Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

„Bezradność rządu”

2017-01-08

Wspomniana w tytule bezradność rządu i jego dyplomacji jest najczęściej interpretowana jako przejaw silnego podporządkowania się czynników politycznych i administracyjnych w Polsce interesom Niemiec i Stanów Zjednoczonych, które po 1989 roku uzyskały silne wpływy (formalne i nieformalne) w Polsce.

Jest to interpretacja dość powierzchowna, przede wszystkim dlatego, że obejmuje niemal wyłącznie najbardziej spektakularne, polityczne i „formalno-prawne” przejawy tych wpływów. Sprowadza się to do oceny: głos Polski się nie liczy. Tymczasem wpływy te mają przede wszystkim podłoże ekonomiczne. Z jednej strony, chodzi o utrwalanie i rozszerzanie wpływów biznesowych na gospodarkę i politykę Polski (w sposób niepohamowany i wyraźnie eksploatatorski), zaś z drugiej strony chodziło o niwelowanie aktywnych form protestu ze strony społeczeństwa polskiego. Zjawiska te nasiliły się szczególnie w latach 2010-2015.

Jest rzeczą charakterystyczną, że taka rozszerzona interpretacja uzależnienia Polski od Niemiec i Stanów Zjednoczonych – zbliżona do zdefiniowania neokolonializmu – jest formułowana wyłącznie poza obecnym układem politycznym i poza prorządowymi mediami. Dla tych układów i mediów jest to sfera tabu.

Przeświadczenie, że naród polski jest ubezwłasnowolniony wskutek utraty suwerenności rodzi poczucie bezradności i ogólną pasywność w Polsce. Obejmuje ona zarówno „fatalizm dziejowy” (nawiązanie do rozbiorów Polski), jak też opinię o niezdolności Polaków do obrony swoich interesów egzystencjalnych, zwłaszcza ekonomicznych i socjalnych. W pogłębianiu tego przeświadczenia szczególną rolę odgrywa ocena sytuacji międzynarodowej. Nie sprowadza się ona bynajmniej do twierdzenia, że jest to sytuacja wysoce niekorzystna (co za wszelką cenę starają się zakwestionować politycy obecnego układu), lecz do szczególnego wyczulenia na agresywną wobec Polski działalność wielkich korporacji międzynarodowych, na tendencyjność i antypolonizm mediów zagranicznych (w tym swobodnie funkcjonujących w Polsce), na nadużycia prawa międzynarodowego, a także na ambicje i zakulisowe działania zmierzające do likwidacji państwa polskiego.

Nie trzeba tłumaczyć, dlaczego dla wielu Polaków taki obraz sytuacji jest porażający. Dominuje w nim bowiem piętrzenie się trudności oraz ciągłe odraczanie koniecznego zatrzymania negatywnych tendencji (przełomu), a w ślad za tym nieustannie rosnące zagrożenie ciągłości Polski jako organizmu państwowego, a także obawa o przetrwanie narodu.

Jakkolwiek sygnalizowany obraz sytuacji Polski jest realistyczny, pociąga za sobą szkodliwe następstwa w sferze świadomości społecznej. Dostrzegamy dziś proces przedstawiania Polski jako terenu nadużyć gospodarczych i politycznych, niekorzystnych zmian geopolitycznych, zaborczości sąsiadów, stosowania środków przemocy w stosunkach międzynarodowych itp.

***

Jest to o tyle dziwne, że kłóci się z polskim doświadczeniem historycznym, zarówno co do wykorzystania szans wynikających z następujących nadzwyczaj burzliwie i nieprzewidywalnych przemian geopolitycznych, jak też z realistycznej oceny siły narodowej. Główny argument przeciwstawiający się omawianej wiktymizacji jest nadzwyczaj prosty: nawet w warunkach utraty suwerenności ekonomicznej i politycznej aktywne przeciwdziałanie szkodliwym i wrogim działaniom wymierzonym w interesy narodowe jest możliwe i efektywne. To jednak musi być przeciwdziałanie przemyślane i poważne. Doświadczenie historyczne jedynie ten argument dodatkowo wzmacnia.  

Skłonność do izolacjonizmu
Nawet elementarne działania podejmowane w imię obrony interesów ekonomicznych i politycznych Polski wymagają wyzbycia się skłonności do izolacjonizmu, tj. wycofywania się z aktywności na arenie (to określenie używamy nieprzypadkowo) międzynarodowej. Nie chodzi o banały, które zawsze słychać (o wzajemnej współzależności, o odpowiedzialności w skali globalnej itp.). Chodzi o takie elementarne sprawy wewnątrz kraju, jak na przykład odzyskanie kontroli publicznej nad działalnością wielkich korporacji międzynarodowych, nad kreacją pieniądza, nad mediami oraz eliminowanie penetracji obcych służb specjalnych. A na zewnątrz, na przykład o podejmowanie i forsowanie inicjatyw służących przywróceniu fundamentalnych zasad współpracy międzynarodowej i stanowcze zakwestionowanie nieformalnych lub tajnych form porozumień międzynarodowych.

W obecnych warunkach oznacza to świadome odrzucenie tradycyjnego izolacjonizmu i protekcjonizmu ekonomicznego, jednakże w warunkach wzajemnego respektowania symetrii w stosunkach międzynarodowych oraz efektywnej kontroli i zdecydowanej reakcji na wszelkie przejawy agresji, szantażu, oszustw finansowych i dezinformacji.

Obecne rozczarowanie i negatywne doświadczenia mogą być powodem do zerwania współpracy. Nie można podnosić mostów zwodzonych, ponieważ ich nie ma. Jesteśmy „skazani na współpracę”, lecz nie na dotychczasowych zasadach.

To zaś wymaga w szczególności: niezależnej opinii i własnych analiz, znoszących pogłębiający się przez lata proces dezinformacji. Wiadomo dziś, że wiele międzynarodowych i unijnych ośrodków analitycznych i statystycznych jest tendencyjnych i mało wskutek tego wiarygodnych. W ślad za taka niezależnością winny podążać inicjatywy mogące ujawniać i ograniczać wszelkie działania dezinformacyjne.

W szczególności, problem asymetrii w stosunkach międzynarodowych nie powinien być sprowadzany wyłącznie do problemu stosunku sił ekonomicznych, gdyż jest to poważne zawężenie. Koncepcje stosunków międzynarodowych oparte na stosunku sił ekonomicznych muszą być przyjmowane krytycznie (a nie jako usprawiedliwienie wspomnianej asymetrii), bowiem sprzyjają de facto jej pogłębieniu.

W tym świetle ważne staje się wyjaśnienie zagadnień korupcji w międzynarodowych stosunkach finansowych, handlowych i politycznych, które dotychczas sprowadza się do jednostronnej i jałowej krytyki skorumpowanych polityków lub funkcjonariuszy administracji rządowej, ale ignoruje się konieczność wprowadzenia kontroli, ograniczeń, a także sankcji dla międzynarodowych korporacji i rządów wykorzystujących (często zalegalizowane u siebie) narzędzia korupcji: w celach importowych, zwolnień podatkowych, zamówień publicznych, koncesji, prywatyzacji mienia państwowego, itp. 

Takie pierwsze wnioski płyną bezpośrednio z wiedzy ekonomicznej o współczesnych relacjach geoekonomicznych, które cechuje spotęgowana agresywność i drapieżność. W warunkach, które określa się mianem „wojny ekonomicznej” tani, naiwny liberalizm ekonomiczny mija się z celem.

(zaloguj się aby pobrać plik w formacie pdf)

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Logowanie