Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

Jarmarczne widowisko polityczne: ukraińska wirówka

2014-03-31

Przyglądając się polityce w Polsce łatwo zauważymy, że ma ona dwa kolosalne braki. Pierwszy, to wielka ignorancja dotycząca fundamentalnych kwestii rozwoju społeczno-gospodarczego, mimo silnego i znanego powszechnie uzależnienia polityki od interesów gospodarczych i finansowych. Drugi, to wielka ignorancja kulturowa.

Obydwa braki nie są przypadkowe. Charakteryzują one „jakość” życia politycznego, ukazującą degradację większości środowisk opiniotwórczych, które ukształtowały się w Polsce po 1989 roku.

Ukraińska wirówka
Obecnie owe braki są wyraźniejsze wskutek zaistnienia specyficznego testu politycznego, którym okazały się wydarzenia na Ukrainie. Warto wyjaśnić, na czym ów test polega.

Po pierwsze, w przypadku spektakularnych wydarzeń na Ukrainie pojawił się zasadniczo nowy element: odrodzenie zbrodniczych sił faszystowskich, które są jawnie wrogie Polsce. To nie wszystko. Są to siły gloryfikujące barbarzyńskie ludobójstwo ok. 200 tys. Polaków. Są to siły mające znaczny wpływ na obecne stosunki polityczne na Ukrainie i prawdopodobnie są to siły wzrastające (jeśli nie zostaną szybko skutecznie rozbite). Możliwości osłabienia wymowy przytoczonych faktów są znikome. Pojawiło się bowiem coś wyjątkowego w globalnej propagandzie, co uniemożliwiło (po raz kolejny) ich zatuszowanie. Do światowych mediów przedostały się szerokim strumieniem obrazy i relacje ukazujące fakty. Wskutek płynącego z wielu krajów sprzeciwu i zaniepokojenia, demonstracyjna, zorganizowana i niezwykle agresywna działalność ukraińskich faszystów została dobrze oświetlona w środkach masowego przekazu. To nie był czysty efekt rosyjskiej kontrpropagandy.

Czyli nie można mówić o ignorancji polityków i dziennikarzy interpretujących i relacjonujących wspomniane wydarzenia jako „walkę o wolność i demokrację”. Na Ukrainie po raz kolejny zastosowano technikę kolorowej rewolucji, w tym przypadku uwieńczoną zamachem stanu.

Po drugie, złożone stosunki gospodarcze i polityczne na Ukrainie, obfitujące w liczne podziały narodowe, regionalne, polityczne i kulturowe, w dziwny sposób „wyparowały” z propagandy mediów w Polsce wspierających nowe „władze” w Kijowie. Znikły pozory obiektywizmu. I nikt nie mówi własnym głosem.

Podobnie stało się z zakulisowymi przygotowaniami do Majdanu, w których rola zachodnich służb specjalnych i ukraińskich oligarchów finansowych jest trudna do przecenienia. Bez tych istotnych aspektów wydarzeń na Ukrainie wszelkie relacje staja się jednostronne i fałszywe. Gdy do tego dochodzi jeszcze nadgorliwość polityków i dziennikarzy, pojawia się fałsz, który bije w oczy.

Ukraińska wirówka polega na tym, że skutecznie oddziela od polskiej opcji politycznej wszelkie frakcje tę opcję zanieczyszczające, czyli pozornie polskie, niepolskie i antypolskie. Opowiedzenie się bowiem po stronie wroga Polski skutecznie podważa ich narodowy charakter, niezależnie od tego, jakie przytacza się powody i usprawiedliwienia. Przyjęcie „opcji europejskiej” lub „opcji amerykańskiej”, nacechowanych jawnym ekspansjonizmem, destrukcyjnym nie tylko dla Ukrainy, ale także dla Polski, jest posunięciem trudnym do ukrycia i usprawiedliwienia.

A jednak ukraińska wirówka odwirowała wszystkie ugrupowania sejmowe, a także wszystkie media rządowe i opozycyjne. Gdzieś na marginesie pozostały nieliczne – zagłuszone – głosy wzywające do chłodnej analizy sytuacji na Ukrainie. Gorzej być nie może.

Być może u źródeł poparcia politycznego „wolnej Ukrainy” leży przekonanie, że dzięki długotrwałym zabiegom socjotechnicznym nieodwracalnie zaistniała w Polsce atrofia patriotyzmu, a dokładniej – zastąpienie troski o Ojczyznę patriotyzmem fałszywym: kotylionowym i nostalgicznym.

Społeczeństwo polskie nie musi wcale okazać się tak naiwne, aby tego nie dostrzec. Ci, którzy nawoływali Polaków do obudzenia się, a teraz usypiają ich w istotnej sprawie Ukrainy, mogą się mocno rozczarować.

Oczywiście, mamy tutaj do czynienia z fenomenem, który wcześniej pojawiał się sporadycznie: zdrady narodowej. ”Istotą zdrady jest bowiem manipulowanie ludźmi, wykorzystywanie ich niewiedzy i brak pełnego przepływu informacji w danej społeczności. Zdrajca najczęściej jest zaskoczony końcowym rezultatem swych działań. Nie takich się spodziewał, sam będąc zwodzony obietnicami i kreowaniem iluzorycznej przyszłości jego działań. Sieć komunikacji w danej społeczności może być na różne sposoby wykorzystywana do manipulowania ludźmi, gotowymi ponieść ofiary w imię składanych im obietnic”. Są to refleksje stosunkowo łagodne, czemu trudno się dziwić zważywszy, że płyną od polskiego księdza (Ks. Andrzej Zwoliński” „O głupocie”, Kraków 2012).

Fenomen zdrady narodowej jest skutkiem długotrwałego procesu demoralizacji, sięgającego lat wcześniejszych, co skłania do przypomnienia wcześniej tolerowanych albo pomijanych symptomów zdrady. Jeśli ten aspekt sytuacji jest dostatecznie silny, zmusza nie tylko do werbalnej krytyki, lecz również do całościowej przebudowy zapatrywań na bieg historii i stan współczesny. A to jest zapowiedź przebudowy politycznej. Przeglądając niezależne opinie dotyczące „zaangażowania Polski” w wydarzenia ukraińskie trudno nie zauważyć, że wiele z nich wygląda żałośnie, bezskutecznie poszukując racjonalnej argumentacji uzasadniającej owo „zaangażowanie” albo stawiając na podgrzewanie emocji. Jednak nie takie opinie są godne zainteresowania. O wiele bardziej znaczące i wyraziste są opinie zdecydowanie odcinające się od „wersji oficjalnej” w naturalnym i zarazem poważnym traktowaniu zobowiązań wobec Ojczyzny. Opinie tych, którzy wiedzą, że patriotyzm jest koniecznością, a nie kwestią wolnego wyboru. Wracając do książki ks. Zwolińskiego można do tego dodać, że mamy tutaj do czynienia z podziałem między głupotą i mądrością.

Głupota jest grzechem
Wspomniane na wstępie dwa przejawy ignorancji politycznej są mocno związane z omawianymi tutaj konsekwencjami wydarzeń na Ukrainie. Aby to wyjaśnić, warto zaznaczyć, że obydwa przejawy ignorancji – ekonomicznej i kulturowej – mają wymiar społeczny, tj. odnoszą się do istotnych aspektów życia społecznego. Uciekanie od wiedzy (albo raczej od prawdy) o sytuacji i perspektywach ekonomicznych ma podwójne ostrze. Raz, że umożliwia milczącą akceptację status quo i sprowadzenie krytyki społeczno-ekonomicznej do „błędów i wypaczeń” w celu zachowania pozorów troski o interes publiczny. Dwa, że wyjaławia umysły polityków do tego stopnia, że nie tylko sami stają się niezdolni do zrozumienia problemów społeczno-ekonomicznych, lecz nawet odnoszą się wrogo do tych, którzy ujawniają te problemy. Z kolei uciekanie od kultury ma pozornie atrakcyjny efekt przyciągania elektoratu o niskiej kulturze i – celowo lub bezwiednie – stawania w opozycji względem kultury wysokiej. Problem polega na tym, że polska tożsamość narodowa jest osadzona w kulturze wysokiej (arystokratycznej). Toteż nagminnie ten pozornie atrakcyjny efekt popularności przeobraża się w jawny lub ukryty antypolonizm.

Ciąg dalszy w następnym numerze EEM.

(zaloguj się aby pobrać plik w formacie pdf)

A.S.

Logowanie

Biuletyn EEM nr 5/2018 (56)