Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

Wrogość władzy wobec młodego pokolenia

2017-06-02

Nie ulega wątpliwości, że ignorowanie pogłębiającego się kryzysu ekonomicznego w Polsce odbija się przede wszystkim na młodym pokoleniu Polaków. Rządy, które ignorują kryzys ekonomiczny z natury rzeczy są wrogo nastawione do młodzieży.

To wrogie nastawienie do młodego pokolenia nie jest czymś niezrozumiałym. Jest bowiem wyrazem egoizmu i samouwielbienia pokolenia, które w latach 1990-2017 zdominowało politykę społeczno-gospodarczą. Politykę tę najbardziej wyróżnia przerzucanie kosztów kryzysu na następne i dalsze pokolenia Polaków. Wymownym przykładem tej polityki jest wykreowanie zadłużenia publicznego, które „pozostaje” do spłacenia przez dzieci i wnuki. Szczególnie charakterystyczny jest fakt, że nikt nie kwestionuje istnienia horrendalnego zadłużenia, ale jednocześnie niewielu jest takich, którzy się tym przejmują.

Przypomnijmy, że już w 2010 roku opublikowaliśmy dane z raportu NBP o zadłużeniu publicznym sięgającym 3 bilionów złotych, liczonym standardową metodą tzw. rachunku międzypokoleniowego [„Rachunek międzypokoleniowy”, Biuletyn EEM Nr 5/2010 (14)].

Jaki jest rzeczywisty sens wspomnianego zadłużenia ? Jest to zbudowana na emeryturach piramida finansowa (czyli oszustwo finansowe), ponieważ obecne emerytury są wypłacane ze składek mających pokrywać przyszłe emerytury. Propozycje zmian systemu emerytalnego jedynie pogłębiają nadchodzący krach systemu emerytalnego, z korzyścią dla dominującego obecnie pokolenia (dzisiaj stopniowo schodzącego ze sceny aktywności zawodowej). W każdym razie młodzi pracownicy nadal będą fundować emerytury ludziom w podeszłym wieku, redukując własne emerytury do zera.

Podobnie, młode pokolenie ponosi najwyższe koszty „deweloperskiej” polityki mieszkaniowej, stanowiącej silne wsparcie dla kolosalnych zysków firm deweloperskich. To prowadzona przez lata polityka mieszkaniowa jest winna zadłużeniu hipotecznemu młodych rodzin, którego ciężar jest praktycznie nie do udźwignięcia. Nikt nie chce dostrzec, ze zadłużenie gospodarstw domowych pogłębia kryzys ekonomiczny, bowiem zmniejsza dochody przeznaczone na inwestycje i konsumpcję. To zaś prowadzi do ubóstwa.

Na tym tle niespotykane w innych krajach rozpasanie zagranicznych banków komercyjnych, niemal jawnie i bezkarnie oszukujących kredytobiorców, nie może wydawać się przypadkowe. Skoro bowiem rząd nie liczy się z interesami młodego pokolenia, to dlaczego banki udzielające kredytów mieszkaniowych miałyby respektować te interesy? Fakt, że również obecny rząd z tymi interesami się nie liczy jest niestety bezsporny. Inaczej nie sposób ocenić stosunku rządu do tzw. kredytów frankowych, pogrążających niemal 700 tys. młodych rodzin. Ten aspekt jest szczególnie ważny, gdyż rząd zdecydował się na zalegalizowanie… oszukańczej działalności banków.

Najkrócej mówiąc, młodzi Polacy zostali oddani w niewolę zadłużenia. Trudno zatem poważnie traktować zachęty kierowane pod ich adresem, aby powracali z emigracji i „tutaj budowali swoją przyszłość”, skoro tutaj czeka ich państwo kolonialne, pozbawione suwerenności narodowej, opanowane przez kredytodawców. Państwo, które nie dba o perspektywy młodego pokolenia, nie wstydzi się za swoje działanie uderzające w młode pokolenie, działanie zmierzające do eksterminacji tego pokolenia.

Państwo, które nie chce być „państwem opiekuńczym” do tego stopnia, że pozwała grabić i zniewalać swoje dzieci.

Jednym z jaskrawych przejawów egoizmu dominującego pokolenia jest jego „obwarowanie się” na rynku pracy kosztem młodych. Mało ludzi śledzi statystykę zatrudnienia i bezrobocia, polegając na optymistycznych enuncjacjach o spadającym bezrobociu. Tymczasem głównym problemem jest fakt, że rynek pracy w Polsce jest płytki (spłycony wskutek wieloletniej de-industrializacji), czyli mało chłonny. To zaś sprzyja ograniczaniu dochodów pracowniczych, gdyż stawia pracodawców w pozycji dominującej wobec pracowników. Ponieważ rynek pracy w Polsce jest całkowicie kontrolowany przez zagraniczne korporacje i sieci handlowe, jest to forma kolonialnego dyktatu. W tej pułapce znaleźli się głównie młodzi Polacy. Nikt nie waży się powiedzieć jasno, że jest to dyktat prowadzący do bezprzykładnego wyzysku młodego pokolenia. Nikt nie odwołuje sie do postulatu sprawiedliwości w relacjach między pracodawcami i pracownikami ( nawet partia mająca w nazwie „Sprawiedliwość”).

Dotychczas rządy ostro i skutecznie wałczyły z nadmiernymi „kosztami pracy” (jednymi z najniższych w Europie!), czyli de facto nie tylko akceptowały ten stan rzeczy, lecz wręcz utrwaleniem i pogłębiały wyzysk młodego pokolenia. Lansowały wątpliwej jakości tezę, że niskie „koszty pracy” przyczyniają się do… rozwoju gospodarczego. Obecny rząd Prawa i Sprawiedliwości nie zerwał z tą neoliberalna praktyką, lecz znalazł dodatkowy sposób ograniczania „kosztów pracy”, ściągając do Polski i dotują zatrudnienie milionów Ukraińców. Decydując się za stosowanie dumpingu płacowego, ostatecznie przekreśla szanse zmiany polityki międzypokoleniowej.

Być może przekreśla również szanse utrzymania się PiS przy władzy.

Na konto swych sukcesów rząd Prawa i Sprawiedliwości zapisał świadczenie 500+, które istotnie polepsza byt rodzin dwu- i wielodzietnych, w tym wielu młodych małżeństw borykających się z problemami materialnymi. Krytyka tych świadczeń odznacza się skrajną tendencyjnością. Kwestia świadczeń społecznych dla młodych małżeństw wychowujących dzieci nie jest bowiem kaprysem władzy, lecz palącą potrzebą zatrzymania ubóstwa polskich dzieci, z czym poprzednie rządy notorycznie zwlekały. Podobnie jak każde inne świadczenia socjalne, świadczenia 500+ mogą jedynie łagodzić niedostatki materialne, lecz nie rozwiązują problemów ekonomicznych. Nie rozwiązują problemów ubóstwa, a tym bardziej nie rozwiązują problemu zapaści demograficznej, problemu degradacji społecznej i przestępczości wywołanych przez trwałe bezrobocie wśród młodzieży, problemu niskiej aktywności politycznej etc. Problem ubóstwa nie jest też kluczowym problemem młodego pokolenia.

Tym kluczowym problemem jest bowiem brak perspektyw. Negatywne konsekwencje braku perspektyw młodego pokolenia są nie tylko „jego sprawą”, lecz przede wszystkim sprawą dalszej egzystencji narodowej. Nie ma sprawy ważniejszej. Bez przywrócenia tych perspektyw siły wytwórcze młodego pokolenia będą nadal marnowane. To oznacza, że Polska nieodwołalnie pogrąży się w kryzysie, którego, zdaniem wielu pożal się Boże polityków, nie ma.

Stąd rodzi się zasadnicze pytanie: kiedy wreszcie będziemy mogli żyć po polsku? Przynajmniej ci z nas, którzy są jeszcze Polakami.

(zaloguj się aby pobrać plik w formacie pdf)

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Logowanie