Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

Narodziny prawdziwej ekonomii?

2014-02-01

Ekonomia liberalna otrzymała cios, po którym musi się rozsypać jak kryształowy wazon zrzucony z pierwszego piętra. Cios ten otrzymała od genialnego zespołu naukowców z Zurichu: Drika Helbinga, Thomasa Grunda i Christiana Waloszka. 

Współczesna ekonomia jest zbudowana na założeniu, iż ludzie kierują się wyłącznie motywami egoistycznymi, czyli są szczególnym gatunkiem: homo economicus. Jest to założenie centralne, ponieważ na tym założeniu bazuje koncepcja racjonalności ekonomicznej, tj. zbiór argumentów dowodzących, że racjonalne działanie polega na zaspokajaniu egoistycznych pragnień lub upodobań. Dalej, jest ono podstawowym elementem rozumowania, wedle którego dzięki wolnemu rynkowi działania egoistyczne przynoszą korzyści społeczne netto, zaś działania przeciwne wcale nie muszą obracać się na korzyść społeczeństwa. Z historii myśli ekonomicznej dobrze wiadomo, że krytyczna ocena ideału homo economicus była (poczynając od sprzeciwu Alfreda Marshalla) stałym punktem krytyki ekonomii klasycznej i jej kolejnych wcieleń, a zarazem – jak dotychczas, krytyki nieskutecznej.
 
Bardziej skuteczne były zastrzeżenia dotyczące koncepcji racjonalności ekonomicznej ze strony psychologów i ekonomii eksperymentalnej. Zwłaszcza zarzut dotyczący niezgodności motywacji zachowań ekonomicznych według teorii ekonomii z faktycznymi motywami ludzkich zachowań (powodujący szereg modyfikacji teorii ekonomii). Większe znaczenie można przypisać krytyce „niewidzialnej ręki rynku”, a ściślej biorąc – regulacyjnej funkcji wolnego rynku, ale ta krytyka była jeszcze bardziej zdecydowanie odrzucana przez najważniejsze ośrodki ekonomii akademickiej.  
  
Jednak „z niewyjaśnionych przyczyn” nie każdy człowiek jest egoistą, co jednak niewiele znaczy w ekonomii, skoro motywacje i zachowania społeczne ludzi w ramach konkurencji rynkowej nie muszą być szczere ani skuteczne. Uznano, że inne zachowania są eliminowane przez konkurencję. 
 
Takie zachowania wydają się sprzeczne z darwinowską koncepcją ewolucji. Warto przypomnieć, że Charles Darwin koncepcję ewolucji zapożyczył od Adama Smitha, czyli „niewidzialną rękę rynku” przeobraził w niewidzialną rękę natury. 
 
Mimo wszystko jest oczywiste, że niektórzy ludzie są mniej chciwi od innych. To jest problem, który od dawna domagał się wyjaśnienia.
 
Ktoś może sobie pomyśleć, że to jest zwykłe przekomarzanie się między ekonomistami, a nie jeden z fundamentalnych problemów praktyki społecznej, gospodarczej i politycznej.
 
Pierwsze silne uderzenie we współczesną ekonomię nastąpiło ze strony… globalnego kryzysu ekonomicznego w 2008 roku. Stało się wówczas jasne, że ekonomiści głównego nurtu nie tylko nie potrafili przewidzieć nadchodzącego kryzysu, lecz posługiwali się teorią, która wykluczała jego możliwość. Od tego czasu zaczęto głośno mówić o kryzysie ekonomii (lub jej upadku).
 
Obecnie widzimy drugie uderzenie. Tym razem jest ono wykonane przez… samych naukowców i celnie wymierzone w podstawy naukowe (ściśle biorąc – w podstawy metodologiczne) teorii ekonomii. Zazwyczaj ekonomia głównego nurtu atakowana była przez ekonomistów, polityków i publicystów wyrażających swoje zastrzeżenia i niezadowolenie, na co ekonomia była dostatecznie uodporniona i zdolna do kontrakcji. Obrona ekonomii polegała przede wszystkim na wycofaniu się z pierwszej linii, tj. z rozważań na temat zgodności twierdzeń ekonomicznych z faktami historycznymi, na pozycje trudniejsze do krytyki, tj. dotyczące metodologii  oraz modelowania matematycznego. Jest jasne, że znakomita większość krytykantów nie ma zielonego pojęcia o metodologii badań ekonomicznych i (na przykład) o matematycznych modelach wzrostu gospodarczego, a zatem łatwo ich wciągnąć w pułapkę. To samo można powiedzieć o szerokiej publiczności, której obiekcje wobec ekonomii okazują się zbyt powierzchowne albo naiwne.
 
Tak więc uderzenie wykonane przez zespół szwajcarski trafia w najczulszy punkt współczesnej ekonomii i nie pozostawia jej żadnego pola manewru. Sami autorzy tego uderzenia są oględni w słowach krytyki, czasem nawet wykonują pojednawcze gesty, ale to niczego nie zmienia.
                            
W tym miejscu czytelnicy muszą uzbroić się w cierpliwość, ponieważ wkraczamy w mało popularny świat metodologii. Pytanie jest jasne: co zrobili naukowcy w Szwajcarii?
 
Najogólniej mówiąc (co zresztą zanotowały renomowane pisma naukowe) zespół naukowców przeprowadził komputerową symulację ewolucji człowieka. W tej wiadomości zawarte są dwie ważne informacje. Pierwsza, iż badania dotyczyły długiego horyzontu czasowego. Zagadnienie, co się dzieje w wymiarze międzypokoleniowym nie jest bez znaczenia, bowiem zjawiska krótkookresowe dopiero w długim horyzoncie czasowym nabierają znaczenia historycznego. Stwierdzenie Johna M. Keynesa, iż „w długim okresie wszyscy pomrzemy” z naukowego punktu widzenia jest bezsensowne. Druga, iż współczesna ekonomia bazuje na określonym modelu ewolucji. Jest to model przedstawiony przez Adama Smitha i do tej pory stosowany z mało istotnymi modyfikacjami. Określenie „niewidzialna ręka rynku” nie jest metaforą, lecz nazwą tego modelu ewolucji. To, co zrobili naukowcy ze Szwajcarii, to po prostu weryfikacja tego modelu. Cóż, okazało się, że wypadła ona dla ekonomii negatywnie.
 
Homo socjalis
Warto na wszelki wypadek powtórzyć: podstawowym elementem metodologicznym ekonomii klasycznej oraz jej kolejnych ulepszeń – do poziomu ekonomii neoliberalnej – jest zasada indywidualizmu metodologicznego, której punktem centralnym jest koncepcja „homo economicus”. Koncepcja ta przedstawia człowieka jako istotę egoistyczną. W tej koncepcji egoizm ponadto wyznacza kryterium racjonalności, tj. rozumnego zachowania. Do tego dochodzą mniej wyraźnie sformułowane poglądy, takie jak przewaga strategii konkurencji nad strategią współpracy, co w skali społecznej przekłada się na zdolność przetrwania. Zważywszy na fakt, że model Smitha został wykorzystany przez Darwina do zbudowania jego teorii ewolucji gatunków, zdolność do przetrwania populacji ludzkich (grup społecznych, narodów etc.) jest określona w sensie czysto „darwinowskim”.
 
W odróżnieniu od typu „homo economicus”,  typ „homo socialis” nigdy nie podejmuje niezależnych decyzji, jeżeli zachowanie wywołuje efekt zewnętrzny (problem efektów zewnętrznych jest w teorii ekonomii omawiany, ale pod innym kątem). Można to, zdaniem autorów badań scharakteryzować jako sytuację, w której umysły ludzi są połączone w sieć, gdzie każdy próbuje wpisać się w sytuację innych, aby wziąć pod uwagę ich pożytki w procesie decyzyjnym.
 
Oczywiście na peryferiach ortodoksji ekonomicznej znajdziemy wiele pozytywnych wypowiedzi również o strategii współpracy, lecz z reguły jest to uzupełnienie strategii konkurencji jako nadrzędnej (jednak nie wypełniającej całego spektrum możliwości). Tych wypowiedzi jednak nie będziemy tutaj przytaczać, chociaż są one często „wyrzutem sumienia”, jak np. zagadnienie „ekonomii społecznej” lub „odpowiedzialności menagera”.
 
Mówiąc skrótowo, wedle dominującego nurtu ekonomii, rynek nagradza egoistów, zaś eliminuje ludzi – jako zbytecznych lub podrzędnych –  postępujących  prospołeczne. Podobnie jak według darwinistów ewolucja nagradza silniejszych, a eliminuje słabszych.
 
A jest to nieprawda. Nawet w relacjach międzyosobowych ludzie nie są tak samolubni, jak sugeruje teoria ekonomii. Wiele dowodów empirycznych i eksperymentalnych wskazuje, że ludzie naprawdę dbają nawzajem o siebie -  mówi Dirk Helbing. Nie jest to genialne odkrycie, lecz raczej potwierdzenie ignorowanych przez współczesną ekonomię poglądów, które dzisiaj znowu dochodzą do głosu. Istota kontrowersji jest niezwykle ważna; chodzi o rozumienie natury człowieka, a jak wiadomo, właśnie zdeformowany obraz natury człowieka jest nie tylko przyczyną niezrozumienia procesów społecznych, lecz ponadto źródłem najgroźniejszych dla ludzkości ideologii, uzasadniających niszczące ludzkość systemy społeczne. W tym zakresie współczesna teoria ekonomii niejako narzucała zarówno fałszywe rozumienie natury człowieka, lecz zarazem forsowała ideologie (liberalne, neoliberalne), które służyły bezpośrednio destrukcji społecznej, zaś pośrednio tworzeniu systemów społeczno-ekonomicznych będących skrajnie przeciwstawną – i zarazem równie destrukcyjną – formą „uspołecznienia” (faszyzm, komunizm).
 
Badania potwierdzają, że w sytuacjach dylematu społecznego, dbałość o innych może zmniejszyć indywidualny sukces. Ale nawet gdy istnieje maksymalizacja zysku z  pojedynczych interakcji, która wymaga zachowań nie kooperacyjnych, powtarzane interakcje mogą czasem być wspierane  przez wzajemny altruizm i prowadzić do solidarności. Nawet  w interakcjach jednorazowych ludzie nie są tak samolubni jak sugeruje teoria ekonomii.
 
Reprodukcja samych homo economicus prowadzi do… reprodukcji homo socjalis. Dlatego homo socjalis są integralną częścią procesu ewolucji społeczeństwa, chociaż ich znaczenie może być różne,  m.in. w zależności od  tzw. migracji międzypokoleniowej (oddalanie się od pokolenia rodziców typu „homo socjalis” osłabia przenoszenie ich wzorców na kolejne pokolenie).
 
(zaloguj się aby pobrać plik w formacie pdf)
Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Logowanie