Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

Polska w wirze Trzeciej Wojny Światowej

2015-05-03

Od ponad roku nie tylko słychać ostrzeżenia i prognozy związane z III. Wojną Światową, lecz również widać coraz bardziej zaawansowane działania mobilizacyjne, przetasowania logistyczne i prowokacje zbrojne.

Trwa bezpardonowa wojna informacyjna, mająca na celu piętnowanie i osłabienie moralne wrogów oraz uzasadnienie konieczności uczestnictwa w konflikcie militarnym. Jest ona dużym zaskoczeniem, ponieważ oznacza, że dotychczasowy monopol informacyjny globalnych sieci medialnych został – po raz pierwszy – złamany.

Od dłuższego czasu mamy do czynienia cichym preludium III Wojny Światowej: z wojną ekonomiczną (zwłaszcza wojną walutową).

Nie można się łudzić, że pierwsze operacje logistyczne i militarne oraz wynikające z nich zagrożenia nie obejmują Polski.

Pozorny klimat „zgody politycznej” między dominującymi partiami politycznymi i ich przywódcami w kwestii działań wojennych na Ukrainie nie oznacza, że Polska bezpośrednio nie jest zaangażowana w te działania. Nie oznacza to również, że działania sprowadzają się do konfliktu lokalnego (między Ukrainą i Rosją), zaś pozostałe kraje jedynie ograniczają się do składania wyrazów sympatii oraz udzielania pomocy humanitarnej. Wojna na Ukrainie jest zjawiskiem globalnym, w którym główną rolę – zewnętrznie - odgrywają Stany Zjednoczone. Zewnętrznie, ponieważ III Wojna Światowa zdecydowanie nie leży w interesie społeczeństwa i rządu USA , czyli ośrodki eskalujące napięcia wojenne ukrywają się za kulisami amerykańskiej polityki i dyplomacji. Pozycja Rosji jest bardziej defensywna, czego wielu ludzi w Polsce nie rozumie i nie chce przyjąć do wiadomości.

Najprostszym i bezspornym faktem określającym charakter obecnego zaangażowania Polski w realizację scenariusza wojennego jest stan niesuwerenności. Bez uwzględnienia tego faktu wszelkie oceny i przewidywania dotyczące konsekwencji III Wojny Światowej dla Polski zawsze będą fałszywe. Głównym bowiem niebezpieczeństwem jest właśnie wykorzystanie braku suwerenności Polski dla realizacji zewnętrznych, agresywnych celów wojennych. Z tym związana jest kwestia sojuszy politycznych i militarnych. Określenie „sojusze” w relacjach między hegemonem i podwładnym jest obciążone analogicznym błędem, jak komitywa wilka z zającem. Gdy dochodzi do spętania kraju przez potężne sieci globalne (zwłaszcza finansowe), które cechuje absolutny brak odpowiedzialności za układanie stosunków między narodami, oczekiwanie na dobrą wolę przez rządy krajów podporządkowanych interesom wspomnianych sieci globalnych jest naiwne i niebezpieczne. Ze smutkiem możemy stwierdzić, że z tego punktu widzenia Stany Zjednoczone i Unia Europejska nie są zdolne do udzielenia jakichkolwiek realnych gwarancji bezpieczeństwa zwasalizowanym krajom. Dobitnie wskazuje na to casus Grecji.

Również ze strony Rosji takich gwarancji nikt nie powinien się spodziewać. Również w tym kraju funkcjonuje silny układ oligarchiczny, stanowiący integralną część globalnych sieci finansowych.

W tym świetle sytuacja Polski jest skrajnie trudna. Toteż największe szkody wyrządzają Polakom ci wszyscy, którzy banalizują konflikty militarne w świecie na zasadzie bezmyślnego kibicowania jednej lub drugiej stronie konfliktu. Nie trzeba dowodzić, że właśnie takie podejście cechuje „interpretacje” wojny na Ukrainie, a także wcześniejsze konflikty zbrojne w Europie i na Bliskim Wschodzie. Spory o to, która grupa kibiców ma rację lub zasługuje na polityczne poparcie są bezsensowne. Takie podejście bowiem zawsze odznacza się brakiem odniesienia do rzeczywistości.

Faktycznie jest to uczestnictwo w toczącej się od roku wojnie informacyjnej, podsycającej wrogość i nastroje wojenne. W tej sytuacji lepiej byłoby skorzystać ze znanych zaleceń Jacquesa Chiraca. Braku niezależności nie da się bowiem zagłuszyć wojennymi bębnami.

Poważna dyskusja powinna się toczyć między różnymi koncepcjami wykorzystania możliwości i nadarzającej się obecnie okazji do uwolnienia Polski z pęt zniewolenia politycznego i ekonomicznego. Jedynie wówczas spór polityczny mógłby być produktywny. I nie może sprowadzać się do wynegocjowania czegokolwiek w zamian za uczestnictwo w wojnie globalnej, ponieważ ryzyko jest niedopuszczalne. Minimum, to skuteczny sprzeciw wobec presji sił zewnętrznych, aby rozszerzyć konflikt na Ukrainie na kraje bałtyckie i Polskę. Sprzeciw ten chwilowo przynosi rezultaty; wydaje się, że tylko do czasu zakończenia wyborów prezydenckich. Dlatego ważne jest, aby ze strony wszystkich kandydatów na funkcję prezydenta RP padła czytelna i bezwarunkowa deklaracja sprzeciwu wobec zaangażowania polskich sił zbrojnych w konflikt z Rosją. To minimum, ponieważ wielu kandydatów nie zasłużyło sobie na zaufanie publiczne.

Gdy popatrzymy uważnie na politykę większości krajów europejskich, zauważymy charakterystyczny dla ich podejścia „brak konsekwencji”. Z jednej bowiem strony wyrażają werbalne poparcie dla dążeń wojennych oraz grają sankcjami, zaś z drugiej strony deklarują poparcie nawet dla kruchych inicjatyw pokojowych. Przeważa asekuracyjna polityka wielowektorowa. To oznacza, że większość krajów usiłuje zapobiec rozszerzaniu się wojny lub co najmniej odsunąć się od zaangażowania militarnego.

(aby czytać dalej pobierz plik z pełną wersją artykułu)

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Logowanie