Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

Filosemityzm i rusofobia

2014-02-01

Dwie wymienione w tytule niniejszej publikacji postawy są obecnie popularne nie tyle w życiu osobistym, ile w działalności partii politycznych, a także w mediach,  badaniach historycznych, publicystyce, etc., czyli w sferze publicznej.


Są tak skutecznie popularyzowane, że stwarzają wrażenie jakoby całe społeczeństwo polskie te dwie skrajne postawy miało zakotwiczone w świadomości narodowej. To co jest szkodliwe i niebezpieczne, to przede wszystkim fakt, iż fenomen filosemityzmu i rusofobii jest włączony w krwioobieg rzekomego „patriotyzmu”. Celowo stosuję tutaj cudzysłów, gdyż chodzi o spłycenie patriotyzmu, a nawet o manipulację; ów „patriotyzm” nie ma jasnego przesłania. Nie wiadomo, czy chodzi o zdobywanie poparcia politycznego ze strony środowisk patriotycznych i szerszą popularność, czy o kreowanie nowych „patriotycznych” formacji politycznych. O jednym i drugim dają znać różne wypowiedzi i akcje, lecz schemat zawsze jest ten sam: filosemityzm, i jak na zawołanie, rusofobia.
 
Nie ma tutaj miejsca na delikatne refleksje. Są oczywiście ugrupowania  patriotyczne w Polsce, które z tego schematu się wyłamują, a nawet mają pełną świadomość jego niebezpieczeństw. Jednak główny nurt płytkiego  „patriotyzmu” w obecnej polityce jest stosunkowo łatwy do identyfikacji. W tym nurcie dominuje Prawo i Sprawiedliwość. Do tego dochodzą takie agendy, jak „Gazeta Polska” oraz jej końcówki internetowe, TV Republika, publikacje rozsiane w innych czasopismach uznawanych za patriotyczne itp. Ale bądźmy ostrożni. Część mediów patriotycznych – niestety słabych pod względem rozumienia patriotyzmu - jest poddawana silnym naciskom ze strony rzekomych „patriotów”, co przywodzi na myśl czasy wczesnego stalinizmu, tyle tylko, że są to naciski jak dotąd mniej rozpoznane. A ponieważ w obrębie Prawa i Sprawiedliwości jest trochę ludzi autentycznie patriotycznych, otwieranie przed nimi patriotycznie nastawionych środków przekazu łagodzi sytuację, a raczej wyrzuty sumienia. 
 
Naśladowanie amerykańskiego neokonserwatyzmu, które praktykowało Prawo i Sprawiedliwość, było posunięciem słabo pomyślanym. Włączało  partię w orbitę wpływów amerykańskich, ale bez żadnych profitów politycznych lub innych. Amerykański neokonserwatyzm jest liberalizmem z „ręką na sercu”. Wraz z nim do Prawa i Sprawiedliwości przeniknął taki swoisty, powierzchowny rodzaj patriotyzmu.
 
Trudniejsze do zidentyfikowane są natomiast projekty zmierzające do sformowania nowej filosemickiej orientacji narodowej (chyba konkurencyjnej lub rozłamowej wobec Prawa i Sprawiedliwości), skupiające się obecnie wokół dziennika „Rzeczypospolita” i jego tygodniówki. W te projekty wpisuje się także aktywne zaangażowanie pałacu prezydenckiego w organizację odrębnego pochodu z okazji Święta Niepodległości 11 listopada 2013 roku. Dzielenie Polaków było zawsze i długo będzie istniało, ale nie o to chodzi. 
 
W jakim stopniu na taki kierunek strategii żydowskiej wobec Polski  mają zachodzące zmiany geopolityczne, a zwłaszcza  świadomość, że Stany Zjednoczone zaczynają wymykać się spod kontroli strategicznej Izraela? „Przegrana Izraela jest podwójna. Po pierwsze, stracił on kontrolę nad strategią regionalną Ameryki. Po drugie, stracił kontrolę nad procesem politycznym Ameryki” – pisał w grudniu ub. roku  wpływowy analityk stosunków międzynarodowych George Friedman.  
 
Usiłowania związane z wykreowaniem nowej (traktowanej instrumentalnie) orientacji narodowej nie powinny być zaskoczeniem, ponieważ wskutek globalnego kryzysu ekonomicznego, który w Polsce nadal jest niemal zupełnie niedostrzegany, zmiany polityczne dotykają również wpływowe kręgi żydowskie. Najogólniej mówiąc, pogłębia się sprzeczność interesów kapitału bankowego z jednej strony oraz nowych właścicieli majątku narodowego w krajach postkomunistycznych z drugiej strony. Chociaż źródła finansowe są często te same, interesy stają się przeciwstawne. Drenaż finansowy tych krajów ze strony wielkich grup finansowych oraz dalsze zadłużanie jest sprzeczne z gospodarczym wykorzystywaniem zdobytego wskutek prywatyzacji majątku, a w dodatku zdobycze nie zostały dostatecznie zalegalizowane. Dalszy drenaż finansowy pogarsza bowiem sytuację gospodarczą do tego stopnia, że narusza możliwości  reprodukcji, a tym bardziej rozbudowy majątku produkcyjnego i handlowego, a także nieruchomości biurowych i mieszkaniowych. Zainteresowanie nowych właścicieli w tym sensie jest szczere; skłania ich do zapewnienia dogodnych dla biznesu warunków wewnętrznych, w tym zwłaszcza stabilności politycznej. To zaś jest źródłem poszukiwań nowych rozwiązań politycznych, które z konieczności nie mogą być nastawione na konflikty narodowe. Przemiany na Węgrzech są tutaj niejako poligonem doświadczalnym. W dość dużym zakresie przekłada się to na rozdarcie wewnętrzne wpływowych środowisk żydowskich w Polsce.               
 
Część polskich duchownych katolickich energicznie podąża tym starym tropem: pacyfikuje przejawy autentycznego patriotyzmu, zadowalając się „refleksjami” o poszanowaniu wolności i godności człowieka. Słowa „naród polski” słychać już tylko w starych pieśniach religijnych.  
 
Za kulisami tych, skrótowo naszkicowanych przemian, zaostrza się walka o przywództwo polityczne. Tłumaczy to, dlaczego kwestie narodowe wywołują zwiększone zainteresowanie. Sięgnięcie po przywództwo narodowe jest wielkim marzeniem, moim zdaniem, iluzorycznym. Dotychczasowe próby w tym zakresie były nieskuteczne. Cechowało je bowiem błędne przeświadczenie, że wykreowanie w ramach manipulacji medialnych nowych przywódców jest stosunkowo łatwe. Jednak spektakle polityczne to za mało, by pociągnąć za sobą naród.  W celu wyjaśnienia, na czym polega problem przywództwa narodowego, jeden ze znanych ekonomistów rosyjskich (prof. Michaił Hazin) przedstawił trzy figury przywódców: kapłana, wojownika i sklepikarza. Pozwala nam to na dosadne określenie problemu przywództwa również w Polsce. Nie ma kapłanów, nie ma wojowników, są jedynie sklepikarze.
Zajmuję się tutaj brakiem konsekwencji. Niekonsekwencji jest wystarczająco dużo, aby uznać filosemityzm i rusofobię za elementy podważające sens patriotyzmu. Ograniczę się jednakże do prostego spostrzeżenia: spłycają one patriotyzm do tego stopnia, że traci on istotne znaczenie. Podlega instrumentalizacji. 
 
Niektórym może wydawać się, że samo posługiwanie się terminami „naród”. „patriotyzm” itp. jest przejawem bohaterstwa i zasługuje na powszechny aplauz. Jest akurat odwrotnie, ponieważ pozbawiając tych pojęć realnych treści, ewidentne braki wypełnia się mętną papką. Treścią patriotyzmu jest czynna troska o byt narodowy, tak w wymiarze duchowym jak też w wymiarze materialnym. 
 
Płytki „patriotyzm”
Oczywiście  istnieją ważne powody, dla których wspomniany „patriotyzm” jest obudowany umiłowaniem Żydów i wrogością do Rosjan. Powodów tych jest wiele.
 
Najważniejszym i najbardziej zasługującym na zbadanie jest regres świadomości narodowej, który uzewnętrznia się zarówno w miernym pojmowaniu patriotyzmu – zredukowanym do sloganu miłości do ojczyzny – jak również w braku krytycyzmu wobec tej miernoty. Jednak wcześniej warto bardziej zainteresować się dwoma wspomnianymi postawami absurdalnie uchodzącymi  za patriotyczne: filosemityzmem i rusofobią. Muszę zaznaczyć, że nie chodzi tutaj o polemiki polityczne, lecz konkretnie - o patriotyzm.
 
Pierwszym i dobrze widocznym brakiem konsekwencji jest przekonanie, że filosemityzm i rusofobia nie stanowią ograniczeń interesu narodowego albo  są w pełni skorelowane z tym interesem. Takie przekonania zawsze powinny podlegać weryfikacji. Filosemityzm, podobnie jak inne emocjonalne odchylenia, bez wątpienia utrudnia rzetelne rozpoznanie faktycznych stosunków między Żydami i Polakami. Jest to ważne zwłaszcza dlatego, że notujemy szereg niepokojących i niekorzystnych dla Polaków zamierzeń i działań żydowskich. Filosemityzm w tej sytuacji uniemożliwia obiektywne rozpoznanie i ocenę tych zamierzeń i działań, z których znaczna część ma otwarcie wrogi, antypolski charakter. To jest cześć blokady, zaś pozostałą jej część stanowi bezmyślne nadużywanie zarzutu o antysemityzm, a także brak szacunku do narodu polskiego, zwłaszcza deprecjonowanie narodu i patriotyzmu. Są to sprawy zbyt poważne, aby je dłużej lekceważyć. Nie ma co ukrywać, że wzajemny szacunek między narodami  - żydowskim i polskim - stoi od wielu lat pod wielkim znakiem zapytania. Wiele kwestii niewygodnych dla Żydów jest przemilczanych albo  przedstawianych kłamliwie.
 
Nie idzie bynajmniej o spory teoretyczne (...).
 
(aby czytać dalej pobierz plik z pełną wersją artykułu)
Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Logowanie

Biuletyn EEM nr 5/2018 (56)