Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

Neoliberalizm ciągle żywy (wprowadzenie)

2017-08-17

Wygląda na to, że środowiska polityczne i opiniotwórcze w Polsce jeszcze długo nie otrząsną się z neoliberalizmu, a być może – wcale. Fakt, iż zachodni neoliberalizm jest powszechnie uznany za wielkie oszustwo ideologiczne, do wielu ludzi nie dociera, w tym do prominentnych polityków.

Fenomenu tego  nie można usprawiedliwić brakiem należytego wykształcenia ekonomicznego (lub zupełnym brakiem wykształcenia), ponieważ zewsząd słychać sygnały ostrzegawcze. Problem polega na tym, że ich horyzont myślowy jest zawężony do własnego nosa. Wychodzą więc na idiotów. Może więc należy poddać ich reedukacji.

Głównym przedmiotem naszych zainteresowań jest tutaj znaczenie inwestycji zagranicznych, które wedle neoliberalizmu są najważniejszym i niezastąpionym czynnikiem rozwoju gospodarczego. Entuzjastyczny pogląd na inwestycje zagraniczne jest niezwykle wygodny dla międzynarodowych sieci przestępczych, spekulantów finansowych, specjalizujących się w agresywnym przejmowaniu kapitału funduszy inwestycyjnych, w zarządzaniu funduszami emerytalnymi  polegającym na generowaniu strat, a także dla skorumpowanych polityków. Jest  ważnym czynnikiem ekspansji  sieci i korporacji globalnych, a także źródłem finansowania kontrolowanych z zagranicy organizacji antyrządowych i wywiadowczych. Oznacza to, że inwestycje zagraniczne nie są dzielone na dobre i złe, pożądane i niepożądane, lecz każdy inwestor jest dobry i pożądany.

Jeżeli pasożytów zalicza się do inwestorów, naród choruje. Żaden naród nie może się rozwijać zarażony pasożytami.

Tych, których zawodzi pamięć warto zapytać: co się stało z oddanymi pod zarząd zagraniczny Narodowymi Funduszami Inwestycyjnymi, zbudowanymi z ponad pięciuset najlepszych dużych i średnich polskich przedsiębiorstw? Znikły w czeluściach przestępczego biznesu, podobnie jak tysiące prywatyzowanych przedsiębiorstw.

Pytanie nie jest bezpodstawne. Działalność niekontrolowana inwestorów zagranicznych przyczyniła się do powszechnego przekonania o ich bezkarności, dodatkowo wzmocnionego przez tendencyjne umowy o wzajemnym popieraniu i  ochronie inwestycji  i legalizacja łamania prawa przez firmy zagraniczne (np. ugody między PZU i Eureko, zaś ostatnio – legalizacji oszustwa bankowego wobec tzw. frankowiczów). Do tego dochodzi szczególnie przykra i szkodliwa praktyka naśladownictwa,  polegającego na bezkrytycznym powielaniu zagranicznych instrukcji i norm prawnych, nawet tzw. „metodą okładkową”, czyli bez zapoznania się z treścią akceptowanych rozwiązań prawnych. Jak pisał w 2009 roku Janusz Szewczak, który szacuje straty z tytułu prywatyzacji PZU na 20 mld zł: „ Zawarcie umowy prywatyzacyjnej PZU S.A. z Eureko nastąpiło również z rażącym naruszeniem przepisów art. 6 Prawa bankowego oraz Ustawy o działalności ubezpieczeniowej (Dz.U. Nr 11 poz. 62), a konkretnie z naruszeniem art. 11 ust. 3, 6 i 7.[…] Jeśli więc ktoś poważnie traktuje polskie prawo, to nic a nic nie jesteśmy winni Eureko, a raczej odwrotnie. Wystarczyło tylko skierować do polskiego sądu sprawę o stwierdzenie nieważności umowy prywatyzacyjnej”. Nic dziwnego, że wszyscy inwestorzy czuja się w Polsce bezkarni.

Tymczasem nadal słychać neoliberalny zachwyt nad inwestycjami zagranicznymi. Przytoczymy niektóre z wielu wypowiedzi. Oto klasyczna wypowiedź Sławomira Majmana, do 23 maja 2016 roku  prezesa Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych: „ Walka o inwestycje nie zna granic i zdaniem ekspertów to proces, który będzie trwał zawsze. – Każdy kraj, bez względu na stopień integracji, będzie chciał mieć u siebie inwestorów, którzy tworzą miejsca pracy ( czyżby rzeczywiście nie wiedział, że zagraniczni inwestorzy zagraniczni  z reguły nie tworzą nowych miejsc pracy, lecz je likwidują?). W podobnym duchu, z dużym entuzjazmem wypowiada się rok później premier Mateusz Morawiecki: „Jesteśmy bardzo atrakcyjnym krajem do inwestowania: jeszcze rok temu wieszczono coś zupełnie innego”, a dalej „To są nowe miejsca pracy dla polskich inżynierów, polskich techników czy osób po szkołach zawodowych”.

Ciąg dalszy w następnym numerze EEM.

(zaloguj się aby pobrać plik w formacie pdf)

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Logowanie