Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

Przywracanie prawdy (cz. 2)

2017-08-17

Kłamstwo śpieszy się, aby wypełnić próżnię po prawdzie znajdującej się w odwrocie.

Anthony Esolen

Zanim powrócimy do zagadnień omawianych w pierwszej części niniejszej publikacji, niezbędne będzie omówienie znaczenia kłamstwa dotyczącego rzekomego wzrostu społeczno- gospodarczego. Ponieważ współcześnie kłamstwo jest w Polsce zjawiskiem powszechnym, wydawać się może, że wspomniane kłamstwo jest czymś zwykłym, naturalnym lub niezbędnym. Dlatego warto zauważyć, że kłamstwo dotyczące życia społecznego i gospodarczego  nie tkwi w mało istotnych stosunkach indywidualnych, lecz jest kłamstwem o charakterze publicznym, czyli kłamstwem skażającym cały obszar życia publicznego. Kłamstwo publiczne ma zasadniczo inne znaczenie, aniżeli kłamstwo w stosunkach indywidualnych, gdyż podważa i niszczy więzi społeczne.

Gdy zwrócimy uwagę na obowiązujące w Polsce prawo,  zauważymy, że wszelkie nadużycia i przestępstwa dotyczące sfery publicznej są traktowane obecnie jako drugorzędne w stosunku do nadużyć oraz przestępstw uderzających w jednostki. Powinno być odwrotnie. Odpowiedzialność za destrukcyjne działania w sferze publicznej  powinna być wyższa i silniej egzekwowana, aniżeli w stosunkach indywidualnych - ze względu na wyższą szkodliwość społeczną.

W ogólnych ramach odpowiedzialności mieści się również kłamstwo publiczne. Jest to kłamstwo najczęściej rozpowszechniane  z premedytacją, gdyż jest mało prawdopodobne, aby rządzący politycy zupełnie nie znali rzeczywistego stanu i perspektyw gospodarczych. Kłamstwo publiczne nie jest jedynie wyrażaniem własnej opinii w gronie osób prywatnych, lecz uderzeniem w krytyczny  osąd rzeczywistości - w dążeniu do prawdy, sprawiedliwości i dobra wspólnego. Ów krytyczny osąd ma wymiar praktyczny: jest podstawą  działania społecznego. Kłamstwo publiczne jest zaprzeczeniem tego działania, ma charakter działania aspołecznego.

W omawianym tutaj przypadku mamy do czynienia z kłamstwem politycznym i propagandowym, które nie tylko dotyczy historii, obecnego stanu i perspektyw gospodarczych Polski, ale jest trwale powielane przez znajdujących się u steru władzy polityków  przez niemal trzydziestoletni okres tzw. transformacji ustrojowej  (nie licząc okresu panowania kłamstw komunistycznych, gdyż w zestawie kłamstw komunistycznych propaganda sukcesu gospodarczego nie była tak skrajnie fałszywa). Ponadto, gdy kłamstwo w sprawie wzrostu gospodarczego wywodzi się od rządzących polityków,  jest nadzwyczaj  szkodliwe i groźne. Wcześniej wielokrotnie sygnalizowaliśmy, że całkowicie wyklucza ono przeciwdziałanie kryzysowi gospodarczemu, zaś w praktyce pogłębia kryzys, a także sygnalizowaliśmy, iż  kłamcy publiczni z czasem stają się niezdolni do społecznego działania. Toteż kłamstwo to uderza pośrednio  w samych polityków, gdyż pozbawia ich zdolności twórczego działania (co w kuluarowych rozmowach określamy jako „proces debilizacji”). Największymi ofiarami kłamstwa są sami kłamcy. 

Najważniejsze argumenty przeciw powielaniu kłamstwa o wzroście społeczno- gospodarczym należałoby sformułować bardziej jednoznacznie i przekonywująco. Na przeszkodzie stoi jednak słabe wykształcenie ekonomiczne większości ludzi, nie potrafiących rozszyfrować manipulacji statystyczno-ekonomicznych. Ilu Polaków wie, że polskie gospodarstwa domowe mają najniższą wartość majątku spośród krajów należących do OECD? Mamy w Polsce do czynienia z klasycznym przejawem neokolonializmu.

Czy fakt ten można pogodzić z propagandą sukcesu gospodarczego?

Kto interesuje się metodą liczenia Dochodu Narodowego Brutto, który w perspektywie dwudziestu kilku lat nie wzrastał? Był celowo (zgodnie z obowiązującymi standardami metodologii statystycznej) błędnie szacowany, bowiem w obliczeniach nie uwzględniano inwestycji ujemnych, czyli strat majątku narodowego z tytułu prywatyzacji i upadłości polskich przedsiębiorstw. Jeśli do tego dorzucimy, że do Dochodu Narodowego dopisywane są dochody w przeważającym stopniu bezużytecznych (i często szkodliwych) sektorów gospodarczych (nadmiernie rozbudowanej  administracji, banków, agencji obrotu nieruchomościami, ochrony, hazardu i prostytucji), nasz zachwyt nad wzrostem gospodarczym powinien topnieć jak śnieg na wiosnę.          

Omawiane kłamstwo publiczne stało się nie tylko szkodliwą i groźną praktyką polityki ekonomicznej,  lecz również decydującym elementem istniejącego w Polsce systemu społeczno-gospodarczego. Sprawia ono, że system polityczny niewiele ma wspólnego z demokracją, a tym bardziej z respektowaniem interesów narodowych, lecz staje się systemem efemerycznym, a ściślej biorąc – oszukańczym, opartym na doskonaleniu technologii oszustwa (czyli manipulacji społecznej). Kłamstwo o wzroście społeczno- gospodarczym jest świadectwem pogardy dla interesów narodowych. Demokracja oparta na wykorzystaniu fałszu jest  wykastrowaną  demokracją. W jednym i w drugim przypadku pociąga za sobą dalsze kłamstwa o patriotyzmie, trosce o ubogich, itp.

Z rzeczywistości tego systemu bardzo trudno się wydostać. Przypomina on bardziej obóz koncentracyjny, aniżeli system podejmowania decyzji politycznych, ze wszystkimi atrybutami niszczenia wolności politycznej. Rządzący politycy mimowolnie przeistaczają się w nadzorców i strażników obozu koncentracyjnego, nie wahającymi się przez unicestwieniem nadzorowanych i gnębionych przeciwników. Kłamstwo o zadłużeniu „frankowiczów” nie otwiera im oczu. Kłamstwo o coraz lepszych warunkach rozwoju polskiej przedsiębiorczości forsują nadal z entuzjazmem, zaś polscy przedsiębiorcy nie są dopuszczani do głosu w sprawach publicznych. Kłamstwa o sprawiedliwości podatkowej nie zamierzają sprostować; jedynie ubolewają nad tą niesprawiedliwością.   

Większość polskiego społeczeństwa instynktownie ucieka od polityki, toteż słabo orientuje się w  tym stanie rzeczy. Zbyt łatwo ulega złu, które kryje się w kłamstwach polityków. Jest to zło w czystej postaci, zaś opanowani przez to zło politycy są złoczyńcami działającymi na szkodę społeczeństwa. Wśród rządzących polityków nie znajdziemy ludzi bez skazy, bowiem są oni skażeni współdziałaniem ze złoczyńcami. Jako „klasa polityczna” są zniewoleni przez struktury zła -oszukańczy system polityczny.

Takie jest żniwo kłamliwej polityki ekonomicznej, która została opracowana i zafundowana Polakom z zewnątrz i była realizowana przez wszystkie kolejne rządy po 1989 roku. Początkowo była to kłamliwa obietnica dobrobytu gospodarczego, którą oparto na fałszywej neoliberalnej argumentacji . Następnie musiano kłamać, że obietnice się spełniają, aby kontynuować dalej  szkodliwą dla Polski politykę ekonomiczną. Wreszcie, ponieważ kłamstwo o wzroście gospodarczym stało się jaskrawo sprzeczne z doświadczeniem większości Polaków, znalazły się sposoby jego usankcjonowania jako opcji równorzędnej z prawdą, lecz skuteczniejszej. W gruncie rzeczy bowiem postmodernizm (wchodzący również w obszar wiedzy ekonomicznej)  jest formą walki z prawdą, którą zaszczepiono środowiskom opiniotwórczym, ekonomistom, prawnikom, menagerom etc. pozbawiając je wrażliwości na kłamstwo. Wielu ludzi dało się przekonać, że w życiu gospodarczym nie ma miejsca na posiłkowanie się prawdą, gdyż prawda jest… nieefektywna.

Nie będziemy tutaj omawiać ekonomicznych skutków kłamstwa o wzroście gospodarczym w Polsce. Naszą uwagę przykuwają jego skutki społeczne, z których najbardziej toksycznym jest przyzwolenie dla wszelkiego kłamstwa. Mamy do czynienia z dwupiętrową konstrukcją. Na jednym piętrze znajdują się kłamcy polityczni i medialni, którzy zarażają kłamstwem społeczeństwo, na drugim zaś - uwiedzieni. „Przyjdzie zaś ów Niegodziwiec wyposażony w moc Szatana i będzie dokonywał rzeczy niezwykłych i fałszywych cudów. Będzie się posługiwał złem we wszelkich jego postaciach, byle tylko uwieść tych, którzy idą na zatracenie, ponieważ nie przyjęli z miłością prawdy…” . Ów fragment Drugiego listu do Tesaloniczan przytaczamy nie dlatego, aby dowodzić, że zawarte w nim proroctwo  obecnie się spełnia. Otóż ci wszyscy, którzy dają się uwieść kłamliwym i bezspornie złym politykom i propagandzistom faktycznie idą na zatracenie, zaś przyczyną tego jest odrzucenie prawdy, zarówno w wymiarze świeckim, jak też religijnym. Takie stanowisko wyraża zdanie  o tych wszystkich, którzy zezwalają na rugowanie prawdy i tolerują wspomniane zło polityczne. O ile sprawcy zasłużyli na napiętnowanie hańbą, o tyle ci drudzy nie są zwolnieni z winy, lecz idą na zatracenie. Nie usprawiedliwia ich tolerancyjna postawa wobec ludzi (dziś bezwarunkowa tolerancja ukrywana jest często pod szyldem miłości bliźniego), szanowanie godności wszystkich osób (w tym osób, które nie strzegą swej godności i ją utraciły), podszyta tchórzostwem lub koniunkturalizmem bezradność  wobec politycznych i medialnych złoczyńców. „W ten sposób bowiem zasłużą sobie na wyrok potępienia ci wszyscy, którzy zamiast uwierzyć prawdzie, znaleźli upodobanie w nieprawości”.

(zaloguj się aby pobrać plik w formacie pdf)

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Logowanie