Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

Nowy korporacjonizm (cz.2)

2016-11-22

Najczęściej przyjmuje się, że ustrój społeczno-gospodarczy jest podstawą regulacji procesów społecznych i gospodarczych. W tym świetle zapewnienie ładu społecznego i gospodarczego jest głównym wymogiem wobec ustroju, co często służy obnażaniu wad ustrojowych.

„Od konstrukcji konkretnych ustrojów gospodarczych zależy więc, czy i w jakim zakresie kierowanie procesem gospodarczym będzie efektywne” – pisze Walter Eucken. Nieporozumienie może polegać na tym, że samo określenie „kierowanie procesem gospodarczym” zostanie niewłaściwie odczytane, a być może wywoła opór jako rzekomy synonim gospodarki centralnie planowanej. Oczywiście, pewne obawy są uzasadnione, zwłaszcza jeśli interpretuje się ustrój społeczno-gospodarczy w sposób ogólny i enigmatyczny.

Ustrój społeczno-gospodarczy funkcjonuje zawsze, ale nie zawsze efektywnie spełnia swoje funkcje. Jest konstrukcją złożoną z najtrwalszego tworzywa: procesów społecznych i gospodarczych odznaczających się względną trwałością (lecz podlegających zmianom w długim okresie). W myśleniu krótkookresowym pojęcie ustroju społeczno-gospodarczego nabiera więc szczególnego sensu. Ukazuje sztywne ramy, krępujące swobodę działalności ekonomicznej. Dlatego wchodzi w ukryty konflikt z ekonomią liberalną.

Stąd istotne jest podkreślenie, że zagadnienie ustroju społeczno-gospodarczego wykracza poza krótkookresowy horyzont. W tym sensie jego funkcja regulacyjna (procesów społecznych i gospodarczych w skali krajów lub w skali globalnej) jest normalnym aspektem funkcjonowania gospodarki narodowej; jej przeciwieństwem jest anarchia i rozpad gospodarek narodowych.

Warto także podkreślić, że do zagadnień ustrojowych należą nie tylko fundamentalne kwestie ekonomiczne, lecz również fundamentalne kwestie społeczne. To, iż wielu współczesnych ekonomistów ignoruje kwestie społeczne (albo nie ma o nich pojęcia) nie oznacza, że kwestie te nie istnieją lub istnieją odrębnie. Tym bardziej niebezpieczny jest skrajnie fałszywy pogląd, że kwestie społeczne nie należą do ekonomii, lecz znajdują się wyłącznie w rękach socjologów i polityków.

Takie stanowisko wyklucza wiele nieporozumień. Przede wszystkim podważa popularne obecnie poglądy i opinie głoszące „kryzys kapitalizmu”. Kapitalizm obejmuje różne systemy ustrojowe, co łatwo zauważyć. Wystarczy porównać ustrój Wielkiej Brytanii z ustrojem Egiptu, aby uchwycić nie tylko podstawowe różnice, ale także odmienne idee i zasady konstytuujące życie społeczne i gospodarcze.

Lekceważenie założeń ustrojowych zawsze źle się kończy. Nie chodzi jedynie o to, ze z pola widzenia uciekają najważniejsze problemy ekonomiczne (w tym problemy związane z kryzysem globalnym). Lekceważenie tych założeń wpływa demoralizująco zarówno na rządy jak i rządzone społeczeństwa. Sprzyja pozorom pełnej swobody i nieodpowiedzialności jednych i drugich, ponieważ szeroko otwiera bramy przed anarchią i… kryzysem.

Z tego punktu widzenia współczesny korporacjonizm jest ustrojem szczególnie zagadkowym. Jedynie dwa punkty wydają się zrozumiałe.

Po pierwsze to, że rozwój współczesnego ustroju korporacyjnego rozwijał się w długim, kilkudziesięcioletnim okresie historycznym, „przeżywając” liczne perturbacje. Możemy tutaj wspomnieć o wstępnej fazie tworzenia się monopoli handlowych i przemysłowych i pojawieniu się konkurencji monopolistycznej; fazie ekspansji tych korporacji na rynkach międzynarodowych, fazie wzrostu znaczenia korporacji finansowych, a następnie o zasadniczym przełomie w relacjach między korporacjami i rządami (chociaż ten przełom nie był jednoznaczny). W przybliżeniu można określić go mianem sojuszu korporacji i rządów, gdy wcześniej dominowała opozycja tych dwóch stron. W ekonomii liberalnej opozycję tę wyrażało częściowo wykluczenie korporacji z dociekań ekonomicznych, dzięki zawężeniu pola rozważań do kwestii „państwo a rynek”. Częściowo wyrażało się to w negatywnym nastawieniu do monopoli, zaś w praktyce rządów - w ustawodawstwie antymonopolowym. W tym sensie zarówno faszyzm niemiecki, jak komunizm rosyjski były przykładami ustroju korporacyjnego opartego na fuzji korporacji i rządów. W obydwu przypadkach rządy przyswoiły sobie model działalności korporacyjnej (Lenin porównywał społeczeństwo rosyjskie do „wielkiej fabryki”). I wreszcie, analogiczne procesy dały znać o sobie „po drugiej stronie oceanu”. Przybrały one postać wspólnej ekspansji wielkich korporacji i rządów określanej dzisiaj mianem globalizacji, której najważniejszym wyróżnikiem jest likwidowanie odrębności narodowej i suwerenności państwowej. Oznacza to opanowanie rządów przez wielkie korporacje, czyli de facto wprowadzenie oligarchicznego systemu rządów. W tym okresie wielkie korporacje przekształciły się w organizacje mające rozwinięte struktury przestrzenne, czyli w globalne sieci finansowe, handlowe, przemysłowe, etc.

Po drugie, odchodzą w cień wątpliwości, iż obecnie ustrój społeczno-gospodarczy wielu krajów nie ma charakteru korporacyjnego. Najbardziej nośnym przykładem współczesnego ustroju korporacyjnego są Stany Zjednoczone. W ciągu sześćdziesięciu lat ustrój tego kraju podlegał nieustannej ewolucji od ustroju opartego na zasadach konkurencji wolnorynkowej do ustroju zdominowanego przez wielkie grupy interesów. Nie były to tylko zmiany formalne. Była to zasadnicze przestawienie reguł porządkujących życie społeczne i ekonomiczne w Stanach Zjednoczonych, która doprowadziło ostatecznie do nieodwracalnych dysproporcji gospodarczych i rozkładu życia społecznego. Nic dziwnego, że duże zainteresowanie wywołały opublikowane w 2014 roku badania Martina Gilnesa i Benjamina Page, dowodzące, iż system polityczny w Stanach Zjednoczonych ma charakter oligarchiczny, a nie demokratyczny. Opinie, że w krajach Europy Wschodniej jest podobnie, także już nie należą do rzadkości.

Ostatnią fazą rozwoju współczesnego korporacjonizmu jest pojawienie się globalnej oligarchii finansowej. Pozbawione takiej perspektywy globalnej rozważania dotyczące globalnego kryzysu ekonomicznego są beznadziejnie błędne. Nie chodzi o to, że konieczne jest uwzględnienie zewnętrznych czynników politycznych i gospodarczych, lecz o zrozumienie wzajemnych zależności procesów określających charakter globalizacji. Procesy globalizacji są (wbrew współczesnym ”odkryciom”) znane od setek lat. Natomiast specyfika zachodzącego w poprzednich dziesięcioleciach fenomenu rozszerzania się zasięgu aktywności ekonomicznej wielkich korporacji jest paradoksalnie słabo poznana. Tworzy to szerokie pole manipulacji zarówno w sprawach wielkiego kryzysu ekonomicznego, jak też w sprawach najbardziej żywotnych dla konkretnych krajów. Pytanie o charakter wspomnianej współzależności nadal pozostaje otwarte.

(zaloguj się aby pobrać plik w formacie pdf)

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Logowanie