Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

Społeczeństwo polskie wobec agresji militarnej

2015-05-03

W kulturze oraz tradycji wojskowej Polski bezwzględną normą jest, z jednej strony pełne zaangażowanie w wojnę o charakterze obronnym, a z drugiej strony ostry sprzeciw wobec udziału w agresji militarnej.

Po II. Wojnie Światowej norma ta została, niestety, wielokrotnie złamana, poczynając od inwazji na Czechosłowację w 1968 roku, a kończąc na udziale w amerykańskiej inwazji na Irak. O ile udział Polski w agresji Układu Warszawskiego na Czechosłowację spotkał się z powszechnym potępieniem przez polską opinie publiczną, o tyle późniejsze zaangażowanie Polski w agresje wojenne zostały skutecznie wytłumione. Dzięki temu udało się kręgom władzy politycznej i medialnej nie tylko odrzucić wspomnianą na wstępie normę, lecz nawet rozpocząć szeroko zakrojoną mobilizację wojenną przeciwko Rosji. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że w tym przypadku bynajmniej nie chodzi o obronę Polski przed inwazją Rosji, lecz o udział w przygotowywanej od kilku lat i obecnie rozpoczętej agresji wojennej. Argumentacja uzasadniająca udział Polski w tej agresji jest niezwykle prymitywna: odwołuje się bowiem do tych „wartości”, które zasługują na potępienie. Do tej kwestii jeszcze wrócimy.

Tak więc dzisiaj musimy przypomnieć, na czym stanowisko Polski wobec wojny polega i co oznacza podważanie tego stanowiska.

Po pierwsze, rozróżnienie między wojną obronną i napastniczą jest rozróżnieniem fundamentalnym, toteż wszelkie zabiegi relatywizujące charakter wojny lub sprowadzające tę różnicę do subiektywnych opinii są niezwykle szkodliwe. To dlatego, że neutralizują negatywny stosunek do agresji wojennej, a zarazem osłabiają siły obronne. Trudno nie zauważyć, że w dwóch ostatnich dziesięcioleciach w Polsce takie zabiegi miały często miejsce, zwłaszcza gdy chodzi o napad Niemiec na Polskę w 1939 roku. Tym jednak nie będziemy się tutaj zajmować. Bardziej „wysublimowanym” przejawem tego relatywizmu było polityczne i propagandowe wspieranie aktów agresji na Serbię, a następnie na szereg krajów Bliskiego Wschodu. Zacieranie granicy między wojną obronną i wojną napastniczą było podstawowym kanonem polityki prowadzonej w latach 1992- 2015 w Polsce.

Po drugie, wręcz zdruzgotano doktrynę wojny obronnej. Ten aspekt omawianych zagadnień wydaje się obecnie najważniejszy. Chodzi bowiem o to, że dojrzała doktryna wojny obronnej zakłada konieczność rozwijania zdolności obronnych kraju. Czyli, nie sprowadza się ona do jednostkowych aktów heroizmu lub spontanicznego odzewu społeczeństwa na zagrożenia, lecz jest podstawowym elementem dalekowzrocznej strategii bezpieczeństwa narodowego, realizowanej we wszystkich wymiarach życia społecznego i gospodarczego: duchowym, organizacyjnym, ekonomicznym, technicznym i kadrowym. W latach 1989-2015 prowadzona była długookresowa polityka ograniczenia zdolności obronnych Polski we wszystkich tych wymiarach. Proszę nie mówić, że był to czysty przypadek lub splot niekorzystnych okoliczności.

Po trzecie, nie powinien uciekać nam z pola widzenia fakt, że wojsko polskie w latach 1989-2015 zostało nie tylko zredukowane, lecz ponadto przeformowane na formacje ekspedycyjne. Jest jasne, że takie formacje nie są zdolne do wypełniania zadań obronnych. Ich rozbudowa może natomiast służyć zaangażowaniu Polski w działania wyłącznie o charakterze agresywnym. Jeżeli zatem tak wiele mówi się o zagrożeniach ze strony Rosji, to dlaczego nie myśli się o rozbudowie infrastruktury obronne, lecz o formacjach przygotowanych do udziału w agresji wojennej? I najważniejsze, rozstrzygające podstawowe wątpliwości pytanie: jak można oczekiwać od tych, którzy zniszczyli zdolności obronne Polski, dbałości o bezpieczeństwo narodowe? Bo to zakrawa na ironię.

Zatrzymamy się przy tych trzech punktach. Warto podkreślić, że doktryna obronna obejmuje szeroki kompleks zagadnień, w tym zwłaszcza ekonomicznych. Nie chodzi jedynie o kadry wojskowe, ani o zaplecze logistyczne. Chodzi również o przemysł obronny i jego zaplecze naukowo-techniczne, bez których możliwości obronne są współcześnie nie tyle minimalne, ile raczej iluzoryczne. Najkrócej mówiąc, z wykształcenia Polaków usunięto ekonomikę obrony (świetnie rozwijaną w Polsce od lat 70. ub. wieku). W ten sposób oślepiono całe pokolenie, pozbawiając je elementarnej wiedzy na temat bezpieczeństwa narodowego.

Nie mniej ważny jest problem destrukcji patriotyzmu. Dzisiaj za „patriotów” uznają się nawet ci, którzy przyczynili się do zniszczenia zdolności obronnych Polski. Otóż nie ulega najmniejszej wątpliwości, że podstawowym wymogiem patriotyzmu jest troska o bezpieczeństwo narodowe. Warto przypomnieć najważniejsze kwestie.

Przede wszystkim należy przypomnieć, ze w kulturze polskiej patriotyzm jest nierozerwalnie związany z ideą obrony interesów narodowych, aż do granic poświęcenia własnego życia. Forsowany przez obecne rządy i media „nowoczesny patriotyzm” jest tylko mizernym wybiegiem politycznym, którego istota sprowadza się do podważenia tej idei.

Widzimy związek polskiego patriotyzmu ze społecznym nauczaniem Kościoła, a jednocześnie niebezpieczną homogenizację miłości bliźniego, opartą na abstrakcyjnym pojmowaniu bliźnich, a także na podważaniu podmiotowości narodu oraz odrzucaniu jego desakralizacji. Problem jest jednak zbyt poważny, drażliwy i skomplikowany, aby to spostrzeżenie zamknąć w ramach tego tekstu. Dotyczy bowiem utraty zdolności rozróżnienia dobra i zła.

(zaloguj się aby pobrać plik w formacie pdf)

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Logowanie