Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

Straty majątkowe z okresu II Wojny Światowej (cz. 1)

2017-08-17

W celu uporządkowania wyjątkowo zagmatwanych zagadnień historycznych - najlepiej w postaci sekwencji dramatycznych wydarzeń - można wyeksponować następujące (mniej lub bardziej znane) fakty: agresji militarnej Niemiec i Rosji sowieckiej na Polskę; pięcioletni okres okupacji wojennej przez wspomnianych agresorów; aneksję wschodnich terenów Polski na mocy Konferencji Jałtańskiej, będącą de facto agresją dyplomatyczną aliantów na odradzającą się Polskę, sowiecką nacjonalizację majątku prywatnego, będącą de facto agresją na własność prywatną w Polsce; lata okupacji sowieckiej i dyktatu komunistycznego oraz okres wymagający szczególnej uwagi: rządów pokomunistycznych, w tym ostatnie lata współczesnego kryzysu gospodarczego. Straty majątkowe Polski z tego ostatniego okresu zasługują na szczególną uwagę, gdyż są one porównywalne ze stratami poniesionymi przez lata wojny i okupacji niemieckiej. Założenie, iż między tymi kolejnymi odsłonami dramatu Polski istnieją dostatecznie silne zależności, nie wydaje się całkiem bezpodstawne.  

Ekonomiczne aspekty ukazanej periodyzacji są jednak słabo widoczne, dlatego może się ona wydawać mało przekonywująca. Wyszczególnione agresje sugerują, że mamy do czynienia raczej z politycznym, niż ekonomicznym punktem widzenia na scenariusz zjawisk zachodzących w Polsce. Jednak również z ekonomicznego punktu widzenia trudno przeoczyć doniosły fakt, że cały rozpatrywany okres – od początku II Wojny Światowej do dni dzisiejszych – jest łańcuchem potężnych erupcji strat ludzkich i majątkowych Polski, wywołanych lub co najmniej zainicjowanych przez agresywne zachowania (militarne, polityczne i dyplomatyczne) rządów zagranicznych i krajowych. Bez cienia wątpliwości najbardziej widocznym i bezspornym rysem omawianego kontekstu historycznego jest silne  destrukcyjne oddziaływanie agresywnie realizowanych interesów narodowych państw decydujących o porządku europejskim  na stan oraz perspektywy gospodarcze konkretnego kraju europejskiego - Polski. Pomijanie tego kontekstu musiałoby z konieczności powodować spłycenie całości rozważań o spadku gospodarczym w Polsce, ograniczyć  pole obserwacji wyłącznie do tego, co dzieje się w okresach, w których gospodarka – jeśli wyłącza się z tego pola obserwacji kolejne erupcje ponoszonych strat majątkowych  – zawsze zdaje się dźwigać z upadku. Motyw syzyfowej pracy jest aż nadto widoczny, aby ignorować tego rodzaju paradoks.

Warto też uwzględnić fakt, że ekonomiczne przesłanki i skutki  agresji, w szczególności zaś ekonomiczne skutki agresji militarnych,  są w ekonomii przedmiotem rozważań zlokalizowanych na  marginesie podstawowego nurtu myśli ekonomicznej. Dotyczy to również okresu II Wojny Światowej, o którym ekonomiści wypowiadali się jednak już z większym niż poprzednio  zaangażowaniem. Wydaje się przy tym nieprzypadkowe, że solidniejsze studia nad ekonomicznymi konsekwencjami II Wojny Światowej są  domeną Europejczyków - najbardziej dotkniętych skutkami tej wojny. Amerykanie (a także poniekąd Brytyjczycy) mieli  wyjątkowe szczęście, że ich kraje nie stały się poligonami wojskowymi,  z czym być może wiąże się fakt, iż  dociekania historyków i ekonomistów z uniwersytetów amerykańskich oraz brytyjskich o gospodarce wojennej są dość  powierzchowne i fantazyjne. Przede wszystkim uderzające jest to, że w ekonomicznej literaturze anglosaskiej zachowują się romantyczne i „cywilizacyjne” wizje wojen, z którymi kontynentalni Europejczycy definitywnie zerwali, wizje pochopnie przenoszone na grunt współczesnych sytuacji geopolitycznych (co najbardziej jaskrawo zaznaczyło się w czasie wojny wietnamskiej, ale nie tylko...). Współczesna fascynacja i nieraz słabo skrywana aprobata dla agresji militarnej ma dzięki temu niebezpiecznie szeroki zasięg, szerszy niż świadczyłyby o tym publikacje amerykańskich szkół ekonomii.

W anglosaskiej literaturze ekonomicznej prawie nie dostrzega się najistotniejszej sprawy, a mianowicie, że czasy wojenne nie są  jedynie fenomenem agresji militarnej. Takie bardzo trywialne traktowanie okresu wojny sprzyja błędnej opinii, iż gospodarka wojenna jest specyficznym i „niestandardowym” zagadnieniem ekonomicznym. Jednak największy grzech przeciw rzetelności naukowej popełnia się wówczas, gdy pomija się (praktycznie nieznane Stanom Zjednoczonym i Wielkiej Brytanii od czasu najazdu legionów rzymskich na Wyspy Brytyjskie) lata okupacji – niekiedy chodzi przecież o dziesiątki, a nawet setki lat. To właśnie okupacje, trwające z reguły wielokrotnie dłużej, aniżeli kampanie wojenne są wielkim i najsłabiej zbadanym w ekonomii obszarem pogranicza między wojną i pokojem. W warunkach okupacji, jako synonimu opanowania obcego terytorium i narzucenia rządów miejscowej ludności, pojawiają się nie tylko zachowania represyjne lub dyskryminacyjne, w których dychotomia okupanta i okupowanego lub ciemięzców  i ciemiężonych jest ostra i w pełni uświadamiana przez obydwie strony. Pojawiają się też tendencyjne (acz często z uporem forsowane) próby łagodzenia  owej dychotomii, np. przez uznanie rządów okupacyjnych za „niezupełnie” okupacyjne, usprawiedliwiania roszczeniami historycznymi lub ideologicznymi, albo po prostu przyjmowania za rzecz normalną chęć powiększenia stanu posiadania kosztem innych krajów. Określenia posiadłości zamorskie lub kolonie są świetnym przykładem kamuflażu działalności okupacyjnej, podobnie jak eksport rewolucji komunistycznej stanowi przykład zasłony dymnej dla okupacji Europy Środkowej przez Rosję sowiecką. Amerykańska okupacja Iraku również powiela ten schemat kamuflowania fenomenu okupacji i zacierania granicy miedzy okupantem i okupowanym. Należy zatem wyraźnie podkreślić, że odmienności mechanizmu gospodarczego w okupowanych krajach (niezależnie od słownej ornamentyki, za pomocą której łagodzono lub usprawiedliwiano działalność okupacyjną) są minimalne. Niestety wiedza na temat mechanizmów ekonomicznych okupacji jest niedostateczna i czasem sprowadza się jedynie do z gruntu fałszywego stwierdzenia, że gospodarka krajów okupowanych staje się z definicji częścią składową gospodarki okupanta albo przejętą przez niego w bliżej niesprecyzowany zarząd komisaryczny.

Na dalsze rozważania rzutuje niewątpliwie fakt, iż lata II Wojny Światowej przyniosły Polsce największe – ze wszystkich krajów - straty ludnościowe i majątkowe. Ocena ta sprawia, że straty te uznaje się pochopnie za wyjątkowe, co bynajmniej nie ułatwia ich analizy. Ustawia bowiem tę analizę w konwencji rozliczeń: Polska – reszta świata, zamiast identyfikować, mierzyć i oceniać oddziaływania poszczególnych, konkretnych przejawów agresji i wyzysku.

Kompetencje ograniczają niniejszy rys historyczny wyłącznie do zagadnienia strat materialnych (i ich późniejszych konsekwencji), chociaż nie ulega najmniejszej wątpliwości, że straty ludnościowe są najostrzejszym i najbardziej zbrodniczym skutkiem agresji Niemiec i Rosji sowieckiej, zważywszy, że w planach obydwu agresorów przyjęły one kształt metodycznego ludobójstwa (W obydwu okupowanych strefach – niemieckiej i rosyjskiej - eksterminacja ludności polskiej miała charakter metodyczny i została zaplanowana przed dokonaniem agresji. Większość (ok. 90%) sześciomilionowych strat ludnościowych Polski w strefie niemieckiej było rezultatem terroru okupacyjnego (tylko 10% stanowiły straty powstałe w toku działań militarnych). Trudne do oszacowania (wielomilionowe) straty ludnościowe w strefie rosyjskiej spowodował niemal wyłącznie terror okupacyjny. Ze wszystkich krajów europejskich najwyższe - w liczbach bezwzględnych - straty ludności cywilnej poniosła właśnie Polska). Również dla powojennej gospodarki polskiej one właśnie okazały się najbardziej dotkliwe. Jednak takie ograniczenie jest nieodzowne, bowiem świadomość martyrologii Polaków nie pomniejsza znaczenia  faktu, że towarzyszyły jej olbrzymie ubytki dóbr majątkowych, a częstokroć to one były głównym motywem zabójstw i rabunków.      

W ogólnych ocenach rozmiarów strat majątkowych Polski z lat II Wojny Światowej wybijają się na pierwszy plan trzy symptomatyczne szacunki. W ślad za sprawozdaniem biura Odszkodowań Wojennych przy prezydium Rady Ministrów (patrz: Straty wojenne w Polsce w latach 1939-1945. Studia i rozprawy, zeszyt VIII. Wyd. Zachodnie, Poznań 1960) uznaje się, że Niemcy z Polski i Rosji sowieckiej wycisnęły ok. 58 miliardów marek. Dalej w tym sprawozdaniu szacuje się, że straty majątkowe Polski z okresu wojny i okupacji (pomijając straty dóbr kultury narodowej oraz straty spowodowane przez Rosję Sowiecką) wyniosły 49,2 miliardy $ (w tym straty z tytuły zniszczenia kapitału rzeczowego na 11,8 miliardów $).W końcu ocenia się, że dla części Polski obejmującej dawne ziemie spadek dochodu narodowego wynosił blisko 40% (o ile w roku 1938 wynosił on 3,37 mld. $, to w 1945 wedle relacji wartościowych z 1938 osiągnął on poziom 1,29 mld, tj. 38, 2% ) 

Nie wolno lekceważyć faktu, który był już dostrzegalny przy szacowaniu strat ludnościowych, a teraz pojawia się powtórnie: straty spowodowane działaniami okupacyjnymi były wielokrotnie wyższe od strat spowodowanych działaniami militarnymi  przetaczającymi się przez polskie terytorium w roku 1939 oraz w latach 1944-1945. Wbrew potocznej opinii, fizyczne zniszczenie zasobów majątkowych Polski wskutek agresji militarnej Niemiec i Rosji nie ma dużego ciężaru gatunkowego. Wedle przybliżonych szacunków wskutek kampanii wrześniowej zniszczeniu uległo ok. 5% obiektów przemysłowych Polski, podczas gdy działania okupacyjne – zwłaszcza plądrowanie – doprowadziło do zniszczenia ok. 64 % tych obiektów oraz znacznej dewastacji większości pozostałych.

Nie można także przeoczyć faktu, iż straty szacowane na okres okupacji w olbrzymiej części nie wynikały - jak się na ogół sądzi - z wymogów gospodarki wojennej Niemiec i Rosji sowieckiej, lecz były podyktowane przez trudniejsze do określenia i rozpoznania interesy cywilne. Mit (i zarazem usprawiedliwienie), iż straty są fragmentem scenariusza wojny jest nie tylko niezgodny z faktami, lecz ponadto pociąga za sobą konkluzję, jakoby były one „wojennym” epizodem w międzynarodowych stosunkach gospodarczych. Pięć lat okupacji jest stosunkowo długim okresem eksploracji zasobów finansowych i rzeczowych  Polski, w którym obydwaj okupanci skrupulatnie zabiegali o najkorzystniejszy dla siebie zwrot inwestycji w wojnę 1939 roku.

Jaki charakter miały straty majątkowe Polski z czasów okupacji? Aby uzyskać pierwsze przybliżenie odpowiedzi na to pytanie niezbędne okazuje się  wyraźniejsze rozróżnienie okupacji niemieckiej i okupacji rosyjskiej (w płynnych  strefach okupacyjnych z okresu II Wojny Światowej). O charakterze okupacji niemieckiej świadczą niektóre z faktów historycznych, stosunkowo dobrze udokumentowanych. Pierwszym z nich może być oszustwo finansowe niemieckich władz okupacyjnych, które przeprowadziły przymusową wymianę złotych polskich na marki w taki sposób, aby pozbawić ludność terenów okupowanych niemal wszystkich oszczędności. Nie było to zresztą jedyne oszustwo finansowe władz niemieckich. Tuż po ustaniu działań wojennych utworzyły (naruszając prawo międzynarodowe) tzw. „Bank emisyjny w Polsce”, za pomocą którego dokonały nielegalnego transferu do Rzeszy wielkich sum pieniężnych. Drugi fakt, który warto tutaj przytoczyć, dotyczy przejmowania własności polskiej przez  władze niemieckie, w tym funkcjonujących przedsiębiorstw polskich, przekazywanych w całości prywatnym osobom i firmom niemieckim niezależnie od tego, czy wytwarzana w przywłaszczonych zakładach wytwórczych produkcja przeznaczona była na cele wojenne. Jedynie niewielka część zajętego przez Niemców majątku produkcyjnego pozostała pod zarządem administracji okupacyjnej. Na terenach polskich przyłączonych do III Rzeszy władze okupacyjne w stu procentach wywłaszczyły Polaków z ich własności. Już w ciągu pierwszych kilku miesięcy okupacji, w końcu 1939 roku i w pierwszym półroczu 1940 roku, ludność polska zamieszkała na terenach włączonych do Niemiec została wywłaszczona z wszelkiej własności, łącznie z prawie wszystkimi przedmiotami osobistego użytku. Wywłaszczono ludność polską z około 5 milionów ha ziemi ornej (patrz: Straty wojenne w Polsce w latach 1939-1945. Studia i rozprawy, zeszyt VIII. Wyd. Zachodnie, Poznań 1960 s. 36). Po trzecie, fakt opracowania i wcielenia w życie przez niemieckie władze okupacyjne projektów rabunkowej eksploatacji złóż mineralnych i dóbr przyrodniczych na okupowanych terenach, wyrażających się m.in. w rabunkowej eksploatacji złóż węgla kamiennego oraz lasów, uzyskując ok. 100 milionów metrów sześciennych drewna! Przy tym, jak poprzednio, tylko nieznaczna cząstka przywłaszczanych dóbr miała bezpośrednie lub pośrednie uzasadnienie militarne. Po czwarte, bezprecedensowy fakt zniszczenia  Warszawy,  liczącej w przededniu II Wojny Światowej ok. 800 tysięcy mieszkańców stolicy Polski,  dokonanego ze  zbrodniczą premedytacją w myśl projektu powstałego na długo przez wybuchem Powstania Warszawskiego ( zniszczenie Warszawy niekiedy błędnie uważa się za „reakcję” na Powstanie Warszawskie), nie mającego żadnego  uzasadnienia militarnego. Warto przypomnieć, że zniszczenia substancji mieszkaniowej, gmachów publicznych, infrastruktury miejskiej i innych składników majątkowych Warszawy sięgały ok. 80 %. ich wartości (tamże). Po systematycznie przeprowadzonym planie ewakuacji mieszkańców, a przed spaleniem i wyburzeniem miasta z dużą skrupulatnością Niemcy przeprowadziły szeroko zakrojoną akcję rabowania prywatnego mienia pozostawionego przez mieszkańców i niszczenia dóbr kultury polskiej.

Przytoczone wyżej przykłady dostatecznie przekonywująco podważają zasadność usprawiedliwienia strat powstałych w niemieckiej strefie okupacyjnej realiami wojennymi, a więc także i tego, że ekonomiczne kwestie okupacji przesłonięte zostają przez kwestie czysto militarne. Wszystkie cztery przytoczone fakty,  a także większość innych, które można byłoby tutaj dalej przytaczać,  łączy jedna  wspólna cecha: bezwzględne, doprowadzone do skrajności łamanie praw własności prywatnej okupowanej ludności,  nadzwyczaj słabo uzasadnione wymogami wojny. Wielu ludziom może się wydawać, iż jest to zwykły truizm, lecz należy pamiętać, że ci sami ludzie, którzy decydowali się na rozpoczęcie agresji wojennej lub się do niej przyłączyli, to często – licząc wedle ich deklaracji ideowych - zagorzali zwolennicy poszanowania własności prywatnej, z reguły bezwzględnie przekonani, że jest ona fundamentem aprobowanego przez nich ustroju politycznego. Nie można tego nazwać niekonsekwencją, gdyż owo „zawieszenie” aprobaty dla własności prywatnej i przystąpienie do brutalnego łamania praw własności, nawet za cenę podważenia własnej wiarygodności w tych zasadniczych kwestiach, posuwa się zbyt daleko, aby nie sugerowało dwulicowości. Trudno więc nie zauważyć, że owo łamanie praw własności było  zamierzonym działaniem władz okupacyjnych umożliwiającym zwiększenie zasobów kapitałowych cywilnej ludności niemieckiej kosztem zasobów ludności polskiej. Taki jest podstawowy efekt ekonomicznego rachunku korzyści z agresji militarnej (oczywiście nie podważa to w niczym faktu, że kraje okupowane, w tym Polska,  pokrywały ok. jednej trzeciej wydatków wojennych Rzeszy Niemieckiej, ani tego, że  działalności okupacyjnej Rzeszy  przyświecały też cele militarne: potrzeby logistyki wojennej kierowały oddziały Wermachtu na tereny zasobne w surowce energetyczne i w miejsca umożliwiające opanowanie dogodnych dróg transportu).

Innym elementem mozaiki okupacyjnej w części Polski  pod rządami Adolfa Hitlera i Hansa Franka był ogólny przymus pracy nałożony na ludność Polski.  W tej dziedzinie rządy okupacyjne odznaczały się wyrafinowanym okrucieństwem - łącząc korzyści z wykorzystania taniej siły roboczej z jej eksterminacją (przez nieustanne represje oraz  nieludzkie warunki pracy i egzystencji). Ludzi kierowanych na roboty przymusowe do Rzeszy Niemieckiej traktowano jako niewolniczą siłę roboczą doprowadzaną szybko do fizycznego wyniszczenia. Tylko niewielka część tej niewolniczej siły roboczej była zatrudniana w zakładach przemysłu zbrojeniowego lub związanych pośrednio z potrzebami wojennymi.

Działania okupacyjne Niemiec oznaczają całkowite odejście – w stosunku do  ludności okupowanego kraju - od zasady wolności ekonomicznej. Uzasadnienie, jakim dotychczas osłania się  organizowane z rozmachem roboty przymusowe, a mianowicie potrzeby gospodarki wojennej, są nieprzekonywujące (tego rodzaju uzasadnienie polega na tym, iż wprowadzenie przymusu pracy (lub ostrych restrykcji na rynku pracy) w okresie wojny uznaje się za specyfikę gospodarki wojennej. Takie uzasadnienie znaleźć można niemal we wszystkich podręcznikach z ekonomiki wojny. Byłaby to instrumentalizacja zasad wolnego rynku, niemniej – pozbawiałaby stosunki pracy represyjnego charakteru. W praktyce możliwe było również zatrudnienie ludności z terenów okupowanych na zasadach rynkowych, najprawdopodobniej wysoce korzystne dla okupanta).

Omawiane fakty z okupacji składają się na niszczenie i plądrowanie gospodarki okupowanego kraju. W odróżnieniu od potocznego wyobrażenia plądrowania gospodarki jest ono nie tyle żywiołowym i  ubocznym przejawem wojny lub wyrazem niezdyscyplinowania żołnierzy , ile zakrojonym na wielką skalę i metodycznie realizowanym przedsięwzięciem gospodarczym. Tak też było nieomal zawsze: plądrowanie Rzymu przez Wandali było równie przemyślanym i metodycznie realizowanym przedsięwzięciem jak plądrowanie podbitych krajów w epoce kolonialnej, a także w czasach obydwu wojen światowych. Wojny XX wieku były biznesem, który promotorzy agresji usiłowali nie tylko dobrze zakamuflować, aby zyskać wyrozumiałość opinii publicznej, ale także wprowadzić do owego kamuflażu na tyle nośne społecznie i ekonomicznie idee, aby użyć je jako narzędzi mobilizacji wojennej i dławienia oporu przeciwników.

Wojny te były wielkimi, złożonym i długofalowymi przedsięwzięciami inwestycyjnymi, choć nie pozbawionymi wysokiego ryzyka. Ekonomiczne korzyści z takich wielkich, złożonych i długofalowych inwestycji podlegają rachunkowi ekonomicznemu, w którym najważniejszą  rolę odgrywa przejęcie zasobów kapitałowych przeciwnika. Z tym aspektem współczesnych wojen związany jest wspomniany wcześniej brak respektu wobec praw własności prywatnej i zasad wolności ekonomicznej.

Kwestię tę trzeba wyraźnie podkreślić: agresji militarnej nie da się w żaden sposób pogodzić z przywiązaniem do własności prywatnej i wolności ekonomicznej, jakkolwiek ostatnio ponownie docierają do światowej opinii publicznej karkołomne figury logiczne, za pomocą których rządy i kraje dokonujące agresji militarnych zamierzają się uchylić od konsekwencji takiego rozumowania. Łamanie praw własności jest sposobem przejęcia obcych zasobów kapitałowych, a zatem stanowi podstawowy warunek osiągania korzyści  wojennych. W tym sensie wojna jest spokrewniona z tym, co współcześnie zyskało miano komunizmu.

 Na ziemiach polskich okupowanych przez Niemcy w okresie II Wojny Światowej  plądrowanie zasobów kapitałowych  przyjęło postać  zorganizowanej na szeroką skalę działalności gospodarczej okupanta, co szczególnie dało o sobie znać na obszarach tzw. Generalnej Guberni, a w końcowej fazie wojny jako wywóz w głąb Niemiec wszelkich możliwych do przetransportowania wartości majątkowych. Okupacyjną politykę ekonomiczną dobitnie ilustrują słowa jej autora Hermana Goeringa:
„Zadania gospodarcze w poszczególnych okręgach administracyjnych [są] różne, zależnie od tego, czy chodzi o teren, który pod względem politycznym zostanie do Rzeszy wcielony, czy też o Generalną Gubernię, która, jak należy przewidywać, nie stanie się terytorium Rzeszy. Podczas gdy w pierwszych okręgach należy dążyć do rozbudowy gospodarczej, utrzymania ich siły produkcyjnej i zapasów oraz możliwości szybkiego i zupełnego wcielenia tych ziem do niemieckiej gospodarki, trzeba z terenów Generalnej Guberni wywieźć wszystkie przydatne dla gospodarki niemieckiej surowce, maszyny itd. Przedsiębiorstwa, które nie są koniecznie niezbędne dla jako takiego podtrzymania nagiego życia mieszkańców, należy przenieść do Niemiec”.

(Jednak nie oznacza to, iż agresja militarna bezwzględnie powoduje łamanie praw własności prywatnej. Z wypowiedzi Hermana Goeringa, iż z Francji, Holandii i Belgii należy wykupić i wywieźć do Niemiec wszystko, czego u nas brak wynika, że w stosunku do tych przynajmniej krajów usiłowano ograniczyć wywłaszczanie na rzecz wykupu. Nie można jednak z całą pewnością twierdzić, że owe transakcje wykupu były dobrowolne (patrz: Straty wojenne w Polsce w latach 1939-1945. Studia i rozprawy, zeszyt VIII. Wyd. Zachodnie, Poznań 1960, s. 20).

„Życie wśród łupieżców. Historia kryzysów i upadku gospodarczego Polski”
wyd. Placet,  2004 (fragment)

(zaloguj się aby pobrać plik w formacie pdf)

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Logowanie