Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

Dokąd prowadzi ucieczka od suwerenności narodowej?

2016-11-22

Żądanie odzyskania suwerenności narodowej jest w Polsce coraz bardziej zdecydowane i coraz głośniejsze. Przestało być wyrazem jednostkowych opinii naukowców i publicystów, lecz przyjmuje kształt nowej strategii politycznej.

Istnieje wiele powodów, aby zacząć wreszcie to żądanie traktować poważnie. Zagrożenie bytu narodowego wynika z podległości politycznej, ekonomicznej, militarnej, a nawet prawnej, czynnikom zewnętrznym. Iluzja, że są to czynniki altruistyczne i przyjaźnie nastawione do aspiracji narodowych Polaków jest wyrazem skrajnej niewiedzy o naturze współczesnych stosunków międzynarodowych i głębokiego zakłamania.

Odzyskanie suwerenności narodowej jest obecnie podstawowym problemem „klasy politycznej” , lecz również największym wyzwaniem dla społeczeństwa polskiego, chociaż fakt ten jeszcze nie do wszystkich ludzi w Polsce dociera.

„Klasa polityczna”
Jest to istotne zagrożenie dla obecnej „klasy politycznej”. Chwilowo posługujemy się niejednoznacznym, lecz przyjętym w większości oficjalnych wypowiedzi określeniem „klasa polityczna” , które wymaga zastąpienia terminem bardziej adekwatnym do charakteru rządzących w Polsce sił politycznych. Zagrożenie to polega na tym, że wszystkie stojące obecnie przy sterze władzy ugrupowania polityczne są elementami konserwującymi niesuwerenny status Polski. Innymi słowy, działają w ramach niesuwerennego systemu władzy politycznej.

Dlatego warto zauważyć, że zarówno partie rządzące, jak też ubiegające się o wpływy parlamentarne cechują różnice, które pod względem odzyskania suwerenności narodowej są drugorzędne. Żadne z nich nie stawia kwestii odzyskania suwerenności narodowej, natomiast różnią się co do sposobu „radzenia sobie z problemem”. Jedne, tak jak Platforma Obywatelska uznają brak suwerenności narodowej za element przejawu nacjonalizmu w świetle przywiązania do idei Unii Europejskiej. Inne, jak Prawo i Sprawiedliwość, zaprzeczają oczywistemu faktowi utraty suwerenności utrzymując, że Polska jest krajem suwerennym (natomiast powinna odgrywać bardziej aktywną rolę w Unii Europejskiej). Różnica sprowadza się do tego, że w pierwszym przypadku silniejsze są akcenty antynarodowe, zaś w drugim przypadku – akcenty pseudonarodowe, o czym powiemy później.

Jest też charakterystyczne, że również tzw. ruchy „antysystemowe” nie są antysystemowe w stosunku do neokolonialnego systemu władzy w Polsce, lecz koncentrują się na popularnej krytyce istniejącego systemu politycznego (podobnie jak „Prawo i Sprawiedliwość”). I chociaż trudno przypuszczać, że mają jeszcze złudzenia, że system ten nie ma charakteru neokolonialnego, okazały się niezdolne do sformułowania strategii odzyskania suwerenności.

Neokolonialny system władzy nie jest zwykłym synonimem braku suwerenności narodowej. Obejmuje bowiem dwa groźne dla życia narodowego zjawiska . Jednym z nich jest brak suwerenności narodowej. Jest jednak także drugi element neokolonializmu: przejęcie władzy przez ośrodki zagraniczne, co zarówno w teorii jak też w praktyce przekreśla prawdziwe znaczenie takich wartości, jak wolność, demokracja, bezpieczeństwo narodowe i wreszcie – rozwój społeczny, gospodarczy, kulturowy i demograficzny. Ten drugi element wcześniej nie był dostatecznie wyraźny, ale ewolucja Unii Europejskiej w latach 2007-2015 nie daje żadnej szansy osiągnięcia jakichkolwiek korzyści z „integracji europejskiej”. Jest to ewolucja pogłębiająca rozdźwięk między początkowymi ideami integracji narodów Europy, a stanem permanentnej wojny politycznej, kulturowej, ekonomicznej i finansowej z czynnikami narodowymi. Unia Europejska stała się niebezpiecznym narzędziem prowadzenia tej wojny.

Nic dziwnego, że naznaczony fałszem pozytywny stosunek do Unii Europejskiej (mimo ekscesów gremiów kierowniczych UE na Ukrainie, w Grecji czy w Syrii) jest zbieżny z aprobatą (jawną lub zakamuflowaną) dla braku suwerenności narodowej. Ponieważ jest on wymuszony przez wymóg podporządkowania się decyzjom Komisji Europejskiej i Europejskiego Banku Centralnego, odrzucenie fałszu jest praktycznie niemożliwe. Im więcej tego fałszu, tym bardziej „klasa polityczna” kompromituje się i zapędza w ślepy zaułek. Narzeka na „partnerów” unijnych, ale brakuje krytycznego stosunku do Unii Europejskiej i wniosków z krytyki.

Innymi słowy, „klasa polityczna” jest zamknięta w granicach podległości Unii Europejskiej. Ponieważ Unia Europejska nie jest tworem samodzielnym, lecz częścią sieci globalnych, nie można utraty suwerenności narodowej sprowadzać do podporządkowania rządom Brukseli lub Berlina. Uformowana po 1989 roku „klasa polityczna” będzie zawsze na uwięzi sił globalnych, a ściślej biorąc – ich narzędziem politycznym. Toteż warto pozbyć się iluzji, jakoby odzyskanie suwerenności narodowej mogło nastąpić wskutek gry politycznej w ramach tejże „klasy politycznej”.

Elita narodowa
Określenie „klasa polityczna” może sugerować, że mamy do czynienia z elitą narodową, co chętnie widzą jej prominentni członkowie. Tym bardziej konieczne jest zdecydowane stwierdzenie: owa „klasa polityczna” jest skrajnym przeciwieństwem i zarazem przeciwnikiem elity narodowej. Nieporozumienie polega na tym, że „klasa polityczna” zajmuje wysoką pozycję w hierarchii państwowej, zaś to miejsce powinna właśnie zajmować elita narodowa. Rozróżnienie między „klasą polityczną” i elitą narodową wymaga określenia tej pierwszej jako uzurpatora, tj. jako pseudo-elity. Tutaj warto przypomnieć, że nie jest to podejście oryginalne, gdyż już od zakończenia II. Wojny Światowej stykamy się z takim stosunkiem do władzy politycznej.

Piszemy o tym dlatego, że odzyskanie suwerenności narodowej, które uznajemy za cel strategiczny, wymaga przywrócenia należnego miejsca elicie narodowej. A to już poważny problem do rozwiązania.

Najpierw musimy przywołać z przeszłości oraz zaktualizować pojęcie elity narodowej odrzucając współczesne teorie, które rozrywają związek między elitą i narodem, zaliczając do elit tych wszystkich, którzy zajmują najwyższe miejsca w danej hierarchii organizacyjnej, gospodarczej czy społecznej. Tego rodzaju nobilitacja odnosi się do ludzi, którzy nie są elitą w ścisłym tego słowa znaczeniu. Przywołany wyżej przykład „klasy politycznej” jest wystarczający, aby zauważyć, że na najwyższych stanowiskach w hierarchii państwowej mogą znajdować się ludzie z najniższych, a nawet zdegenerowanych warstw społecznych. Gdy przyjrzymy się kolejnym prezydentom Polski (od Bolesława Bieruta do Bronisława Komorowskiego) ze zdumieniem możemy odkryć, że żaden z nich nie spełniał minimum, które dawałoby im kartę wstępu do elit narodowych. Widzimy też szczególne zjawisko: odrzucenie tego minimum w wyborach parlamentarnych i prezydenckich, czego najbardziej jaskrawym przykładem był wybór Lecha Wałęsy na prezydenta RP. Widzimy więc zjawisko fałszywej demokracji, w której osoby pozbawione kultury i świadomości narodowej cieszą się pełnią praw narodowych.

Różnica między „klasą polityczną” i elitą narodową wyraża się również w groźnym, patologicznym zjawisku: w prymacie polityki nad życiem narodowym. W normalnych (lub jak kto woli – pożądanych) warunkach do elit narodowych zaliczymy ludzi spełniających pionierską rolę w różnych sferach życia narodowego: nauce i edukacji, w gospodarce i technice, w kształceniu religijnym, w wojsku i administracji, etc. Elita polityczna będzie jednym z fragmentów tej mozaiki, a nie czynnikiem nadrzędnym. Natomiast „klasa polityczna” wskutek przejmowania funkcji niepolitycznych niszczy elity narodowe, co pociąga za sobą degradację najważniejszych sfer życia społecznego. Powinno być jasne, że bez elit „branżowych”, żadna sfera życia narodowego nie może się rozwijać. Dotyczy to również elit lokalnych, bez których środowiska lokalne nie mają żadnych szans rozwoju.

Do „klasy politycznej” zalicza się ludzi często nieświadomych swojej roli, nieodpowiedzialnych i pozbawionych osobistego honoru. Do elity narodowej nie sposób zaliczyć kogokolwiek, kto nie działałby z zamysłem i osobistym poświęceniem dla dobra narodu, a zarazem nie miałby świadomości ograniczonego pola społecznego, w którym działa. Elitarność bowiem wyraża się nie tyle w hierarchii pionowej, ile w wysokiej kulturze (z natury rzeczy elitarnej).

„Klasa polityczna” jest produktem systemów ideologiczno- politycznych (nazistowskiego, komunistycznego, neoliberalnego czy wreszcie neonazistowskiego) oraz generowanej przez te systemy kultury masowej. Elita narodowa jest natomiast producentem wysokiej kultury (naukowej, ekonomicznej, technicznej, religijnej etc.), stanowiąc barierę przed globalną ekspansją tych systemów.

Ideologie, globalizacja, systemy
Zauważmy, że większość rozważań i analiz dotyczących współczesnych stosunków społeczno-ekonomicznych i gospodarczych w Polsce dobrze wpisuje się w schemat walki ideologicznej. Podstawową kanwą dyskusji nad przemianami społeczno-gospodarczymi i politycznymi w Polsce jest schemat oparty na podwójnej opozycji. Pierwszą jest konfrontacja liberalizmu z komunizmem, w której dokumentowana jest bezwzględna przewaga ideologii liberalnej, a także wielostronna krytyka „komunistycznej przeszłości”. Drugą zaś jest konfrontacja Wschodu i Zachodu, jako dwóch różnych obszarów cywilizacyjnych, często sprowadzana do przynależności Polski do Zachodu. Sa to podejścia do polskich realiów tak mocno zakorzenione w świadomości społecznej, że nawet chłodny dystans do takiego stawiania sprawy wydaje się niestosowny lub bluźnierczy.

Tymczasem mamy do czynienia z dwoma poważnymi i niezwykle szkodliwymi błędami.

(aby czytać dalej pobierz plik z pełną wersją artykułu)

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Logowanie