Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

Liczy się wiedza historyczna

2016-06-16

Współczesna ekonomia rynkowa jest programowo ahistoryczna, czyli opisuje procesy ekonomiczne „od małpy do Goethego”. To umożliwiało forsowanie rzekomo uniwersalnych poglądów ekonomicznych, które z rzeczywistością miały niewiele wspólnego.

Dlatego we współczesnym zamieszaniu umysłowym, nierzadko podsycanym przez postawy zachowawcze, szczególną wartość zyskuje wiedza osobista oraz rozległa wiedza historyczna. Wynika to z potrzeby odrzucenia fałszywych interpretacji rzeczywistości oraz docenienia bezpośrednich obserwacji i doświadczeń, które dostarczają najbardziej wiarygodną wiedzę w niewiarygodnym świecie („z pierwszej ręki”). Wynika to również z poszukiwania alternatywnych źródeł wiedzy, co nieuchronnie prowadzi do zainteresowanie dorobkiem historycznym.

Obecny kryzys gospodarczy podważył wiarygodność współczesnej ekonomii i polityki. Jednak nadal historia gospodarcza nie jest popularna. Może dlatego, że zawsze „spóźnia się”, czyli jest nieprzystosowana do rozwiązywania doraźnych problemów. Jednak właśnie historia gospodarcza stanowi najważniejszą furtkę do poznania dzisiejszej rzeczywistości społecznej i gospodarczej. Ułatwia podważenie fałszywych opinii politycznych i ekonomicznych. Okazuje się bowiem, że dzisiejsze fałszywe opinie i teorie nie są czymś nowym. Ta wyjątkowa, kontrolna funkcja współczesnej historii gospodarczej prawdopodobnie wyjaśnia, dlaczego nie cieszy się ona należną estymą. Gdy rządy wymykają się spod kontroli społecznej i manipulują danymi statystycznymi, historia gospodarcza jest dla nich bardzo niewygodna.

Poznanie rzeczywistości politycznej i gospodarczej należy zaczynać od poznania faktów i analogii historycznych. Jest to trudne, zwłaszcza gdy ważne fakty i procesy są skrzętnie ukrywane lub ich ujawnienie wywołuje gwałtowne kontrakcje. Toteż jest oczywiste, że nie można wymagać od wszystkich ludzi – czymkolwiek się zajmują – wykonywania roli historyków gospodarczych lub ekonomistów szanujących wiedzę empiryczną i dorobek historyków gospodarczych. Jednak to nie oznacza, że wszyscy mogą lekceważyć, czy nawet ograniczać poznanie faktów historycznych. Powierzając ich poznanie powołanym do tego instytucjom i osobom, społeczeństwo niejako dostaje w zamian szkła korekcyjne, dzięki którym może zrozumieć własną sytuację ekonomiczną. W przeciwnym przypadku otrzymuje wiedzę gospodarczą niskiej jakości, ogólnikową i enigmatyczną, która oferuje jedynie pozory znajomości rzeczy.

Jednak nie jest tak dobrze. Transakcja polegająca na wymianie aprobaty dla badań ekonomicznych w zamian za umożliwienie zrozumienia własnej sytuacji ekonomicznej rzadko dochodzi do skutku. Ludzie nauczyli się bowiem żyć bez potrzeby rzetelnej i wszechstronnej oceny swojej sytuacji ekonomicznej, zadowalając się byle czym. Tkwi w tym potężny, a zarazem samobójczy ładunek beztroski. Toteż kiedy pojawia się wielki kryzys gospodarczy, jest on początkowo słabo dostrzegany, a następnie przyjmowany nader emocjonalnie, aby w końcu uznać sytuację za naturalną. Brakuje wspomnianych szkieł korekcyjnych, dzięki którym można go dostrzec i uchwycić związek wielkiego kryzysu gospodarczego z powszechnymi, a także osobistymi zagrożeniami egzystencjalnymi.

W takiej sytuacji kryzys może być traktowany jako zjawisko niezrozumiałe, a jednocześnie odległe i oderwane od powszechnych i jednostkowych problemów egzystencjalnych. Indywidualizm uniemożliwia spojrzenie na całość życia społecznego, na ostre dolegliwości dotykające wszystkich (lub prawie wszystkich), na wspólną historię i przyszłość, co faktycznie osłabia kontakt z rzeczywistością. Gdy działa ponadto skutecznie niejawny zakaz lub niechęć rządów do krytyki życia społecznego , które są potrzebne do podtrzymywania iluzji „wspaniałego społeczeństwa” lub „wspaniałej przyszłości”, kontakt ten ulega rozerwaniu. To także jest specyficzny przejaw kryzysu, gdyż kryzys wynika z oderwania od rzeczywistości.

Za ten stan rzeczy główną winę ponoszą rządy i podległe im instytucje. To one bowiem powinny pełnić rolę pośrednika między naukami ekonomicznymi a społeczeństwem, czyli troszczyć się zarówno o badanie rzeczywistości gospodarczej, jak i o edukację ekonomiczną społeczeństwa.

W dzisiejszych czasach wiedza z historii gospodarczej oraz wynikające z niej przemyślenia stają się elitarne. Ponieważ lenistwo intelektualne niejako z definicji wyklucza możliwość przypisania kogokolwiek do elity intelektualnej lub narodowej, następuje paradoksalne odwrócenie zależności. Ludzie, których nie stać na zrozumienie otaczającej rzeczywistości, w tym tak znaczących wydarzeń, jak wielki kryzys gospodarczy, składają mimowolną rezygnację z aspiracji do przywództwa politycznego i duchowego, a nawet do uczestnictwa w realizacji pożądanych przemian. Są po prostu społecznie nieprzydatni. Tacy ludzie często stają się balastem dla społeczeństwa.
Na tym polega nędza polityków.

Procesy zwiastujące kryzys światowy
Każdy, kto skieruje się w stronę współczesnej historii gospodarczej, dozna nieprzyjemnego uczucia. Pomijając fakt, że nie jest to historia przypominająca sielankę, nieprzyjemnie uderza nadmiar wydarzeń i zjawisk, które przyciągają uwagę (jednocześnie komplikując wyjaśnienie problemów). Dlatego warto z pewnym wyprzedzeniem ujawnić podstawowe procesy, które zasługują na szczególną uwagę. Dwie oceny odnoszące się do światowego kryzysu w pewnym stopniu ułatwiają ich identyfikację. Po pierwsze, fakt że jest to kryzys wielki, ujęty w szerokie ramy historyczne, a nie jeden z wielu powtarzających się co kilka lat kryzysów koniunkturalnych. Po drugie, że są to dociekania ex post, a to oznacza metodyczne cofanie się od widocznych skutków do ich przyczyn.

Natomiast specyfika zachodzącego w poprzednich dziesięcioleciach fenomenu rozszerzania się zasięgu aktywności ekonomicznej jest paradoksalnie niedostatecznie zbadana. Jeżeli wielki kryzys przypomina spadek ze stromej góry, szczególnie ważne jest poznanie, jak doszło do wspinaczki na sam szczyt. Innymi słowy, co umożliwiło wysoką aktywność ekonomiczną? Brak odpowiedzi na to pytanie tworzy szerokie pole manipulacji w sprawach wielkiego kryzysu ekonomicznego.

Problemem jest podważenie łatwo narzucającej się myśli, jakoby wielki kryzys ekonomiczny można rozpatrywać „sam w sobie”. Chociaż pokusa jest silna (zwłaszcza wśród polityków i „ekspertów”), to jednak ,niestety, bez gruntownej wiedzy z zakresu koniunktury gospodarczej rozważania dotyczące wielkiego kryzysu są pozbawione sensu. Toteż nieprzypadkowo pojawia się tutaj określenie „wielki kryzys ekonomiczny”. Jest ono bowiem sprzężone z innym określeniem „wielki cykl koniunkturalny”. Dopiero teraz można powołać się na konieczne rozróżnienie charakteru i przyczyn kryzysów. Wielkie kryzysy ekonomiczne wynikają z przebiegu procesów, które konstytuują (a zatem wprowadzają określony ład moralny, polityczny i ekonomiczny. Pogląd, że ustrój społeczno-ekonomiczny jest niezmienny, czyli nie podlega ewolucji lub rewolucji, jest głęboko zakorzeniony w świadomości wielu społeczeństw. Trudno więc wytłumaczyć, że w długiej perspektywie (kilkudziesięciu lat) ustrój ulega znacznym zmianom i niekoniecznie zmiany te przyjmują oczekiwany kierunek. Uwaga ta nie jest przypadkowa, ponieważ właśnie z czymś takim dziś mocno boryka się cały świat.

Kryzys ekonomii
Szczególnym, lecz godnym uwagi przypadkiem indolencji poznawczej jest historia dominującej, do czasu współczesnego kryzysu ekonomicznego, neoliberalnej doktryny ekonomicznej. Dzisiaj jest bezsporne, że stanowiła ona instrument ideologiczny, jedynie upiększony naukową ornamentyką. Mimo to trzeba przypomnieć, że chodzi o doktrynę nadal dominującą w skali globalnej, ze słabo na ogół dostrzeganym wyjątkiem oporu państw azjatyckich. W latach 90-tych ubiegłego wieku w ramach tej doktryny uformowano podstawowe zasady polityki gospodarczej oraz dokonano pełnej standaryzacji edukacji ekonomicznej w większości krajów europejskich, w tym w Polsce. Nie oznaczało to, iż na marginesie nie egzystowały „nieortodoksyjne” nurty ekonomii. Uznawane były one jednakże za niepoprawne albo zbyt radykalne. Dlatego funkcjonowały tylko w obrębie wąskich środowisk akademickich oraz w niewielkich wydawnictwach ekonomicznych.

Ekonomia oparta na doktrynie neoliberalnej obecnie uchodzi za wiedzę toksyczną. Warto się zastanowić, na czym polega toksyczność ekonomii? Z pewnością nie należy z tego powodu traktować ekonomii jak zbiorowiska różnych odpadów wyrzucanych z gabinetów profesorów ekonomii. Przeciwnie, ekonomia jest dziedziną ugruntowaną przez bogatą historię myśli ekonomicznej, chociaż nie pozbawioną anegdotycznych, a czasem wręcz kuriozalnych idei społecznych. W odróżnieniu od innych nauk społecznych, w ekonomii ciągle przeważa precyzja i dyscyplina metodologiczna. Słabych ekonomistów rozpoznaje się dzięki temu, iż nie potrafią być dostatecznie precyzyjni oraz nie przestrzegają podstawowych rygorów metodologicznych. Toksyczność ekonomii nie polega także na tym, że jest ona niepraktyczna, czyli niepotrzebnie obciąża czas i pamięć. Nawet dzisiaj, kiedy kryzys ekonomii jest rzadko kwestionowany, lekceważenie jej funkcji praktycznej jest bardzo nieostrożne. Ekonomia jest bardziej praktyczna, aniżeli się komukolwiek wydaje (jednak niestety nie w potocznym, wyłącznie pozytywnym znaczeniu).

Toksyczność współczesnej ekonomii polega na tym, że jest ona wykorzystywana do infekowania społeczeństwa i władzy politycznej. Jest groźna w analogicznym sensie, jak mogą być groźne niektóre szczepionki i lekarstwa.

Toksyczność ekonomii dotyka nie tylko ludzi, którzy mają z nią bezpośrednio do czynienia. Promieniuje za pośrednictwem polityków, wykładowców, wydawców podręczników, a dalej – wchłaniających ją publicystów, działaczy związkowych, a nawet kapłanów (chociaż wśród nich znawców ekonomii jest niewielu). Współczesna ekonomia podrzuca ludziom na tyle proste zasady, hasła i slogany, że mogą nimi epatować opinię publiczną.

Wiedza ekonomiczna jest potrzebna, by rozsądnie i bezpiecznie poruszać się w kryzysowej rzeczywistości. Ale obecny stan tej wiedzy tego nie umożliwia. Tworzy się chaos myślowy. Jest on najbardziej symptomatycznym, pierwszym przejawem kryzysu globalnego.

Jakie jest wyjście z tej okropnej sytuacji? Jest ono pozornie proste: należy uwolnić się od wielkiego chaosu myślowego, aby zobaczyć rzeczywistość ekonomiczną w rzeczywistym stanie, przejść od chaosu do porządku myśli. Niestety, bez wysiłku, potu i krwi jednak się nie obędzie.

(zaloguj się aby pobrać plik w formacie pdf)

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Logowanie