Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

Zaproszenie do piekła (cz.3)

2016-06-16

Miłość i egoizm są jak słońce i księżyc. Kiedy jedno wschodzi, drugie zachodzi. przysłowie greckie

Upadek życia religijnego w Polsce powoduje, że kryzys globalny jest postrzegany jako niezrozumiały fenomen finansowy lub gospodarczy. Wówczas bardzo trudno dostrzec i przyjąć do wiadomości, że negatywne rezultaty i perturbacje finansowe czy gospodarcze są przejawem upadku życia religijnego.

Współczesna ekonomia tak wyprała zachowania ekonomiczne ludzi z motywów religijnych i etycznych, że nasze stwierdzenia wydają się absurdalne. Zachowania ekonomiczne ludzi nie muszą być zgodne z przekonaniami religijnymi. Jest to podstawowe prawo współczesnej ekonomii. Zgodnie z ekonomią liberalną mechanizm konkurencji rynkowej samoczynnie przeistacza te zachowania w efekty korzystne dla całej gospodarki, a pośrednio – dla społeczeństwa. Stopniowo owa fałszywa zasada ekonomiczna stała się nie tylko powszechnym (choć błędnym) przekonaniem, ale z czasem stała się uprawnieniem biznesu do zachowań kryminalnych, a także jawnie wrogich wobec religii chrześcijańskiej. Niebezpieczne pomysły antychrześcijańskie zrodziły się w kręgach wielkiego biznesu i korporacji finansowych. Ekspansja wielkich sieci biznesowych i finansowych skierowała się przeciwko dwóm fundamentalnym podstawom życia społecznego: przeciw narodom i przeciw religii katolickiej.

Zniewolenie finansowe
Pojęcie kryzysu duchowego (a tym bardziej duchowości) stało się dla wielu ludzi w Polsce pojęciem pozbawionym konkretnego znaczenia. Dla wielu jest to metafora, której nie udaje się odnieść do konkretnych zachowań i zjawisk społecznych.

Jednak pojęcie duchowości nie znikło zupełnie, lecz przeciwnie – pod pewnym względem stało się wyraźniejsze i niemal fizycznie odczuwane w formie antytezy: zniewolenia duchowego. To właśnie świadomość zniewolenia jest tożsama ze świadomością kryzysu duchowego. Czyli chodzi o problem poważny, wykraczający poza subiektywne odczucia i jednostkowe zaburzenia psychiczne. Zniewolenie ludzi jest bowiem problemem nie tylko osobistym, lecz także społecznym, ustrojowym, politycznym i przede wszystkim egzystencjalnym.

Według starożytnych Greków niewolnikami są ci, którzy nie mogą decydować o swym losie. Współcześni niewolnicy nie korzystają nawet z tych praw, które przysługiwały niewolnikom w starożytnej Grecji, gdzie życie i godność niewolnika były chronione przez prawo (jeżeli zachowanie pana było nie do zniesienia, niewolnik mógł się schronić w świątyni Tezeusza lub w Furies i poprosić, aby zostać sprzedany innemu właścicielowi). Zniewolenie duchowe jest nierozerwalnie związane z gorzką świadomością zniewolenia finansowego.

Zjawisko niewypłacalności wymaga szerszego omówienia. Jest ono przykładem konsekwencji zniewolenia finansowego Polski. Do publicystyki ekonomicznej niedawno weszło pojęcie „niewolnicy zadłużenia”, jednak najczęściej odbierane jako zagrożenie powstające wskutek wysokiego zadłużenia publicznego i prywatnego. Jest to jeden z ważniejszych symptomów globalnego kryzysu („kryzys niewypłacalności”). Pojęcie to jest dlatego cenne, że zwraca uwagę na ludzki aspekt zadłużenia, gdyż wykracza poza standardowe rozważania z zakresu zarządzania finansami. Dzisiaj najbardziej widoczną konsekwencją rosnącego w Polsce zadłużenia prywatnego z jednej strony i postępującego zubożenia społeczeństwa z drugiej strony jest lawinowy wzrost egzekucji komorniczych, dochodzących obecnie do siedmiu milionów rocznie. To jest zjawisko obejmujące przedsiębiorców, rzesze młodych ludzi zabiegających o kredyty mieszkaniowe, emerytów, rolników i wielu innych.

Zobaczmy, jak widzą aspekt ludzki publicyści zajmujący się problemem egzekucji komorniczych. Teza ukryta lub przyjmowana podświadomie jest szokująca: to jest normalne. Panuje przyzwolenie na lawinowy wzrost niewypłacalności Polaków, na wielki dramat społeczny, na bezdomność i samobójstwa wynikające z niemożności wyzwolenia się z pułapki zadłużenia. W gruncie rzeczy nikt nie chce zastanowić się nad przyczynami i mechanizmem takiego niszczenia społeczeństwa (jego możliwości wytwórczych, ale także jego przyszłości). Nikt nie stara się powiązać omawianego zjawiska z szerszym kontekstem społeczno-ekonomicznym i politycznym. Zakłamanie i hipokryzja zawarte w tezie, że „to jest normalne”, a tym bardziej w opinii, jakoby gospodarka Polski rozwijała się szczególnie pomyślnie, musi budzić zaniepokojenie. Podobnie jak „teorie ekonomiczne” dowodzące, że wysokie zadłużenie publiczne lub prywatne jest zjawiskiem pozytywnym (to m.in. stanowisko ekonomisty, prof. Jerzego Żyżyńskiego).

Z jednej strony mamy do czynienia z legalizacją niezwykle szkodliwego przekształcenia tradycyjnego narzędzia rozwiązywania sytuacji spornych między wierzycielami i dłużnikami w potężne narzędzie niszczenia ludzi. Zarazem mamy do czynienia z przerzucaniem całej odpowiedzialności na dłużników („Polacy najpierw przesadzili z zadłużaniem się w bankach, a gdy te zaostrzyły politykę kredytową, pożyczają ponad możliwości w firmach poza-bankowych”). Wygląda na to, że nikogo nie interesuje skrajny brak asymetrii między wielkimi zagranicznymi korporacjami finansowymi i polskimi dłużnikami. Rząd i media stanęły po stronie silniejszej i za pomocą restrykcyjnej regulacji prawnej (patrz np. na Prawo Upadłościowe, zaś do niedawna na Bankowy Tytuł Egzekucyjny), chcąc nie chcąc „współpracują” nad niszczeniem ludzi. Zagraniczne korporacje bankowe i inwestycyjne są w Polsce „świętymi krowami”, którym wolno wchodzić na wszystkie pastwiska. Ich gangsterskie metody i znane powszechnie przestępstwa są ciągle tolerowane.

Z drugiej strony mamy do czynienia z całkowitym lekceważeniem skutków społecznych omawianego zjawiska. Trudno oprzeć się wrażeniu, że mózgi polityków zostały dokładnie wyprane. Jak bowiem mogą nie rozumieć, że zjawisko niewypłacalności Polaków wynika przede wszystkim z horrendalnie niskich dochodów. Polacy nie mają praktycznie dochodów z kapitału, gdyż polski kapitał został przejęty przez korporacje zagraniczne (głównie… korporacje finansowe !). Dochody z pracy są rażąco niskie w porównaniu z innymi krajami europejskimi (nadal cieszy się popularnością idiotyczny pogląd, jakoby niskie dochody z pracy gwarantowały wzrost gospodarczy). Dochody gospodarstw domowych są obciążone ponad wszelką miarę kosztami utrzymania bezrobotnych, opłatami za drożejące lekarstwa i świadczenia zdrowotne, kosztami edukacji młodzieży, wysokimi podatkami od nieruchomości, etc.

Zniewolenie duchowe jest przede wszystkim świadomością zniewolenia materialnego. Jest świadomością narzuconego panowania lub rozpasania organizacji i ludzi wrogich narodom, w tym również wrogim wartościom chrześcijańskim. Czyli nie jest to tylko subiektywne odczucie, naturalny przejaw ludzkiej słabości czy wyraz własnej grzeszności. Jest to fakt społeczny.

Kryzys duchowy
Dopiero na tle zniewolenia duchowego łatwiej jest zrozumieć sens „duchowości człowieka” . Pojęcie to nie oznacza dowolnych, subiektywnych, radosnych lub dramatycznych przeżyć „duchowych”. Jest ono ściśle związane z działaniem Ducha Świętego, dlatego dla wielu ludzi nie jest ono do przyjęcia. Jako fenomen religijny wykracza poza granice racjonalności ekonomicznej.

Upadek religijności jest główną przyczyną kryzysu duchowego. Kryzys duchowy jest główną przyczyną współczesnego kryzysu ekonomicznego. Jednocześnie kryzys duchowy uniemożliwia rozpoznanie przyczyn kryzysu ekonomicznego, gdyż sam jest pierwszą barierą. Chodzi o to, że kryzys duchowy jest silną destrukcją świadomości społecznej. Traci ona tym samym zdolność zdiagnozowania tej szczególnej przyczyny kryzysu globalnego, chociaż jego symptomy są dobrze widoczne i na ogół znane. Także trudne jest powiązanie kryzysu duchowego z kryzysem globalnym, sprowadzanym do wymiaru finansowego lub gospodarczego.

Kryzys duchowy jest zjawiskiem rozwijającym się dynamicznie. Wysiłki podejmowane w celu jego przezwyciężenia dają mizerne rezultaty. Można nawet powiedzieć, że im głębszy jest kryzys duchowy, tym bardziej bagatelizowany jest kryzys globalny. Tym lepsze są warunki sprzyjające utrwaleniu i pogłębieniu kryzysu globalnego. Takie wyjaśnienie długotrwałości, głębokości i rosnącej siły niszczącej współczesnego kryzysu globalnego wymaga poważnego rozważenia.

Tolerancja wobec kryzysu globalnego jest przejawem nie tylko braku wrażliwości społecznej, lecz również konsekwencją destrukcji świadomości społecznej, która skutkuje utratą kontaktu z rzeczywistością.

Dlaczego kryzys duchowy jest tak silnie destrukcyjny, aby doprowadzić ludzkość na skraj samozagłady?

(zaloguj się aby pobrać plik w formacie pdf)

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Logowanie