Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

Podstawowe błędy strategiczne (cz.1)

2018-01-26
Podstawowe błędy strategiczne (cz.1)

Opracowując Raport „Model referencyjny bezpieczeństwa europejskiego” mieliśmy na uwadze nie tylko interesy europejskie, lecz również  polskie. Wiedząc, że bezpieczeństwa Polski w obecnym, chwiejnym systemie stosunków europejskich, samodzielnie nie uda się w najbliższych latach  zapewnić, kwestie stworzenia europejskiego łańcucha bezpieczeństwa uznaliśmy za elementarny warunek zapewnienia naszego bezpieczeństwa.

W pracy nad Raportem mogliśmy dokładniej zapoznać się z problemami strategicznymi Polski, które nie tylko są niepokojące, lecz przede wszystkim nadal słabo opracowane. Może to się źle skończyć.

Na wstępie dwie główne sprawy wymagają zaznaczenia. Po pierwsze, wskutek ignorancji i lekkomyślności premiera Kazimierza Marcinkiewicza zostało zlikwidowane w Polsce rządowe zaplecze analityczne i planistyczne, czyli Rządowe Centrum Studiów Strategicznych, zaś wcześniej – pracujące nad strategią społeczno-gospodarczą zespoły (zlikwidowanej) Komisji Planowania. To ujawniło brak zainteresowania rządzących polityków gruntownym planowaniem strategicznym, a zarazem umożliwiło wprowadzanie kuchennymi drzwiami do polskiej polityki i sprzecznych z interesem narodowym sugestii i projektów. Po drugie, polityka zagraniczna Polski została „zinternacjonalizowana”, zaś ściślej biorąc – podporządkowana interesom ponadnarodowym i osłabianiu,  pod hasłem walki z polskim nacjonalizmem. Zwróćmy uwagę na długotrwałość tego procesu, zapoczątkowanego już w 1989 roku. Uformowany pod wpływem Bronisława Geremka aparat polityczny i dyplomatyczny Ministerstwa Spraw Zagranicznych demonstrował nie tylko wrogość do środowisk narodowych (w tym polonijnych), lecz służył jako narzędzie światowej oligarchii finansowej do „dyscyplinowania Polaków”.

Po tym wstępie możemy postawić pytanie: co się pod tym względem zmieniło za obecnych rządów Prawa i Sprawiedliwości”? Odpowiedź nie nastręcza trudności. Nic.

Obecnie Polska stanęła wobec krytycznej sytuacji strategicznej, w znacznym stopniu z winy dotychczas kultywowanej polityki zagranicznej. Wydaje się, niestety, że polscy politycy nie potrafią zrozumieć zmian zachodzących w skali globalnej i europejskiej, a tym bardziej przyczyn zachodzących od początku obecnego wieku „wstrząsów tektonicznych” w wielu regionach świata, w tym również w Europie. Wrażenie takie nie jest pozbawione racji, ponieważ na zmiany w skali globalnej i europejskiej polska polityka zagraniczna odpowiada z oślim uporem kontynuacją dotychczasowej praktyki. To, że trudno wyrwać się z dotychczasowych kolein polityki nie jest niczym zaskakującym. Natomiast zaskakuje fakt, iż przez brak rozumienia obecnej sytuacji geopolitycznej podważa kruche sojusze zamiast je umacniać i rozszerzać. Nie ma powodu ukrywać, że chodzi przede wszystkim o Grupę Wyszehradzką. Głosy zaniepokojenia brakiem konsekwencji oraz dyplomatycznego umiaru w stosunkach z krajami tej grupy, zwłaszcza z Węgrami, są na ogół lekceważone. W tym wrażliwym obszarze stosunków regionalnych szczególnie wyraźnie zaznacza się brak długofalowej strategii.

Gwoździem strategicznego programu polskiego rządu jest bezwzględna i bezrefleksyjna identyfikacja rzekomych interesów Polski z rzekomymi interesami Stanów Zjednoczonych. W obydwu przypadkach nie chodzi bynajmniej o interesy narodowe, gdyż zarówno polska polityka, jak też północno-amerykańska są w znacznym stopniu zdominowane przez światową oligarchię finansową. O ile jednak w Stanach Zjednoczonych brak konsekwencji politycznej wynika ze ścierania się wpływów oligarchii finansowej z interesami narodowymi, o tyle w Polsce, wskutek wspomnianych wcześniej zaszłości  historycznych, dominuje ślepe przywiązanie do światowej oligarchii finansowej. Żałujemy, że w tym miejscu tego ważnego wątku nie możemy rozwinąć, jednak skromne uwagi wystarczają, aby dostrzec chwiejność wynikającą z bezwarunkowego podporządkowania interesów Polski polityce Stanów Zjednoczonych. Aby uniknąć możliwych na tym tle nieporozumień dodajmy dwa zastrzeżenia. Jedno, iż strategia narodowa jest nadrzędna wobec sojuszy politycznych (sojusze są realizacją strategii, a nie odwrotnie). Druga, że krytyczne stanowisko wobec wspomnianego podporządkowania nie jest wyrazem negowania potrzeby sojuszu z największym mocarstwem Zachodu, ale  zawiera negatywny stosunek do hegemonistycznych ambicji światowej oligarchii finansowej, a także do jej agentury w Polsce. Te dwa zastrzeżenia wystarczą, aby sprowadzić idealistów na ziemię.

Wiemy, że wskutek geopolitycznych wstrząsów tektonicznych na powierzchnię wydobywają się ogniska zapalne. Europa Środkowo –Wschodnia jest jednym z dwóch głównych ognisk zapalnych Europy. Dlatego promowanie wizji „bezpiecznej Europy” nie jest niczym innym, jak zamazywaniem rzeczywistości i osłabianiem realizmu politycznego, co prowadzi do osłabienia starań zmierzających do budowy wspólnego bezpieczeństwa. Na podstawie naszych analiz z przykrością musimy stwierdzić, że taka wizja (szczególnie promowana przez Bronisława Komorowskiego) nadal ciąży nad polską polityką zagraniczną. To w ramach tej wizji „typowane są” kraje stanowiące zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski; tworzony jest sztuczny obraz czarno-białych stosunków zagranicznych, bez uwzględnienia złożoności sytuacji konfliktowej, w której jawnych lub ukrytych wrogów się nie wybiera, lecz otrzymuje. Kreowanie wrogów nie jest sposobem budowania bezpieczeństwa narodowego. Ale także lekceważenie i tolerowanie wrogości nie zwiększa, lecz zmniejsza bezpieczeństwo narodowe. Są do elementarne błędy strategii bezpieczeństwa narodowego Polski.

Czynnikiem sprzyjającym popularności wizji „bezpiecznej Europy” był rozpad obozu komunistycznego. Zignorowano trzy elementy tego rozpadu. Pierwszy  (wydawałoby się oczywisty) fakt, że uwolnienie krajów Europy Środkowo-Wschodniej od dyktatu komunistycznego nie oznaczało zwiększenia ich bezpieczeństwa narodowego, zaś zawierane po upadku komunizmu traktaty międzynarodowe zapewniały iluzoryczne gwarancje integralności narodowej, państwowej, a nawet terytorialnej. Warto opatrzyć to stwierdzenie mottem francuskiego generała Eryka de la Maisonneuve: „Bezpieczeństwo europejskie jest starym wężem morskim, którego nikt nie widział”. Drugi, to głęboka penetracja polityczna, gospodarcza oraz wywiadowcza krajów postkomunistycznych przez wpływowe ośrodki zagraniczne. Jest to bodajże najważniejszy czynnik osłabienia bezpieczeństwa narodowego, powodujący postępujące zagrożenie ukrytą aneksją. W naszym kraju z tym problemem borykamy się najbardziej, gdyż penetracja ta obejmuje przede wszystkim Polskę (i Rumunię). Ten szczególny element rozpadu obozu komunistycznego dla polityki polskiej stanowi tabu, chociaż jest jasne, że bez jego uwzględnienia i przeciwdziałania zaistniałej sytuacji wewnętrznej, niemożliwe jest wypracowanie realistycznej, długofalowej strategii bezpieczeństwa narodowego. Niemożliwe jest również rozwijanie przez Polskę międzynarodowej współpracy na rzecz bezpieczeństwa europejskiego (poza ramami wyznaczonymi przez wpływowe ośrodki zagraniczne), a także uzyskanie wiarygodnej i mocnej pozycji Polski w jakimkolwiek systemie bezpieczeństwa europejskiego. Jednak warto zauważyć, że czas penetracji Polski przez wspomniane ośrodki dobiega końca, o czym będziemy jeszcze pisać. Trzecim owocem rozpadu obozu komunistycznego jest odrodzenie konfliktów i antagonizmów historycznych, wcześniej  sztucznie neutralizowanych dzięki  internacjonalistycznej polityce Związku Sowieckiego. Często utożsamia się to z ożywieniem tendencji nacjonalistycznych, co jest dużym uproszczeniem. Po prostu szereg istotnych konfliktów historycznych nie zostało rozwiązanych, zaś wysiłki organizacji międzynarodowych w tym zakresie są słabe i niejednoznaczne. Konflikty są rozgrywane politycznie przez wpływowe ośrodki zagraniczne. Jak dowodzi współczesna historia, w ich interesie leży utrzymanie podzielonych, słabych i skonfliktowanych krajów postkomunistycznych. Wynika to przede wszystkim z ekspansji gospodarczej i finansowej, lecz przekłada się  na wzrost kontroli politycznej. Dlatego od tych krajów wymaga się „rozsądnej” polityki, de facto akceptującej rozległą ingerencję w sprawy wewnętrzne.

Korzystając z tych możliwości wpływowe czynniki zagraniczne usiłują narzucać własne strategie polityczne Polsce. Tworzy to kakofonię polityczną, która pogłębia się w miarę wzrostu konfliktu interesów między tymi ośrodkami. Oznacza to, że strategie te przenoszą rosnące napięcia i konflikty na teren Polski i innych krajów postkomunistycznych, wyznaczając im rolę zastępczego terenu wojny hybrydowej. Jednocześnie ośrodki te cechuje całkowite niezrozumienie realiów politycznych, społecznych, gospodarczych i historycznych w tych krajach, co jasno wynika z ich bogatej „literatury strategicznej”. Biorąc po uwagę choćby tylko te aspekty wysuwanych przez wpływowe centra opiniotwórcze, badawcze, wywiadowcze koncepcji strategicznych, widać wyraźnie słabość ich założeń oraz  kruchość realizacji. Ponieważ jednak kosztami realizacji i związanym z realizacją ryzykiem są obciążane podległe kraje, nikt się tym poważnie nie przejmuje. W zakresie strategii geopolitycznej kwitnie nieodpowiedzialna twórczość konceptualna, czego przykładów nie brakuje. Wbrew temu, krajobraz polityczny krajów postkomunistycznych zmienia się w nieoczekiwanym kierunku, zaś sprzeczne działania ośrodków zagranicznych jedynie potęgują chaos. Omawiane zjawiska zyskały miano „ukrainizacji’, czego dzisiaj nikomu nie trzeba tłumaczyć. W tych warunkach potrzeba narodowej strategii bezpieczeństwa staje się pierwszoplanowa. Ma ona przeciwdziałać zjawisku „ukrainizacji”. To zaś oznacza, że Polska musi wyjść poza rolę agenta interesów zagranicznych oraz wzruszyć status „kraju peryferyjnego” w Europie.

To jest konieczne i możliwe. Należy bowiem pamiętać, że narody nie są pionkami na geopolitycznej szachownicy, lecz podmiotami posiadającymi doświadczenie historyczne oraz zasoby materialne i duchowe, które umożliwiają im przezwyciężanie najtrudniejszych sytuacji. Jednak podstawowym warunkiem odrodzenia narodowego jest zrozumienie sytuacji międzynarodowej, aby ustalić swoje miejsce w rozwoju historycznym.

(zaloguj się aby pobrać plik w formacie pdf)

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Logowanie

Biuletyn EEM nr 5/2018 (56)