Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

Koncepcje geostrategiczne „Międzymorza” oraz „Osi strategicznej Rosja-Niemcy” – analiza krytyczna (trzeci fragment Raportu)

2018-01-26

Koncepcja geostrategiczna osi Rosja - Niemcy Aleksandra Gaponienko. W odróżnieniu od koncepcji Georga Friedmana, koncepcja asygnowana przez Aleksandra Gaponienko jest mniej znana światowej opinii publicznej. Ze względu na jej ambicjonalny i agresywny charakter stanowi bardzo poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa europejskiego. Nie jest ekspozycją strategii rosyjskiej, lecz raczej wąskiego nurtu myśli geostrategicznej w Rosji; tylko w tym sensie można ją traktować jako jeden z kilku popularnych w Rosji geostrategicznych modeli referencyjnych. Niemniej ukazuje ona ewolucję wpływowych rosyjskich środowisk opiniotwórczych, a także reakcję i przygotowanie kontrakcji przeciw strategii Stanów Zjednoczonych w obszarze europejskim. W tym sensie jest ona również odpowiedzią na koncepcję Międzymorza, która niewątpliwie zwiększa zagrożenia dla Rosji.

Koncepcja osi strategicznej Rosja-Niemcy Gaponienko jest podyktowana dążeniem do umocnienia wpływów Rosji  w przestrzeni europejskiej, a zarazem uwzględnia trwałe zainteresowanie Niemiec strategicznym sojuszem z Rosją. Z punktu widzenia współczesnej Rosji jest to koncepcja należąca do poszukiwania możliwości „wielobiegunowego świata”, aby Rosja nie znalazła się „między młotem i kowadłem” (Chinami i Stanami Zjednoczonymi).

Gaponienko jest prezesem Instytutu Studiów Strategicznych i profesorem nauk ekonomicznych w Międzynarodowej Akademii Bałtyckiej, a także założycielem filii Klubu Izborskiego na Łotwie. Znany jest również z aktywnej działalności politycznej na rzecz mniejszości narodowych (szczególnie rosyjskiej) oraz bezkompromisowym krytykiem nacjonalizmu łotewskiego.

Jego koncepcja antycypuje nieuchronne osłabienie hegemonii Stanów Zjednoczonych, co jest podstawowym warunkiem jej realizacji. Główną linię przewodnią koncepcji stanowi  - z kilkoma „korektami”- powrót do mapy Europy sprzed II Wojny Światowej. Oznacza to de facto aneksję przez Niemcy polskich Ziem Zachodnich. Natomiast Rosja powraca na tereny krajów bałtyckich ( ewentualnie z wyjątkiem Litwy podzielonej między Polskę i Niemcy); odzyskuje większą część Ukrainy (z wyjątkiem przewidzianych dla Polski, Węgier i Rumunii obszarów Galicji, Wołynia i Bukowiny) oraz zapewnia sobie protektorat nad Białorusią. 

Głównym elementem tej koncepcji jest założenie o dalszym narastaniu konfliktów etnicznych na Ukrainie. Gaponienko pobieżnie analizuje istniejące konflikty we wschodniej części Ukrainy, natomiast silnie sygnalizuje  możliwość wzrostu  konfliktów na zachodniej Ukrainie z udziałem mniejszości polskiej, węgierskiej i rumuńskiej. Obecnie widzimy, biorąc pod uwagę represyjne podejście Kijowa do korzystania mniejszości narodowych z języków ojczystych, że  ten fragment scenariusza staje się coraz bardziej prawdopodobny. Gaponienko idzie jeszcze dalej, przewidując nasilenie się polskich roszczeń majątkowych wobec Ukrainy. Wskutek polskiej „kolonizacji na uzasadnionych prawnie podstawach ekonomicznych” może dojść do użycia siły przeciwko polskim imigrantom. „Umożliwi to Warszawie wprowadzenie żołnierzy w celu  powstrzymania przemocy w Galicji i na Wołyniu”.

Polacy jako naród są scharakteryzowani negatywnie - wyróżniający się roszczeniami terytorialnymi i majątkowymi do swych sąsiadów. Co prawda Gaponienko pisze, że „ istnieją wzajemne materialne pretensje polskich, ukraińskich i białoruskich przesiedleńców  jednych do drugich”, a także „wzajemne pretensje Polski i Ukrainy”, lecz nie zmienia to faktu, że są to zarzuty gołosłowne lub co najmniej mocno wyolbrzymione, podobnie jak stwierdzenie, jakoby Polska aktywnie wspierała swoją diasporę na Litwie. Możemy zastanowić się, dlaczego osobom lansującym omawianą koncepcję geostrategiczną, zależy na eksponowaniu tych konfliktów? Odpowiedź znajduje się w treści opracowania Gaponienki: chodzi o ich wykorzystanie w grze strategicznej, a nie o ich osłabienie.

Podobnie jak koncepcja Międzymorza, przemyślenia geostrategiczne Klubu Izborskiego noszą charakter pseudo-historyczny. Oprócz faktów znajdujemy jawnie nieprawdziwe stwierdzenia odnoszące się do Polski. I tak Gaponienko twierdzi, że Ziemie Zachodnie są ziemiami niemieckimi, chociaż rosyjskie publikacje historyczne na ten temat są najczęściej odmienne; z reguły wskazują na złożoność historii tych obszarów Europy. Czytamy, że „Niemieckie ziemie otrzymali Polacy w charakterze kompensacji za odeszłe od niej w 1939 r. do ZSSR  tereny wschodnie”. Znikają dwa podstawowe argumenty powrotu Polski na Ziemie Zachodnie. Pominięty został fakt historyczny, że ziemie te zostały przejęte przez Niemców w drodze ekspansji terytorialnej. Zlekceważony został fakt, że Prusy stanowiły agresywny i militarny związek państwowy, w głównej mierze odpowiedzialny za kolejne ekspansje militarne Niemiec. Jest to  wybielanie Niemiec hitlerowskich i tworzenie przesłanek do „transakcji terytorialnych” między Rosją i Niemcami kosztem Polski. Autor tych twierdzeń posuwa się do stwierdzenia, że „Polakom pozostał cały nieruchomy i większa część majątku ruchomego” na Ziemiach Zachodnich, podczas gdy nawet rosyjscy naukowcy (np. wybitny ekonomista, prof. Walentin Katasonow) wykazują, że z Ziem Zachodnich zdemontowano i wywieziono do Rosji 1137 zakładów przemysłowych i przejęto produkcję bieżącą znacznej wartości.

Podobnie Gaponienko odnosi się do historii obszarów Białorusi i Ukrainy, które uznaje z kolei za rdzennie rosyjskie. Pisze m.in. : „W 1919-1920 latach w wyniku wojny polsko-sowieckiej Polska  przyłączyła do siebie zachodnie gubernie rosyjskiego imperium, wchodzące dotąd w jej skład ponad sto lat. W 1939 roku ZSSR wrócił sobie te rosyjskie ziemie na podstawie tego, że na nich żyli Ukraińcy i Białorusini”. Zniekształcenia historii są jaskrawo  tendencyjne i wyraźnie służą uzasadnieniu docelowej koncepcji strategicznej.

Gaponienko ignoruje lub zakłamuje rzeczywistą politykę rządu polskiego wobec Ukrainy. Przedstawia w pięciu punktach własną legendę polskich pretensji do Ukrainy, wskutek których może dojść, zgodnie z prawem międzynarodowym, do potępienia ludobójstwa na Wołyniu oraz powrotu Polaków na kresy wschodnie. W konflikcie powstałym na tym tle między Ukraincami i Polakami widzi szanse interwencji Rosji i Niemiec, a dalej – nowy podział Europy.”W przypadku podjęcia przez Warszawę praktycznych kroków w celu zwrotu Wołynia i Galicji, Niemcy mogą chcieć zwrotu Pomorza, Śląska, Wschodnich Prus i Sudetów”.

Gaponienko, podobnie jak Friedman, uznaje słabość pozycji międzynarodowej Niemiec, lecz przejęcie przez Niemcy polskich Ziem Zachodnich mogłoby się  ziścić - dzięki przyzwoleniu Rosji. Pobożne życzenia górują tutaj nad realizmem politycznym, co nie zmniejsza szkodliwości omawianej koncepcji geopolitycznej. Jeżeli  jest to jedynie reakcja na antyrosyjski kierunek obecnej polityki polskiej (rosyjska „odpowiedź symetryczna”), z pewnością oddziałuje na opinię publiczną obydwu krajów, dotychczas niechętnie reagującej na podsycanie wrogości.

Jak słabym punktem koncepcji Międzymorza jest oczekiwanie, że w Polsce odrodzą się ambicje mocarstwowe, dzięki którym można skierować jej politykę przeciw Rosji, tak słabym punktem koncepcji osi Rosja-Niemcy jest założenie, że Polska zdecyduje się z podobnych powodów na ingerencję zbrojną na Ukrainie. Wskutek wywołania konfliktu zbrojnego odpowiedzialność za dalsze przetasowania geopolityczne w Europie powinna spaść na Polskę, co otworzy furtkę dla niemieckich roszczeń terytorialnych. Gaponienko zauważa wzmaganie się terytorialnych roszczeń niemieckich wobec Polski, co nawet w Polsce jest najczęściej przemilczane. Z drugiej jednak strony myśli, że Polska łatwo może zostać kozłem ofiarnym sojuszu rosyjsko-niemieckiego.

Kluczowe wydaje się następujące stwierdzenie: „decydująca jest rola Rosji w tym trójkącie sił. Jest całkiem możliwe, że Rosja nie sprzeciwi się żądaniom oficjalnego Berlina wobec Warszawy, by zwrócić Pomorze, Śląsk i polską część Prus Wschodnich. W zamian za to Niemcy i Rosja dadzą Polakom zgodę na zwrot kresów wschodnich […]. Jeśli dojdzie do porozumienia z Rosją w sprawie reorganizacji terytorialnej Europy Wschodniej, Niemcy pozbędą się kontroli politycznej ze strony Stanów Zjednoczonych i odzyskają status mocarstwowy. Dla nich jest to jeszcze większy  zysk niż przejęcia terytorialne i rekompensaty materialne. Głównym obszarem działań Niemiec mogłaby być wówczas Unia Europejska, w której pozostaną kraje Europy Wschodniej - Polska, Czechy, Słowacja, Węgry, Rumunia. Rozwiązywanie konfliktów etnicznych w tych krajach stanie się problemem dla Niemiec”.

Nie ma wątpliwości, że również w tej koncepcji geostrategicznej kartą przetargową Rosji jest ograniczenie interesów krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Gaponienko jeszcze dorzuca Niemcom premię w postaci rozgrzeszenia za zbrodnie z okresu II wojny Światowej.

Podobne koncepcje geopolityczne z pewnością nie przyczyniają się do budowania zaufania między Polską i Rosją, kiedy w dłuższej perspektywie minimum zaufania może okazać się niezbędne. 

Wszyscy dobrze wiemy, że Rosja znajduje się pod silną presją Stanów Zjednoczonych i Chin, toteż poszukiwanie geopolitycznych możliwości zachowania i wzmocnienia pozycji w świecie jest naturalne i uzasadnione. Jednak istnieje przepaść między budowaniem koalicji politycznych i gospodarczych na zasadach wzajemnego zaufania i poszanowania interesów krajów trzecich, a polityką strategicznych sojuszy realizowanych na koszt krajów trzecich. Dwubiegunowa Europa według koncepcji Gaponienki dlatego jest niebezpieczna, że wzmaga roszczenia Niemiec wobec Polski i Czech, a także podtrzymuje iluzję utrzymania dominacji Niemiec w Unii Europejskiej. Z drugiej strony szuka on  „rekompensaty” dla Polski w postaci zwrotu Galicji i Wołynia, czyli de facto rozbioru Ukrainy. W rezultacie „mapa Gaponienko” tworzy szereg nowych punktów zapalnych w Europie, co prowadzi do wywołania kolejnej serii konfliktów politycznych i militarnych. Nie da się bowiem wszystkiego sprowadzić do twierdzenia, iż „Rozwiązanie problemów etnicznych w tych krajach stanie się problemem Niemiec”.

Czy koncepcja osi Rosja-Niemcy odpowiada interesom Rosji? Pozornie jest  to koncepcja atrakcyjna dla Rosji w powodu umocnienia jej pozycji geopolitycznej. W rzeczywistości jednak sojusz Rosji z Niemcami jest słabą podstawą budowania przeciwwagi dla Stanów Zjednoczonych i Chin, a zarazem wyznacza Rosji rolę trudną do zaakceptowania nawet przez wielu członków Klubu Izborskiego. Rosja musiałaby zrezygnować z dotychczasowego, mozolnie prowadzonego  w obecnych warunkach odrodzenia wartości duchowych narodu rosyjskiego (co stanowi credo klubu Izborskiego) i powrócić do prymitywnej, stalinowskiej retoryki imperialnej. Wtedy Rosja i Niemcy mogą zapomnieć o duchowym przywództwie europejskim (co zakrawałoby na żart). Czasy się zmieniły – można spodziewać się raczej izolacji „nowego przymierza” Rosji i Niemiec w przestrzeni europejskiej.

Nie możemy udawać, że nie interesują nas konsekwencje dla Polski. Rosja może i nawet powinna realizować swe plany geopolityczne, ale nie kosztem Polski.

Rozpatrywana przez rosyjskich  geopolityków strategia - wielobiegunowego świata lub ustanowienia „trzeciego bieguna” jest logicznym i uzasadnionym historycznie „okienkiem możliwości” – to jest zrozumiałe. Jest natomiast nieprzyjemnym zaskoczeniem wsparcie Klubu Izborskiego dla koncepcji osi Rosja-Niemcy, ponieważ od przeszło roku było wiadomo, że stworzenie „trzeciego bieguna” jest sprzeczne z „pomysłem” powrotu do czasów sprzed II Wojny Światowej. Nie trzeba przecież tłumaczyć, jak się te „pomysły” skończyły. 

Rok wcześniej w Klubie Izborskim opracowana została przez założyciela tego klubu,  Andrieja Kobliakowa znakomita analiza geostrategiczna, którą można znaleźć pod tytułem „ Smok, orzeł i niedźwiedź” z sierpnia 2016 roku.

Kobliakow jest wybitnym ekonomistą rosyjskim, profesorem Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego, prezesem Instytutu Dynamicznego Konserwatyzmu, a na świecie znany jest przede wszystkim z jednej z nielicznych  trafnych prognoz pojawienia się globalnego kryzysu ekonomicznego (którą kilka lat przed nadejściem kryzysu opublikował wraz Michaiłem Hazinem).

Kobliakow nawołuje do zaostrzenia rygorów metodologicznych i obiektywizmu: „Pora zdjąć zaciemnione okulary – niezależnie od tego, na jaki kolor są pomalowane szkła – różowy czy czarny”.

Z przemyśleń Kobliakowa jasno wynika, że dla zbudowania „trzeciego bieguna”, czyli dla zapewnienia Rosji silnej pozycji w świecie konieczny jest szeroki krąg sojuszy politycznych i gospodarczych, integrujących potencjał Rosji, Indii, Ameryki Łacińskiej i krajów bałtyckich. Dopiero dzięki tym wielostronnym sojuszom opartym na „rachunku zbieżności” interesów ekonomicznych krajów wykorzystujących doświadczenia Ruchu Państw Niezaangażowanych (tym razem niezaangażowanego w spory między Stanami Zjednoczonym i Chinami) możliwe jest stworzenie stabilnego „trzeciego bieguna”. W tej kalkulacji nie ma miejsca na sojusz Niemcy-Rosja. Jest to bowiem zawężenie, które nie rozwiązuje problemu.

Kobliakow wyklucza dezintegrację innych państw, jako środek wzmocnienia własnych sił politycznych, co jest charakterystyczne dla współczesnych dążeń ekspansjonistycznych.

Nie jesteśmy przekonani, że przyszły świat będzie „wielobiegunowy” (co przekreśla szanse krajów średnich i małych). Sądzimy, że w ramach efektywnie działającego systemu bezpieczeństwa światowego rozwój społeczny i ekonomiczny poszczególnych państw narodowych może być względnie niezależny od wielkości tych państw (dlatego jest to priorytetowe zadanie).

Z tego punktu widzenia dyskusja z Kobliakowem - autorem opracowania „Smok, orzeł, niedźwiedź” może być dwustronnie korzystna, natomiast z Gaponienko nie warto dyskutować.

(zaloguj się aby pobrać plik w formacie pdf)

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Logowanie