycznego w Polsce”, w którym można znaleźć szersze omówienie problemu. Podstawowe stwierdzenia można byłoby uznać za banalne, gdyby zostały powszechnie uznane: „Podstawową przyczyną narastającej przez lata degeneracji formacji politycznej w Polsce jest jej nikły związek z polską racją stanu i interesem narodowym, a w konsekwencji – oderwanie od społeczeństwa. Nie jest to zjawisko nowe, lecz raczej pogłębienie procesu rozkładu Polski w latach okupacji sowieckiej”.

Zwróciliśmy wtedy uwagę na trzy ważne kwestie. Najpierw na złudzenie polityczne (ciągle żywe), iż możliwe jest zdobywanie w nieskończoność popularności politycznej dzięki technikom medialnym, stosowanym równolegle z destrukcją świadomości społecznej (ogłupianiem społeczeństwa). Złudzenie to powoduje fascynacje grą polityczną, lecz przede wszystkim jest silnym czynnikiem demoralizacji władzy, wcielającej się tym sposobem w rolę szulera. Dalej, wskazaliśmy, że mechanizm polityczny w Polsce jest mechanizmem braku odpowiedzialności politycznej. „Kluczowym elementem tego mechanizmu była „strategia prywatyzacji”, którą uznawano za nadrzędny cel strategiczny do czasu włączenia Polski do Unii Europejskiej. Oznacza to, że system polityczny, który gwarantowałby pozytywne działanie sprzężenia zwrotnego między władzą i społeczeństwem nie został zbudowany (z wyjątkiem medialnej gry z publicznością). W dłuższej perspektywie brak takiego sprzężenia zawsze kończy się katastrofą dla obydwu stron. I tak się w końcu stało”. I wreszcie powiązaliśmy kwestię rozkładu mechanizmu politycznego ze sprawą utraty suwerenności narodowej, co jest zagadnieniem najsłabiej widocznym w dyskusjach o obecnej sytuacji w Polsce. W szczególności, pomijany jest niemal zupełnie aspekt ekonomiczny braku suwerenności narodowej, gdy tymczasem okazuje się on decydujący. Nie trzeba wyjaśniać, że jest on także ze strony rządzących kręgów politycznych elementem gry politycznej m.in. pod hasłem „repolonizacji”.

Pięta achillesowa władzy
Co do słabości rządzących kręgów politycznych w Polsce jeden punkt jest bezsporny: odpowiedzialność za tzw. prywatyzację, czyli współudział w przestępczym przejęciu polskiego majątku narodowego przez zagraniczne grupy interesów (skrywające się za tymi kręgami i wystawiających je na atak opinii publicznej). Stopniowo rozwiewały się iluzje, jakoby tzw. prywatyzacja była strategią gospodarczą, która ma uzasadnienie ekonomiczne, a może nawet społeczne. Proces ten trwał zbyt długo (blisko trzydzieści lat), co skłania do refleksji nad świadomością ekonomiczną polskiego społeczeństwa, a także świadomością zafascynowanych wolnym rynkiem środowisk patriotycznych.

Od 1990 roku odpowiedzialność za tzw. prywatyzację stanowiła dla kręgów rządzących ciężki orzech do zgryzienia, lecz dysponowały one mocną zagraniczną polisą ubezpieczeniową. Na polisę składało się przede wszystkim wsparcie doktrynalne, finansowe ,polityczne i propagandowe wspomnianych zagranicznych grup interesów (do nich jeszcze wrócimy, aby traktować je bardziej konkretnie). Jednak od 2009 roku wsparcie to stawało się coraz bardziej iluzoryczne, zaś wymagania zagranicznych grup interesów niewspółmiernie rosły. Kilka wydarzeń, o których piszemy dalej, doszczętnie zniszczyło fałszywy wizerunek polityki prywatyzacyjnej, zmuszając rządzące kręgi polityczne do „dzikiej prywatyzacji” w konspiracji przez społeczeństwem, co się dzieje dotychczas. Przykład „dzikiej prywatyzacji” bogatych złóż węgla koksującego (z kopalni „Krupiński”), przeprowadzanej ściśle wedle schematu Donalda Tuska unikania odpowiedzialności (zastosowanego perfekcyjnie do likwidacji polskiego przemysłu okrętowego) jest dostatecznie wymowny, aby pozbyć się resztek wątpliwości. Polityka prywatyzacyjna w duchu świetlanej przyszłości z konieczności ustąpiła miejsca polityce prywatyzacyjnej w duchu bezwarunkowej zgody na brak suwerenności narodowej.

Tzw. prywatyzacja, to dla rządzących kręgów politycznych najbardziej niewygodny „trup w szafie”: cuchnący, lecz żywotny. Czy zatem zgrupowani w tych kręgach politycy, nadal kontynuujący pokątnie grabież polskiego majątku narodowego, mogą mienić się polskimi patriotami? Mogą, lecz na taką patriotyczną autopromocję dzisiaj nabierają się tylko patentowani głupcy, których na szczęście będzie coraz mniej („głupcy umierają”). Jeśli ponadto tacy politycy przypisują sobie prawo ustalenia kryteriów patriotyzmu, taka farsa budzi obrzydzenie.

Co w tych warunkach ma robić pokaźna część środowisk patriotycznych, która zachowuje się oportunistycznie? Zasłaniać się miłosierdziem bliźniego? Uciekać w bezpieczne rejony odległej historii Polski? Bagatelizować grabież polskich zasobów naturalnych? Czy może przyjąć za wzór postawę Kubusia Fatalisty? Żaden z tych i podobnych wariantów nie daje szans powodzenia.

Niepowodzenia kręgów politycznych

Niepowodzenia rządzących kręgów politycznych w Polsce są naturalną konsekwencją rozkładu systemu politycznego. Tzw. prywatyzacja została narzucona Polsce przez zagraniczne grupy interesów; podobnie było z całym bagażem umiejętności, wiedzy i zachowań tych kręgów. Ich umiejętności zredukowane do naśladownictwa i posłuszeństwa, zaś wiedza -do niewyrafinowanej, prymitywnej postaci neoliberalizmu. Niektórym Czytelnikom opinia ta może wydawać się krzywdząca, gdyż zapewne nie znają treści bulwersujących stenogramów z posiedzeń Sejmu RP z lat 1989-2018. Ujawniają one bezdenną mizerię i demoralizację rządzących kręgów politycznych.

Sytuacja jest nadzwyczaj klarowna: niepowodzenia rządzących polityków są realne, zaś ich sukcesy - pomijając zapisy na zagranicznych kontach depozytowych – wirtualne. Niepowodzenia są groźne dla nich głównie dlatego, że stawiają rządzących polityków między „młotem a kowadłem”. Wywołują widoczne niezadowolenie zagranicznych grup interesu, zaś posłuszne wykonywanie płynących z ich strony zaleceń pogrąża polityków w oczach społeczeństwa (łatwo to uzmysłowić dzięki ustawie 447). Wspomniane grupy interesów szukają zatem lepszych i mniej zużytych wykonawców zaleceń (co nie wróży obecnym politykom nic dobrego), skracają nadmiernie rozbudowane i kosztowne łańcuchy zależności . Z pewnością dzisiejsi politycy nie mogą liczyć na zrozumienie i współczucie społeczeństwa, raczej są kandydatami na kozłów ofiarnych.

Stają się bezproduktywni nie tylko dla narodu, lecz również dla swych mocodawców; taki ich pieski los. Lecz im większe dzisiaj jest ich upokorzenie, tym większe również zadęcie. O czym sami chyba najlepiej wiedzą (przynajmniej ci bardziej spostrzegawczy).

(zaloguj się aby pobrać plik w formacie pdf)

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Logowanie

Biuletyn EEM nr 5/2018 (56)