Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

Z archiwum EEM: August Cieszkowski o błędach ekonomii

2017-06-02

Z archiwum EEM: August Cieszkowski o błędach ekonomii
Biuletyn EEM nr 6/2013 (34)

W atmosferze globalnego kryzysu wzmaga się krytyczne spojrzenie na współczesną ekonomię, która okazała się błędna, sprowadzająca państwa i społeczeństwa na manowce; w dodatku usprawiedliwiająca największe niegodziwości finansowe.

Coraz bardziej krytyczni wobec ekonomii są filozofowie i teolodzy, którzy piętnują zwłaszcza ekonomizm, materializm i lekceważenie aspektów moralnych.

Nie chcą jednak przyjąć do wiadomości, że produkt określany obecnie mianem „ekonomii” jest wytworem filozofii i teologii, ściślej biorąc - spłycenia i regresu filozofii oraz tolerowania herezji (to ostatnie słowo nie nadaje się obecnie do użycia w sensie teologicznym, jak wiele innych). Współczesny rozdźwięk między filozofią, teologią i ekonomią jest uznawany jako coś naturalnego, jakby za oddzielenie kuchni od miejsc restauracyjnych, do której klientom nie wolno wchodzić. A to właśnie uniemożliwia wielu ludziom zrozumienie myśli ludzi z poprzednich epok, takich jak August Cieszkowski, którzy wszystkie dziś rzekomo autonomiczne dziedziny nauki uznawali za integralne.

Dysharmonia między filozofią, teologią i ekonomią nikogo już nie dziwi, chociaż jest jasne, że jest formą schizofrenii w skali społecznej. Wskutek tego pojawia się szerokie pole dla manipulacji naukowej: nic nie musi się zgadzać ze sobą. Można dowolnie łączyć ze sobą sprzeczne poglądy i argumenty, uciekając się w miarę potrzeb do różnych dziedzin, zaś ponadto wprowadzać jeszcze do obiegu społecznego koncepcje „politologiczne”, które żywią się z trzech garnków.

Czy ma to związek ze współczesnym globalnym kryzysem ekonomicznym? Oczywiście ma.

Dlatego powinniśmy zdobyć się na uznanie i respekt dla tych wszystkich, którzy harmonię myśli społecznej mają niejako we krwi (a bliżej – w pochodzeniu, kulturze i wykształceniu).

Rozważania Augusta Cieszkowskiego prowadzą do wniosków, które dzisiaj są ponownie formułowane: podstawy metodologiczne współczesnej ekonomii nie są bynajmniej dojrzałe; są słabe i sztuczne, co nie tylko podważa wiarygodność wielu popularnych zasad lub haseł ekonomicznych, lecz ujawnia podtekst filozoficzny i teologiczny, który dla ludzi wykształconych jest nie do przyjęcia.

Najprościej ujmując to zagadnienie; w ukryciu rzekomo „czystej ekonomii” rywalizują ze sobą dwa filozoficzne zapatrywania.

Jedno, właśnie dominujące w ekonomii, iż życie społeczno-gospodarcze rozwija się harmonijnie. Z tego zapatrywania płynie fałszywy wniosek, że wszelka aktywność społeczna ludzi jest zbędna. Czyli powinna istnieć wyłącznie aktywność ludzi zredukowana do realizacji interesów prywatnych. Przekonanie to, odpowiednio ustylizowane, ma zasadniczo formę perswazji odstręczającej od społecznego zaangażowania. Jest to przerażające, stanowi bowiem pod hasłem wolności skuteczny sposób ubezwłasnowolnienia ludzi w ich dążeniach do poprawy bytu narodowego.

Drugie zapatrywanie, przeciwnie - poddaje w wątpliwość to, czy rzeczywiście życie społeczno-ekonomiczne może rozwijać się harmonijnie, a zatem wymaga zaangażowania (a nierzadko poświęcenia) ze strony ludzi dla dobra ogółu. Wymaga nie tylko myśli, ale także woli i czynu.

Z praktycznego punktu widzenia są to dwie szkoły: szkoła bierności i szkoła praktyki społeczno-gospodarczej. Uzasadnienie bierności zawsze ma charakter uniwersalny; w przypadku ekonomii (neoliberalnej) uzasadnienie polega na założeniu, że podział pracy i mechanizm wolnego rynku zdolne są zapewnić harmonijny rozwój społeczno-gospodarczy pod warunkiem, że nie pojawią się zewnętrzne okoliczności lub działania destrukcyjne. Jest to założenie błędne. Warto zwrócić uwagę na rezonans praktyczny takiego stanowiska. Przeciwstawia ono działania prywatne działaniom publicznym, przypisując działaniom publicznym złowieszczy charakter. Przeciwstawia interes prywatny interesowi publicznemu lub kwestionuje istnienie/sens interesu publicznego. Odstręcza więc ludzi od działalności publicznej. Tworzy pustą przestrzeń w sferze publicznej, uznając, że ograniczenie zaangażowania publicznego ludzi jest dla nich pożądane i korzystne. Eliminuje zainteresowanie sferą społeczną i instytucje kontroli publicznej. A tymczasem uwolniona od zaangażowania społecznego sfera publiczna jest przechwytywana przez silne grupy interesów ekonomicznych i finansowych.

Rzeczywistość jest historyczna
Uzasadnienie praktyki społecznej z natury ma charakter konkretny i historyczny. Rozumienie historii jest dla praktyki społecznej sprawą fundamentalną. Od tego, jak pojmowane są procesy historyczne zależy dojrzałość i głębia myśli ekonomicznej. August Cieszkowski zagadnieniu temu poświęca większą część rozważań zawartych w „Prolegomenach do historiozofii” dając wartą zapamiętania definicję, iż „Historia jest to proces rozwojowy ducha ludzkości w odczuciu, w świadomości i w czynnym stwierdzaniu Piękna, Prawdy i Dobra, proces rozwojowy, który poznać mamy w swojej konieczności, przypadkowości i wolności”.

August Cieszkowski jest prekursorem polskiej historycznej szkoły ekonomii (niemal zapomnianej), nie tylko znajdującej się w opozycji do ekonomii liberalnej, lecz również znacznie od niej dojrzalszej i konkretniejszej. Toteż w sytuacji, kiedy współczesna ekonomia liberalna okazała się błędna i zwodnicza, (a nawet szkodliwa) trzymanie się jej założeń i twierdzeń stało się bezsensowne (chociaż z pewnością chroni status quo, przedłużając tym samym kryzys globalny). Powrót do polskiej historycznej szkoły ekonomii, krytycznej wobec ekonomii liberalnej, powinien zatem stanowić jeden z ważniejszych elementów nieodzownej reedukacji ekonomistów, polityków i społeczeństwa.
August Cieszkowski może być wzorem, gdy chodzi o rozumienie praktyki społecznej. Najpierw idzie o doświadczenie historyczne, zgodnie z którym zaniechanie tej praktyki, czyli aktywnego zaangażowania w sprawy społeczne, prowadzi do upadku narodowego: duchowego i materialnego. Jest to bolesne doświadczenie okresu rozbiorów Polski, ale zarazem doświadczenie konkretne i osobiste. Z tego doświadczenia bierze się postulat, który stanowi fundament jego myśli ekonomicznej, iż współdziałanie w sprawach publicznych wszystkich członków społeczeństwa, w miarę stanowiska, w miarę uzdolnień i zasług, jest conditio sine qua non społecznej harmonii. „Gdzie współdziałania nie masz, tam być może tylko jednostronne działanie i oddziaływanie (akcja i reakcja), a więc zawsze walka, zawsze rozerwanie, - Cóż więc dziwnego, że zasiawszy sam wiatr, dziś zbieracie same burze”.

August Cieszkowski jednoznacznie diagnozuje przyczyny upadku Polski. „Obumarł jej duch, więc ciało trupem się stało i rozpadło. Aliści wiemy, że duch nie umiera…”. Jak wielu jemu współczesnych, główną przyczynę upatruje w prywacie, co do niedawna było w Polsce pojęciem dobrze znanym. Dzisiaj niestety jest ono spłycone. O tym, że istnieje duch społeczny - duch narodowy- niewielu ludzi odważa się myśleć.

August Cieszkowski jest ostrym przeciwnikiem zasady afirmującej nieograniczoną wolność ekonomiczną – leseferyzmu. Zasada praktyki społecznej jest jej przeciwieństwem. Jednakże nie sprowadza się ona bynajmniej do ograniczeń - zakazami i nakazami - prywatnej aktywności ekonomicznej; stanowi raczej jej wzbogacenie, gdyż nie chodzi o regulację prawną, lecz o wspieranie idei i samorządnych instytucji działających na rzecz rozwoju: „pomaganie rozwojowi życia narodów, działanie na społeczeństwa już nie okowami albo zakazami, ale instytucjami pozytywnymi i organicznymi, — i popieranie rozwoju równie pozytywnych i organicznych idei”. 

Krytyka indywidualizmu
Zasadniczym problemem współczesnej ekonomii jest narzucenie opinii światowej wrogiego praktyce społecznej stanowiska: indywidualizmu. We współczesnej ekonomii stanowisko to przyjmuje skrajną postać. Zakłada się, że wszelkie zachowania ekonomiczne ludzi są nacechowane wyłącznie motywami egoistycznymi. Ogólny wynik jest efektem walki konkurencyjnej. Każde twierdzenie ekonomiczne jest zsynchronizowane z tak pojmowanym indywidualizmem, co nadaje mu charakter metodologiczny, a nie odnosi się bynajmniej do konkretnych zachowań ekonomicznych. Toteż podmioty działalności ekonomicznej także nie są konkretne, lecz abstrakcyjne. Zgodność z faktami nie ma tutaj nic do rzeczy.

Chociaż jest to zbyt skrótowe i niepełne zobrazowanie „konstrukcji” współczesnej ekonomii, nie mam sobie nic do zarzucenia: kontrast między ekonomią praktyki społecznej i współczesną ekonomią jest dostatecznie ostry.

Indywidualizm, to jednak nie tylko pomysł metodologiczny, to także fakt społeczny. Trudno nie zauważyć, że współczesna ekonomia promuje indywidualizm jako obowiązującą i pozytywną normę społeczną, czyli czynnie zmienia zachowania ekonomiczne ludzi.

Jeśli następnie ekonomia odwołuje się do tego wypromowanego przez siebie faktu, staje się pozornie adekwatna do rzeczywistości, lecz w istocie rzeczy pogłębia proces destrukcji społecznej. Myśl, że ekonomia może być siłą destrukcyjną, jeszcze przed kilkoma laty byłby przyjmowany z niedowierzaniem lub ironią. Światowy kryzys ekonomiczny sprawił, że dzisiaj taki pogląd na temat ekonomii jest dostatecznie dobrze uzasadniony. W którym więc kierunku powinny iść zmiany? Są dwa ogólne kierunki: dalsze pogłębianie indywidualizmu (co czyni się pod zasłoną fałszywych interpretacji praw człowieka, raczej na gruncie ideologicznym, aniżeli na gruncie „zdartej” już ekonomii) albo powrót do idei ekonomii praktyki społecznej.

August Cieszkowski krytyce ówczesnego indywidualizmu poświęca wiele czasu; uznaje indywidualizm najpierw za szkodliwy dla rozwoju osobistego, a następnie – za szkodliwy społecznie: „… patrz Synu, abyś się sam nie zmarnotrawił, uganiając się marnie za własnym sobkostwem…”

Nie jest to potępienie indywidualizmu. Między indywidualizmem i solidaryzmem powinna istnieć harmonia. Z tego punktu widzenia indywidualizm jest raczej nieokrzesaniem, prymitywną formą ludzkich zachowań. Wymaga nie napiętnowania, lecz uszlachetnienia. Cieszkowski krytykom indywidualizmu czyni wyrzut: „Czyja w tym nareszcie wina, jeśli nie Wasza, o Wy! którzy się tylko użalać umiecie na owe indywidualne chętki, boście dotąd tych popędów zrozumieć nie umieli, a cóż dopiero czynnie uorganizować, użyźnić, uświęcić!”.

Zaangażowanie w sprawy publiczne
Zasadniczym błędem współczesnego rozumowania o zaangażowaniu w sprawy publiczne jest utożsamianie sfery publicznej z państwem. Tak np. sferę publiczną ujmuje ekonomia sektora publicznego, stawiając znak równości między sektorem publicznym i państwem, „oddając” w ten sposób ten sektor we władanie polityków i urzędników. Jednak podobnie sferę publiczną traktuje cześć hierarchii Kościoła katolickiego w Polsce i rzesze wierzących.

To część większego problemu, polegającego na zawłaszczaniu przez politykę spraw publicznych, które w istocie rzeczy należą do innych – ważniejszych, autonomicznych wobec państwa wspólnot: narodowej i religijnej - a także wspólnot kulturalnych, regionalnych czy społeczno-zawodowych. De facto jest to odsuwanie społeczeństwa od zadań publicznych. Jest to tłumienie i niszczenie aktywności obywatelskiej. A towarzyszy temu, jak przed dwoma wiekami patologia, którą jednoznacznie skwitował August Cieszkowski: „W sprawach publicznych prywata, a w prywatnych zakała”.

To niebezpieczne zjawisko występuje dzisiaj w Polsce nadto wyraźnie; trzeba budować tamę przed zalewem ekspansywnej polityki, odmawiającej przestrzeni publicznej dla narodu i religii, uznającej się za nieograniczonego dysponenta dóbr narodowych, narzucającej własne normy i kategorie społeczne.

Warto także powołać się na Augusta Cieszkowskiego w kwestii moralności i sprawiedliwości. Moralność i sprawiedliwość nie są najważniejszymi receptami na kryzys społeczno-gospodarczy. Cieszkowski zauważa, że uczciwość i sprawiedliwość nie były obce czasom pogańskim ( poganie „ nawet i więcej mieli, czego nam nie dostaje, tj. naiwną, przyrodzoną towarzyskość”). Moralności (i sprawiedliwości) nieodzowna jest silna motywacja, ta zaś jest uświęcenie spraw publicznych. „Bo chrześcijańskie uświęcenie zaledwie dotąd w prywatnych między bliźnimi stosunkach zakwitło, - i to jedynie zakwitło, lecz do owoców rzeczywiście nie dojrzało, ponieważ owoce z tego kwiecia dopiero na publicznym polu dojrzeć mają […]. Otóż publiczne to pole epoka chrześcijańska zostawiła odłogiem”.

(zaloguj się aby pobrać plik w formacie pdf)

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Logowanie