Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

„Grecki eksperyment” w oczach greckich ekonomistów

2013-06-04

Niszczenie państw narodowych jest faktem. Od 2009 roku faktycznie mamy do czynienia z przemyślanym w szczegółach procesem likwidacji Grecji; z utratą przez nią suwerenności politycznej i ekonomicznej, a zapewne w niedługim czasie – terytorium. Obecnie ten proces został rozszerzony na Cypr.

Likwidacja Grecji i Cypru nie jest wypadkową wielu przypadkowych czynników. Jest rezultatem zamierzonych oraz dobrze skoordynowanych działań światowego kapitału finansowego i rządów.

Tragedia grecka
Już przed ponad dwoma laty w publikacji „Tragedia grecka” odnotowaliśmy, iż „Szczególnym wątkiem wspomnianej tragedii jest fakt, że w dyskusji nad kryzysem w Grecji i jego rozległych konsekwencjach gospodarczych i politycznych nie słychać opinii najbardziej zainteresowanych, czyli Greków. To wygląda tak, jakby sama widownia odgrywała cały spektakl, zaś scena została szczelnie zasłonięta ciężką kotarą. To przedmiotowe traktowanie Greków jest niepodważalnym i godnym zastanowienia faktem. Warto więc choćby doraźnie wyłowić greckie opinie na temat kryzysu i politycznej krzątaniny wokół niego” (Biuletyn EEM nr 3/2010 (10). Dziś możemy jedynie przyznać, że spektakl rozgrywa się nadal.

Wbrew lansowanym przez światowe media i polityków opiniom o kryzysie w Grecji - jako konsekwencji wewnętrznych problemów społeczno-gospodarczych w tym kraju - jest to kryzys spowodowany przez celowo przygotowany i przeprowadzony atak spekulacyjny. Mało się mówi o tym, że zadłużenie zagraniczne Grecji nie jest największe w stosunku do PKB, ani machinacje statystyczne rządu greckiego mające na celu upiększenie sytuacji finansowej nie były czymś wyjątkowym.

Jak zaznacza już wielu komentatorów, kryzys w Grecji przebiegał według „argentyńskiego schematu”, kiedy to w 2001 roku Argentyna padła ofiarą spekulacji finansowej i dławienia przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Jednak pod pewnym względem kryzys w Grecji różni się od pierwowzoru. Istotą tej różnicy jest wprowadzenie dodatkowego elementu: transakcji „pomoc za niepodległość”.

Rzetelna analiza kryzysu w Grecji jest niezwykle potrzebna i aktualna. Po pierwsze dlatego, że jest to eksperyment, którego sukces stwarza możliwość powtórzenia go w innych krajach. Także w Polsce.

Już teraz eksperyment ten został milcząco zaakceptowany przez Unię Europejską jako główny sposób walki z kryzysem w Europie. Został częściowo powielony w Portugalii, w Hiszpanii i we Włoszech. Co prawda na razie nie powiodła się próba zastosowania greckiego eksperymentu na Węgrzech wskutek zdecydowanego oporu rządu, ale determinacja autorów tego eksperymentu jest nadal silna.

Po drugie dlatego, że eksperyment ten ujawnia szczególną rolę Niemiec, które nie tylko aktywnie współdziałały w eksperymencie greckim, ale także narzuciły go innym krajom jako oficjalną zasadę Unii Europejskiej. Źle to wygląda w świetle szybko narastającego ekspansjonizmu niemieckiego, który wyraźnie kieruje się w stronę Polski i Czech. To, iż te dwa kraje zostaną poddane wspomnianemu eksperymentowi, jest niemal stuprocentowo pewne. Po trzecie, alarmujący brak wiedzy o istocie kryzysu w Grecji (i kilku kolejnych krajach europejskich) jest w pewnym sensie niezbędnym składnikiem wspomnianej transakcji „pomoc za niepodległość”. Chodzi o to, że utrzymywanie jak najdłużej ludności krajów – ofiar ataku spekulacyjnego w stanie niewiedzy warunkuje skuteczne przeprowadzenie tej z gruntu nieuczciwej i oszukańczej praktyki.

***

Doświadczenie z likwidacji Grecji jest „motorem” globalizacji w warunkach globalnego kryzysu. Innymi słowy, stanowi wzorzec do powielania procesu likwidacji suwerenności politycznej i ekonomicznej w innych krajach europejskich. Jednocześnie proces ten jest obudowany przemyślaną warstwą propagandową, której głównym zadaniem jest ukrycie rzeczywistych sprawców i przerzucenie winy na ofiary. Służy temu wysunięcie na plan pierwszy znanej z teorii koniunktury gospodarczej (lecz co najmniej wątpliwej) koncepcji rozprzestrzeniania się kryzysu, znanej pod nazwą „zarażenia”, rasistowski antyhellenizm, prezentowanie „twardego” stanowiska przez polityków UE i przedstawicieli finansjery (w tym epatowanie opinii publicznej rzekomo silnymi rozbieżnościami między nimi), itp.

Jeśli społeczność europejska nie zdobędzie się na skuteczne przeciwdziałanie, również kolejne kraje zostaną będą atakowane przez kapitał spekulacyjny i wspierające go rządy z wykorzystaniem mechanizmu, który wypracowano dla Grecji.

Obecnie wiele sygnałów wskazuje, że na taki atak jest potencjalnie wystawiona również Polska. Oczekiwanie, że w tym przypadku eksperyment grecki nie zostanie wykorzystany, zwłaszcza problem zadłużenia, wydaje się co najmniej naiwne. Od czterech lat obserwujemy „dziwne” wydarzenia, prowadzące do centralizacji władzy i wyeliminowania ewentualnego oporu społecznego, poczynając od katastrofy smoleńskiej i nagłej koncentracji władzy politycznej, a kończąc na toczącej się obecnie wojnie religijnej koterii politycznych ze społeczeństwem. Wzmogła się także penetracja i podporządkowanie instytucji publicznych czynnikom zagranicznym oraz aktywność zagranicznych służb specjalnych; demontaż kontroli publicznej (demokratycznej) został całkowicie zakończony. A z drugiej strony (tak jak w Grecji) przygotowuje się psychologiczną wersję „usprawiedliwienia” ataku, czyli rasistowskie oczernianie Polaków. Trwa „usypianie” Polaków przez podporządkowanych obcym czynnikom polityków i media.

***

W tym świetle zainteresowanie poglądami wybitnych ekonomistów greckich może okazać się nadzwyczaj pouczające. Do nich zaliczam m.in. (uznawanego raczej za ekonomistę umiarkowanego) Mikołaja Vilardosa, którego poglądy są w Grecji dość popularne. Vilardos, podobnie jak wielu innych greckich publicystów ekonomicznych i politycznych, nie pozostawia złudzeń co do natury obecnych problemów europejskich: „Zdobywcy zawsze kochają pokój i stabilność w stosunkach z podbitymi krajami – a memoranda w «kolonii południowej Europy» anulujące niepodległość narodową i demokrację w tych krajach stanowią sposób umożliwienia dominacji zagranicznej”. Wydaje się, że jest to zasadnicze stanowisko w tym sensie, że stawia jasno kwestię kolonialnego charakteru przemian zachodzących w Europie. Z takiego stanowiska Vilardos interpretuje współczesny kryzys zadłużenia i demonstracyjne pogwałcenie suwerenności Grecji jako odgórnie przeprowadzaną rewolucję – „powodując strach i panikę wśród obywateli Europy”. Uważa, że w ten sposób wywołuje się wrażenie „nieuchronności” powołania Stanów Zjednoczonych Europy.

Stwierdzenie, że obecne problemy Grecji są spowodowane przez siły zewnętrzne jest formułowane lakonicznie i dobitnie: „70% nowych problemów w Grecji wynika z działalności „Trójki”. Jest to wypowiedź grecki ekonomisty Savvasa Robolisa, który wyjaśnia, że PKB Grecji zmalał od 2008 o 22%, czyli o 10% więcej, niż prognozowali to wierzyciele. W tym samym czasie płace spadły aż o 30%. Jeśli weźmie się pod uwagę wzrost podatków pośrednich i bezpośrednich, przeciętny dochód greckiej rodziny spadł w porównaniu z dochodem z roku 2008 o 50%”.

W Polsce takie poglądy wypowiadane są tylko półgębkiem i uznawane powszechnie za ekstremalne.

Postawienie tezy o wywołaniu kryzysu w celu wprzęgnięcia krajów we wspólną strukturę państwową ma oczywiście szereg poważnych implikacji. Przede wszystkim potrzebne jest wówczas wyjaśnienie, kim są faktyczni autorzy takiej projektowanej struktury państwowej. Wyjaśnienie, iż odbywa się to „pod nadzorem pruskiej i niemieckiej dominacji w cieniu Stanów Zjednoczonych” wydaje się dość enigmatyczne, ale wyjaśnia „niezakłóconą inwazję MFW w krajach strefy euro”. Vilardos raczej aluzyjnie nawiązuje do bardziej jednoznacznych opinii na ten temat, uznając, że nie musi ich powtarzać.

Bardziej jednoznaczne opinie słyszymy od znanego publicysty Panagiotisa Trojana, który bez ogródek stwierdza: „Grecja przyjęła gospodarczy atak, który w odniesieniu do jego skutków wygląda jak "wojna", ale w rzeczywistości jest wielkim oszustwem”. Jest przejawem nadużyć finansowych, które w tym przypadku zostało popełnione przez niektóre państwa w stosunku do państwa greckiego.

Takie stanowisko sprawia, że ostrości nabiera problem korupcji polityków i urzędników państwowych. Trojan wskazuje przy tym, że wspomniane nadużycia finansowe odbywają się z udziałem skorumpowanych polityków greckich (wielu zarzuca obce pochodzenie). „ Wiemy, że za obecną bezkarnością skorumpowanych polityków kryją się najważniejsze interesy ... bardzo potężne interesy. Ci wszyscy dranie nie są karani nie dlatego, że są potężni, ale ponieważ mają potężnych bossów, co czyni z nich bękarty”.

Natomiast Vilardos w jedynym z swych ostatnich tekstów formułuje ważną uwagę, że pogląd, jakoby porażki i niekompetencje polityków najlepiej tłumaczyły istniejącą w Grecji sytuację, jest mało przekonywujący. Warto zatrzymać się nad tą uwagą, gdyż krytyka porażek i niekompetencji polityków jest również centralnym punktem krytyki społecznej w Polsce (co jest na ogół bezpłodne). Powiela ona w gruncie rzeczy liberalny schemat „złe rządy – dobry rynek”, który przypomina krytykę „błędów i wypaczeń” w okresie stalinowskim. Taka krytyka zaciemnia fakt, że (zdaniem Vilardosa) lepsze jest wyjaśnianie sytuacji nawiązujące do „wdrażania nowego porządku w wyniku podziemnej współpracy elit, bankowości i polityków”. Jest to – warto zauważyć – wypowiedź poważnego ekonomisty, a więc poddana pewnej metodologii.

Taki kierunek interpretacji współczesnych stosunków ekonomicznych nie jest bynajmniej wyjątkowy, lecz coraz bardziej popularny (tworzący nurt współczesnej ekonomii politycznej). Jest rzeczą znamienną, że również ekonomiści dalecy od umiarkowanego liberalizmu Vilardosa, na przykład greccy ekonomiści marksistowscy (jak np. Dymitr Kazakis) również reprezentują ten kierunek interpretacji stosunków ekonomicznych.

W Polsce jednie kilku ekonomistów odważa się „mówić takie rzeczy”. Niekiedy uważa się (jak śp. prof. Wacław Wilczyński), że są to wyjaśnienia zarezerwowane dla ekonomii radykalnej (Noam Chomsky i inni).

Kryzys zadłużenia
Wspomniany kierunek interpretacji stosunków ekonomicznych pozwala na pierwszy plan wysunąć kilka niepopularnych zapatrywań, kwestionujących obiegowe poglądy ekonomiczne i polityczne. Vilardos pisze, że ostatecznym celem eksperymentu greckiego jest podbicie innych państw. W wielu swoich publikacjach jasno dowodzi, że zadłużenie Grecji było stosunkowo małe w porównaniu z innymi krajami europejskimi i Stanami Zjednoczonymi. To właśnie pozwala mu twierdzić, że kryzys zadłużenia został wywołany sztucznie. Czyli ten istotny aspekt współczesności - podbicie innych państw – wpisuje się w ramy wojny ekonomicznej, zaś pułapkę zadłużeniową uznaje za przemyślany i zorganizowany element tej wojny. Nie ma wątpliwości, że chodzi o działania sensu stricte agresywne.

Rozpatrywanie kryzysu zadłużenia jako sztucznie wywołanego zmienia znaczenie zadłużenia, którego tradycyjne ujęcie ekonomiczne okazuje się zbyt wąskie i jednostronne. Sprawa jest godna zainteresowania w Polsce, bowiem w ostatnich miesiącach powtarzane są tezy o „dobrodziejstwie” zadłużenia, a przynajmniej jego niektórych pozycji.

Pierwsze pytanie, które wynika ze zrozumienia, że współczesny kryzys zadłużenia nie jest zjawiskiem naturalnym jest następujące: kto stworzył i pogłębia zadłużenie. Większość analityków ekonomicznych -pisze Kazakis- widzi dokładnie to, co widzą krytycy dominującej polityki: złe produkty finansowe i rozrzutną politykę rządu. Ale „dług nie jest wytworem polityki rządu, jak to postrzega jeden czy drugi, lecz podstawowym nośnikiem mechanizmu wiążącego państwo z rynkiem, zwłaszcza nośnikiem oligarchii finansowej. Jest produktem spekulacji najbardziej pasożytniczych form kapitału, jednocześnie wyrażającym utrwalanie stosunków zależności zniewalających naród i kraj”.

Pułapka prywatyzacji
„Celem muszą być doskonale wyważone relacje pomiędzy sektorem publicznym i prywatnym w celu ochrony autonomii państwa odpowiedzialnego za bezpieczeństwo swoich obywateli – którzy mając zaufanie, pozostawiają państwu administrowanie instytucją narodowej suwerenności, określanej zwykle jako pełna autonomia, która może być zniweczona przez niekorzystne tendencje wewnętrzne, bez potrzeby najazdu militarnego na «terytorium»” - stwierdzenie to Vilardos zapożycza z orzeczenia niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego. Można doszukiwać się w stwierdzeniu tym reminiscencji ordoliberalizmu lat 50 -tych (Ludwiga Erharda), ale również można wydobyć z z niego silny akcent polemiczny wobec prywatyzacji. Chodzi o rzecz wydawałoby się oczywistą: „działanie firm wyłącznie dla zysku, które jest bez wątpienia „fair” dla sektora prywatnego, nie może być uznane jako właściwe dla tych obszarów, które dotyczą całego społeczeństwa – dla interesu publicznego. Na tych „obszarach” wymagane są działania podejmowane przez rząd krajowy w celu ochrony swoich obywateli, a nie dla zysku” (tłumaczy Vilardos). I w tym fragmencie wypowiedzi greckich ekonomistów widać jasno, jak kolosalnym sprzeniewierzeniem się logice i zdrowemu rozsądkowi jest przeprowadzana w Polsce prywatyzacja majątku publicznego. Ekonomiści greccy od początku nie ulegali iluzji, że z prywatyzacji może wynikać coś dobrego. Wymóg prywatyzacji został narzucony przez tzw. „Trójkę” (MFW, EBC i UE) jako jeden z komponentów represyjnego „Memorandum” podważającego suwerenność narodową tego kraju. W Polsce trzeba było czekać kilkanaście lat, aby wreszcie dotarły do opinii publicznej wypowiedzi ekonomistów przeciwstawiających się polityce „prywatyzacji”. Grecy wiedzą, że jest to polityka grabieży i nie zamierzają tego ukrywać.

(zaloguj się aby pobrać plik w formacie pdf)

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Logowanie