Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

Nowy nacjonalizm gospodarczy

2017-01-08

W Polsce fenomen współczesnego nacjonalizmu gospodarczego jest niedostrzegany, pomimo tego, że nie tylko ukazuje on ważne przeobrażenia polityczne i prawne w wielu krajach, lecz przybiera także zasięg globalny. Nie jest to zjawisko nowe, ale obecnie nasilające się wskutek presji globalnego kryzysu ekonomicznego oraz załamania doktryny neoliberalnej.

Najbardziej widoczną cechą współczesnego nacjonalizmu gospodarczego jest połączenie dwóch tradycyjnych czynników: korporacjonizmu państwowego oraz ukrytego protekcjonizmu. Obydwa czynniki są dzisiaj powszechnie uznawane za negatywne i niedopuszczalne, nawet w sensie zakazów prawnych. Jednak problem nie daje się już przedstawić w barwach czarno-białych. Należy podkreślić, że zagadnienie ma doniosłe znaczenie polityczne i ekonomiczne (także dla Polski), co zmusza do przewartościowania niektórych kanonów i sądów, w tym uznanych za niepodważalne.

Istota współczesnego nacjonalizmu
Podstawowe założenia współczesnego nacjonalizmu ekonomicznego są głęboko zakorzenione w historii gospodarczej i teoriach ekonomii. Pierwszym takim założeniem jest ukierunkowanie polityki ekonomicznej rządów na rozwój gospodarki narodowej, opartej na tradycyjnych teoriach ekonomicznych, których podstawowym przedmiotem były zagadnienia rozwoju gospodarki narodowej. Dla ludzi nie wdających się w niuanse ekonomiczne, założenie to może wydawać się oczywiste i odzwierciedlające ogólny charakter polityki ekonomicznej. Niestety, tak nie jest. Wielowiekowa tradycja narodowej polityki ekonomicznej została bowiem mocno nadwyrężona w krajach europejskich, chociaż w różnym stopniu. Zjawisko globalizacji oznaczało m.in. zacieranie różnicy między poszczególnymi narodowymi interesami gospodarczymi, między kapitałem obcym i rodzimym, między globalnym i krajowym systemem finansowym etc. W ślad za rozszerzaniem się wpływów globalistycznych nastąpiła również częściowa „niwelacja” rozróżnienia między narodową polityką ekonomiczną a internacjonalistyczną polityką ekonomiczną, podporządkowaną interesom wielkich korporacji globalnych. Proces niwelacji w poszczególnych krajach przebiegał różnie, dotyczy to zwłaszcza różnicy między polityką ekonomiczną krajów Europy Zachodniej i krajów postkomunistycznych, w których kilkadziesiąt lat wcześniej dokonana została radykalna internacjonalizacja polityki ekonomicznej i niejako „z marszu” wprowadzone zostały kanony liberalnego internacjonalizmu. To spowodowało, że odejście od narodowej polityki gospodarczej było ostre i bezwzględne, chociaż chętnie stosowano retorykę o charakterze narodowym.

Różnica, o której wspominamy, ma charakter systemowy. O ile bowiem w krajach zachodnich założenie o konieczności prowadzenia narodowej polityki ekonomicznej nie zostało zakwestionowane, a także nie zostały zdemontowane tradycyjne mechanizmy realizacji tej polityki, to w krajach postkomunistycznych było odwrotnie: zostały one wcześniej zdemontowane i nigdy nie przywrócone. Zakres internacjonalizacji polityki ekonomicznej w krajach Europy Zachodniej był zawsze zewnętrzny i podrzędny. Należy dodać, że polityka ekonomiczna w duchu ekonomii liberalnej także wyrażała strategiczne podporządkowanie rozwoju gospodarczego interesom narodowym; dopiero neoliberalna doktryna ekonomiczna dokonała w tym zakresie internacjonalistycznego „wyłomu”.

Suwerenność narodowa a nacjonalizm
Problem nowego nacjonalizmu gospodarczego bezwzględnie dotyka zagadnienia suwerenności narodowej. Skoro następuje przejście do internacjonalistycznej polityki ekonomicznej, to zarazem pojawia się osłabienie zainteresowania rozwojem gospodarki narodowej oraz słabsze lub silniejsze przyzwolenie ograniczenia suwerenności ekonomicznej. Z internacjonalistycznego punktu widzenia zainteresowanie rozwojem gospodarki narodowej może być jedynie werbalne lub propagandowe; faktycznie natomiast jest kwalifikowane jako niepożądany nacjonalizm ekonomiczny. Z internacjonalistycznego punktu widzenia ograniczenie suwerenności narodowej jest nie tylko możliwe, lecz nawet konieczne.

Dlatego warto wyraźnie podkreślić różnicę między tradycyjną polityką ekonomiczną, której celem jest rozwój gospodarki narodowej (z tego względu jest ona opatrzona mianem „nacjonalizmu ekonomicznego”), a skrajnymi ideologiami i ruchami nacjonalistycznymi nacechowanymi wrogością wobec obcych narodowości. Różnica jest zasadnicza i nie wolno jej bagatelizować. Omawiany nacjonalizm ekonomiczny nie jest przejawem wrogości do obcych, a nawet nie jest przejawem izolacjonizmu. Jest wyrazem naturalnej troski o byt egzystencjalny narodu, niezbędnej w polityce państwowej. W warunkach wielkiego kryzysu ekonomicznego, powodów do zatroskania o byt narodowy jest co niemiara. I ten motyw dominuje w polityce ekonomicznej większości krajów – jednak nie w Polsce.

W perspektywie historycznej okres internacjonalizacji polityki ekonomicznej w Europie Zachodniej był stosunkowo krótki (przypadający na lata 1990-2009), więc internacjonalistyczną politykę ekonomiczną można śmiało uznać za wynaturzenie (podobnie jak politykę ekonomiczną w komunizmie). To ona przyczyniła się w głównej mierze do wielkiego globalnego kryzysu ekonomicznego, ponieważ forsowała ekspansję wielkich korporacji i globalnych sieci finansowych. Na tym tle łatwiej można zrozumieć tendencje do nacjonalizmu ekonomicznego, charakteryzujące zdecydowaną większość krajów. Tendencje te wyrażają próby przeciwdziałania globalnemu kryzysowi ekonomicznemu, a jednocześnie dążenie do ograniczenia wszechwładzy światowej oligarchii finansowej.

Jest to odwrót od dotychczasowej, przyjmowanej niekiedy wręcz entuzjastycznie globalizacji, który można określić jako proces de-globalizacji. W tym sensie osłabia on ideologiczne podstawy globalizacji, w tym przede wszystkim doktrynę neoliberalizmu. Pośrednio podważa również pozycje polityczną i ekonomiczną Stanów Zjednoczonych, które przecież były promotorem globalizacji oraz epicentrum wielkiego kryzysu ekonomicznego (przesuwającym się obecnie w kierunku Europy Zachodniej).

Wiele obecnych zjawisk o charakterze międzynarodowym nie daje się wyjaśnić bez uwzględnienia tych faktów. I tak, na przykład nieprzewidywalność polityki Stanów Zjednoczonych i krajów wasalnych jest związana z ograniczeniem ich wpływów na arenie światowej, przy zachowaniu silnych wpływów finansowych oraz siły militarnej. Coraz częściej jednak Stany Zjednoczone są uznawane za „organ wykonawczy” światowej oligarchii finansowej, czyli za państwo o ograniczonej suwerenności (borykające się z internacjonalistyczną polityką ekonomiczną oligarchii finansowej).

W odróżnieniu od tradycyjnego nacjonalizmu, nowy nacjonalizm ekonomiczny jest pozbawiony wartości romantycznych i niejako ciążący ku wartościom pragmatycznym. Stwarza to wrażenie uległości lub biernego poddawania się globalistycznym naciskom. Tymczasem jest to silny i skuteczny nurt podskórny.

Dwa aspekty współczesnego korporacjonizmu

Gdy odrzucimy hasłowe określenia ustroju politycznego (takie jak np. „system demokratyczny”), musimy przyznać w ślad za wieloma współczesnymi komentatorami zagadnień globalnych, że w wielu krajach istnieje fuzja władzy politycznej i działających w skali globalnej korporacji i sieci. Przyznamy wtedy, że ustrój polityczny tych krajów ma charakter korporacyjny lub przynajmniej ma pewne cechy ustroju korporacyjnego. Nie chodzi bynajmniej o przypadkowe skojarzenie globalnych korporacji z ustrojem korporacyjnym. Korporacjonizm jest formą polityczną państwa opartą na współpracy zorganizowanych grup społecznych i gospodarczych. Chodzi więc nie tyle o istnienie wielkich korporacji globalnych i ich wpływy polityczne, lecz o wysoki stopień politycznego zorganizowania ugrupowań finansowych, handlowych i przemysłowych, co najlepiej oddaje fenomen globalnych sieci finansowych i biznesowych. Temu zjawisku towarzyszy niemal całkowita dezorganizacja innych grup społecznych,. Jest to więc korporacjonizm jednostronny, pogłębiający dysproporcje i nierówności między oligarchią światową i innymi, najczęściej rozproszonymi i bezsilnymi społecznościami. Z czasem pogłębianie się tej dezorganizacji nie tylko podważa spójność społeczną i powoduje ostre konflikty społeczne, ale nawet zagraża funkcjonowaniu oligarchii światowej, która jest coraz bardziej dotknięta wytwarzanym przez siebie chaosem.

Z drugiej strony, możliwości zrzeszania się i współpracy na poziomie zrzeszeń lokalnych i gospodarczych o charakterze narodowym nie zostały całkowicie wyeliminowane (chociaż poważnie ograniczone), przynajmniej w niektórych krajach (także w Polsce). Ponieważ jednak zagadnienie współpracy jako czynnika rozwoju społecznego i gospodarczego (co jest główną ideą korporacjonizmu państwowego!) zostało zagłuszone przez obsesję konkurencji rynkowej, na ogół nie jesteśmy w stanie poradzić sobie dzisiaj z tym zagadnieniem. Jest ono „źle widziane” w podwójnym znaczeniu tego określenia; niezrozumienia i negacji znaczenia współpracy. Toteż zmuszeni jesteśmy ponownie postawić elementarne pytanie; na czym polega współpraca na poziomie lokalnym i narodowym? Najłatwiej jest formułować zalecenia i apele o współpracę między lokalnymi grupami interesów lub między rządem a społeczeństwem, co jednak nie daje żadnej odpowiedzi. Otóż najczęściej pojawiająca odpowiedź się jest następująca: współpraca polega na dialogu. Jest to odpowiedź powierzchowna (za dialogiem są wszyscy, lecz niewiele z tego wynika). Jasna i rzetelna odpowiedź na to pytanie polega na wskazaniu dwóch aspektów.

Po pierwsze, współpraca polega na… organizacji. Wszelkie formy współpracy niezorganizowanej (spontanicznej) do niczego nie prowadzą, przynajmniej na dłuższą metę. Nie chodzi oczywiście o organizację „jako taką”, lecz o ustalone i usankcjonowane prawnie formy współpracy polegającej na określeniu celów i wzajemnych zobowiązań, a także mechanizmów eliminujących niesprawności (kontroli). Otóż te formy prawne współpracy na poziomie lokalnym i narodowym zostały szczególnie osłabione i zdeformowane w krajach postkomunistycznych (także w Polsce). Sztandarowym przykładem może być spółdzielczość. Podważono logikę prawa spółdzielczego i zniekształcono pojęcie spółdzielczości do tego stopnia, iż spowodowało to zepchnięcie spółdzielczości na margines życia społeczno-gospodarczego. Miejsce spółdzielczości mieszkaniowej, zorientowanej na dostępne i tanie budownictwo mieszkaniowe zajęło - przy energicznym wsparciu władzy politycznej – trudno dostępne, drogie, oparte na kredytach hipotecznych budownictwo, w większości realizowane przez zagranicznych deweloperów korzystających z funduszy inwestycyjnych należących do globalnej sieci finansowej. Miejsce spółdzielczych sieci handlowych, respektujących interes spółdzielców oraz interesy społeczne (głównie producentów i konsumentów) zajęło kilka międzynarodowych sieci handlowych, rutynowo naruszających interesy społeczne, szczególnie producentów-dostawców i konsumentów.

Po drugie, współpraca nie polega na zgodzie i porozumieniu. Polega na wspólnym ustalaniu celów na przyszłość oraz warunków i zasobów niezbędnych do ich realizacji, a mówiąc dokładniej – na planowaniu społeczno-gospodarczym. W przeciwnym razie będzie to wzajemne „opowiadanie sobie bajeczek”. Każdy rozumny człowiek musi wiedzieć, że planowanie społeczno-gospodarcze wymaga społecznego procesu planowania (tj. systemu planowania), czyli uzgadniania celów, odpowiedzialności, środków i metod kontroli realizacji przez wszystkie zorganizowane społeczności, których plan dotyczy. W odróżnieniu od „odgórnego” planu nakazowo-rozdzielczego, planowanie oparte na współpracy (czyli planowanie indykatywne) jest warunkiem i synonimem współpracy.

Dwa wspomniane aspekty współpracy są dobrze widoczne w zachowanych w krajach Europy Zachodniej formach prawnych i praktykach narodowej współpracy rządu, samorządów lokalnych i rodzimego biznesu. W krajach tych są usankcjonowane prawnie samorządy gospodarcze, których kompetencje daleko wykraczają poza formułę „dialogu”. Są to uprawnienia opiniodawcze, lecz również regulacyjne i kontrolne. Dlatego np. w Niemczech inwestorzy zagraniczni nie mają szans wygrania przetargu na zamówienia publiczne (gdyż opinie niemieckiego samorządu gospodarczego w tym zakresie są wiążące). Dlatego nawet w tak zliberalizowanym kraju jak Wielka Brytania obowiązuje ustawa o planowaniu z 2008 roku. Jednym z głównych elementów brytyjskiego planowania jest strategia przemysłowa, która może stanowić sztandarowy przykład ścisłej współpracy między biznesem i wszystkimi ogniwami administracji rządowej w celu zapewnienia rozwoju gospodarki brytyjskiej (strategię tę wspierają zinstytucjonalizowane programy infrastrukturalne oraz planowanie przestrzenne).

W krajach Europy Zachodniej (i nie tylko) dominuje niekwestionowana nadrzędność celów rozwoju gospodarki narodowej nad celami rozwoju globalnego, co sprawia, że omawiane aspekty współpracy są najważniejszymi czynnikami realizacji tych celów, także w warunkach ograniczonej suwerenności ekonomicznej.
Tego oczywiście w Polsce nie ma.

Opublikowano w „Polityka Polska” Nr 7-8 2016; Artur Śliwiński „Nowy nacjonalizm gospodarczy cz.1”.

(zaloguj się aby pobrać plik w formacie pdf)

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Logowanie