Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

Neoliberalizm ciągle żywy (cz.1)

2017-11-02

Warto pamiętać, że do końca lat 80-tych ub. wieku liberalizm ekonomiczny nie był  niczym więcej, aniżeli niewiele znaczącą herezją ekonomiczną, skutecznie odrzuconą jeszcze w okresie międzywojennym, w tym również przez polską ekonomię.

Nie oznaczało to, że kwestionowano znaczenie wolnego rynku, lecz z pewnością nie absolutyzowano jego wpływu na życie gospodarcze. Ekonomia miała służyć polityce gospodarczej, dlatego słabe postawy metodologiczne i teoretyczne uważano za szkodliwe i niebezpieczne. Funkcja praktyczna ekonomii dominowała nad innymi funkcjami. Wystrzegano się ideologicznego podejścia do zagadnień ekonomicznych. Polityka gospodarcza miała z kolei służyć społeczeństwu. Nie tylko jako wyraz troski o materialne warunki rozwoju społeczeństwa, lecz również jako integralny element polityki państwowej. Nie mogło więc być mowy o unikaniu kwestii socjalnych i etycznych, a także międzynarodowych, militarnych, prawnych, religijnych etc. Ekonomia nie była wyprana z zainteresowania zagadnieniami społecznymi. Była de facto ekonomią społeczną.

Dzisiaj „zauroczenie” wolnym rynkiem jest tak duże, że nie wystarczy perswazja. Trzeba uciekać się do ironii. Czy wolny rynek cokolwiek wytwarza? Nie, a zatem, czy reguluje procesy gospodarcze? Nie, a zatem, czy wolny rynek w ogóle współcześnie istnieje? Tak, ale na marginesie stosunków gospodarczych.        

Liberalizm ekonomiczny „wyczyścił” ekonomie z jej podstawowych funkcji i zainteresowań. Dokonał spłycenia myśli ekonomicznej i skierowania jej w stronę ideologii liberalnej. W praktyce była to tylko zasłona dymna. Zasady gospodarki wolnorynkowej  służyły przede wszystkim usprawiedliwieniu ekspansji  wielkich korporacji przemysłowych, handlowych i finansowych. Naginanie tych zasad do celów wielkiego kapitału przybrało karykaturalne formy. Regulacja państwowa nigdy nie była tak rozbudowana, jak od końca  dwudziestego wieku do dnia dzisiejszego.               

Nawet takie organizacje, jak Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Bank Światowy, czy Światowa Organizacja Handlu, działały raczej w oparciu o teorię Keynesa i jego uczniów, aniżeli przeciwników regulacji życia gospodarczego. Ich zadaniem była regulacja międzynarodowych stosunków finansowych i handlowych oraz wprowadzenie ograniczeń utrudniających  międzynarodową spekulację finansową i pomaganie państwom w obliczu trudności gospodarczych. Sytuacja uległa radykalnej zmianie w trakcie rozpadu bloku komunistycznego, kiedy to wspomniane organizacje finansowe zaostrzyły  warunki pomocy, przekraczając nawet granice politycznego szantażu. Celem tych instytucji stała się internacjonalizacja gospodarek narodowych, głównie poprzez wycofywanie wcześniejszych regulacji i ograniczeń; nie po to, aby uwolnić od nich gospodarki, ale po to, aby wprowadzić własne regulacje i ograniczenia. Wkrótce stały się one ważnymi ogniwami hegemonii światowej oligarchii finansowej.

W latach 1971-1992 w ramach ortodoksji neoliberalnej została stworzona specyficzna forma „krzewienia wiedzy” ekonomicznej, która obejmowała cztery   poziomy wtajemniczenia. Na najwyższym  poziomie wtajemniczenia znalazła się ekonomia akademicka, która, ze względu na hermetyczny , sformalizowany język, jest ogólnie niedostępna i dzięki temu odporna na krytykę zewnętrzną. Na niższym poziomie uplasowane zostały standardy nauczania ekonomii (nieprzypadkowo rozdzielonej ma niekompatybilne części: makroekonomię i mikroekonomię) o minimalnej przydatności praktycznej. Na kolejnym poziomie znalazły się wytyczne (Konsensus Waszyngtoński, zalecenia Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Banku Światowego, Międzynarodowej Organizacji Handlu). Tak powstał globalny system regulacyjny. Wreszcie na najniższym poziomie znalazła się publicystyka gospodarcza, analizy,  komentarze i opinie ekonomiczne. Na tym poziomie dominuje propaganda, chaos myślowy oraz bełkot. Poziom wiarygodności jest zerowy.

Przewrót intelektualny polegał na tym, że odwrócono hierarchie ważności. Na pierwszym miejscu znalazły się swobodne, nie podlegające weryfikacji naukowej wypowiedzi publiczne - z mało wiarygodnych lub niezweryfikowanych  źródeł - tworząc główny obszar manipulacji politycznej. Transmitowały one do opinii publicznej ignorancję ekonomiczną (naturalną, ponieważ emitowaną przez ignorantów). Despotyczne, wsparte ewentualnymi sankcjami finansowymi lub politycznymi, wytyczne wspomnianych organizacji międzynarodowych oraz podążającej ich śladem Komisji Europejskiej wyznaczały granice akceptacji wypowiedzi (inspirowanych lub generowanych w znacznej części przez te organizacje) oraz marginalizowania innych.  Liberalni politycy w Polsce, tak jak w pozostałych krajach Zachodu, znaleźli się w pułapce między despotyzmem globalnej oligarchii a własną ignorancją ekonomiczną.

Akademicka nauka ekonomii została odarta z funkcji opiniotwórczych; stała się społecznie bezużyteczna. Uniwersyteccy ekonomiści co najwyżej mogli wykładać ekonomię według obowiązujących standardów albo aktywizować się w obszarze manipulacji politycznej (ci stali się najbardziej niebezpieczni i szkodliwi).

Nastąpiło znamienne przesunięcie: od debaty publicznej do manipulacji publicznej. Od wiedzy do oszustwa. Wzmocniło to zwłaszcza pozycję mediów, które dysponowały najlepszymi środkami manipulacji społecznej. Media prywatne są bezpośrednio zależne od globalnej oligarchii finansowej, ponieważ stanowią ogniwa globalnej sieci informacyjnej, finansowanej przez oligarchię finansową (inwestycje, reklamy). Media publiczne również, ponieważ muszą być w zgodzie z liberalnymi politykami i zleceniodawcami reklam.
Jak to jest możliwe: być liberałem, a zarazem hołdować mediom stosującym  faszystowskie metody propagandy i manipulacji?   

Rzekoma wolność mediów jest ważnym elementem mechanizmu propagandy i manipulacji. Jak wolny rynek jest zasłoną dla wielkiego kapitału, tak wolność słowa jest zasłoną dla manipulacji medialnej.

***

Co spowodowało, że neoliberalizm zyskał w Polsce powszechną aprobatę, zwłaszcza wśród ekonomistów i polityków? Wynikała ona z popularnej opinii, że  system kapitalistyczny  - bez wnikania w szczegóły -  jest lepszy od systemu komunistycznego. Dotychczas wydaje się to truizmem, chociaż z ekonomicznego punktu widzenia stoi na błędnym stanowisku, jakoby podobne opinie dawały podstawy do wyboru „lepszego systemu”. Brak ugruntowanej w społeczeństwie wiedzy ekonomicznej pozwalał zignorować kilka podstawowych faktów. Pierwszym i najważniejszym jest fakt, że gospodarki krajów zachodnich cechuje różnorodność; dlatego pojęcia „systemu kapitalistycznego” lub „gospodarki rynkowej” są pojęciami abstrakcyjnymi. Mogą wyrażać odczucia i pragnienia, ale nigdy nie powinny stanowić podstawą do oceny międzynarodowej sytuacji ekonomicznej, historycznych doświadczeń społeczno-gospodarczych i polityki innych krajów. Jednego systemu kapitalistycznego nie ma i nie było. W szczególności, stwierdzenie wyższego poziomu dobrobytu materialnego nie musi oznaczać, że mamy do czynienia z wzorem godnym naśladowania. Natomiast neoliberalizm jest jeden.

Drugim, również ważnym faktem jest ekspansywny charakter wielu krajów zachodnich, w tym zwłaszcza anglosaskich i Niemiec, głęboko zakorzeniony w przekonaniach ekonomicznych, religijnych i politycznych. Nie są to bynajmniej fakty przejściowe, lecz znane w polskiej ekonomii od dziesiątków lat fakty historyczne. Fakt ten został również zignorowany.

Pragnienia i oczekiwania zostały ubrane w szaty ekonomii liberalnej. Wskutek takiego podejścia do fundamentalnych zagadnień ekonomicznych na pierwszym miejscu znalazło się bezkrytyczne naśladownictwo i hurtowe przyjmowanie wzorów, których nie wolno powielać. W ślad za tym poszło posłuszeństwo i kompleks niższości. Stworzona została furtka do wprowadzania do Polski rozwiązań społeczno-gospodarczych i prawnych, których autorzy z pewnością nie chcieliby stosować u siebie.

(zaloguj się aby pobrać plik w formacie pdf)

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Logowanie