Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

Społeczne skutki kryzysu ekonomicznego w Polsce: bezrobocie i emigracja zarobkowa (cz. 3)

2013-06-04

Mamy nieodparte wrażenie, że mimo wielu usiłowań, aby społeczeństwo i władze polityczne w Polsce zaczęły poważnie traktować konsekwencje bezrobocia i wielkiej emigracji zarobkowej, nadal utrzymuje się, a może nawet wzrasta, akceptacja istniejącego stanu rzeczy.

Jakie są przyczyny tej samobójczej akceptacji? Nie zamierzamy upraszczać zagadnienia, ograniczając odpowiedź do jednej (wybranej ad hoc) przyczyny. Jest niewątpliwe, że statystyka bezrobocia i emigracji w Polsce jest mocno zmanipulowana, co pozwala na „uspokojenie” opinii publicznej przez wskazanie, że w innych krajach europejskich sprawy rzekomo mają się jeszcze gorzej.

Nasze dotychczasowe analizy jedynie potwierdzają zasadność alarmistycznych opinii i prognoz, które dotyczą społecznych (zwłaszcza demograficznych), ekonomicznych i kulturowych skutków bezrobocia i emigracji. Musimy jeszcze raz powtórzyć, że „ Spośród krajów UE Polska ma w latach w pierwszej dekadzie obecnego wieku jedne z najniższych wskaźniki zatrudnienia. Stale (w całej dekadzie) niższe wskaźniki miały jedynie Włochy i Malta. Sporadycznie – Węgry i Słowacja […] Bezrobocie - zwłaszcza bezrobocie długotrwałe - niszczy ludzi, zarówno pod względem duchowym, jak też fizycznym. Taki jest ogólny sens bezrobocia” (Biuletyn EEM 1/2013). W cytowanej publikacji zawarliśmy również spostrzeżenie, które być może zostało sformułowane zbyt delikatnie. Chodzi o to, że między społeczną nauką Kościoła w kwestii bezrobocia, a zaskakująco powszechną akceptacją polityki kreującej bezrobocie w Polsce (zwłaszcza w latach rządów premiera Jerzego Buzka oraz obecnie) jest przepastna sprzeczność. Jak zatem w katolickim społeczeństwie polskim jest możliwa akceptacja tej sprzeczności? Jak możliwe jest milczenie, a nawet wsparcie takiej polityki przez prominentne postaci świeckie i duchowne? Jak taki stan rzeczy mógł się utrzymywać ponad 20 lat?

To nie są pytania dotyczące wyłącznie bezrobocia. To są pytania o kondycję moralną społeczeństwa. Do kwestii bezrobocia nietrudno byłoby dorzucić kilka podobnych, ważnych kwestii, w których sprzeczności między nauczaniem Kościoła i „katolicką” opinią publiczną są równie duże.

Także w kwestii wielkiej emigracji zarobkowej młodego pokolenia Polaków występuje podobne nastawienie opinii publicznej w Polsce. Podobny fenomen nie ma miejsca w innych krajach europejskich, toteż trudno powoływać się na tendencyjnie opracowane „analizy porównawcze”, jak w przypadku bezrobocia.

Nasze analizy (i podobne) pozostają bez echa, nawet tak bulwersujące stwierdzenie, że „wysoka fala emigracji młodego pokolenia Polaków została wywołana celowo. Zaprogramowano agonię młodego pokolenia? Niestety, to nie absurdalny zarzut. To polityka społeczno-gospodarcza przekroczyła granice absurdu” (Biuletyn EEM 2/2013).

Jak to wytłumaczyć, że nawet pokaźny procent młodych ludzi w Polsce wpisuje się w powszechny schemat tolerancji dla bezrobocia i emigracji? Opublikowane niedawno wyniki sondaży społecznych Gallupa w sześciu największych krajach UE (w Niemczech, Francji, Wielkiej Brytanii, Włoszech, Hiszpanii i Polsce) są zdumiewające. Nowe pokolenie Europejczyków przewiduje, że będzie miało mniejsze bezpieczeństwo zatrudnienia, mniej satysfakcji z pracy, mniej bezpieczne emerytury, niższe płace, mniej czasu na sprawy rodzinne i mniej komfortowe mieszkania, aniżeli pokolenie ich rodziców – informuje o wynikach sondaży jeden z wpływowych dzienników brytyjskich. Ale jednocześnie zauważa, iż „Polacy byli najbardziej optymistyczni co do ich perspektyw, w szczególności w zakresie uzyskania dobrej pracy i emerytury; 33% spodziewa się mieć bardziej satysfakcjonującą pracę niż ich rodzice, zaś 22% jest pewna lepszej emerytury”.

Brak krytycznej reakcji na sytuację kryzysową jest wśród młodej generacji Polaków najbardziej zastanawiający. Z pewnością niski poziom krytycyzmu wobec realiów społecznych i ekonomicznych jest spowodowany w pewnej mierze odpływem ponad dwumilionowej rzeszy (jest to bowiem wyraz „głosowania nogami”). Jednak emigracja nie wyjaśnia wszystkiego. Również kompensowanie braku pracy „życiem studenckim” nie stanowi istotnej przyczyny optymizmu znacznej części polskiej młodzieży, aczkolwiek odsuwa moment zderzenia z brutalną rzeczywistością gospodarczą.

Warto zastanowić się poważnie nad mentalnością młodego pokolenia. Zarówno praca, jak i bezrobocie są szkołami życia, więc należy określić, czego one uczą. Tutaj znajdujemy zadziwiającą zbieżność. Praca nisko płatna, obfitująca w dodatkowe obciążenia oraz podłe warunki pracy, a także wyprana z ubezpieczenia zdrowotnego i emerytalnego, nie jest rozwiązaniem problemów młodego pokolenia. Wielokrotnie słyszeliśmy, że pracy nie brakuje, tylko młodzi Polacy gardzą pracą w takich warunkach; taki stosunek do dużej części ofert zatrudnienia nie jest pozbawiony uzasadnienia.

A jednak nasze społeczeństwo godzi się na to, by młodzi ludzie z dyplomami szkół wyższych i władający kilkoma językami znajdowali zatrudnienie w straganach z warzywami, przy wyrabianiu pizzy, rozdawaniu ulotek reklamowych, czyszczeniu toalet, zbieraniu truskawek lub jagód. To nie jest normalne.

Bezrobocie oczywiście również nie jest rozwiązaniem. Tym bardziej, że świadczenia społeczne w Polsce nie stanowią takiej zachęty do pozostawania bez pracy, jak w większości krajów europejskich.

A zatem czego w Polsce uczy praca i bezrobocie? Są to dwie uzupełniające się formy nauki niewolnictwa: wobec skrajnie restrykcyjnych pracodawców i skrajnie restrykcyjnego systemu socjalnego.

Wygląda na to, że optymizm znacznej części młodych ludzi w Polsce, to wyraz marzenia pokolenia kształconego na niewolników.

(zaloguj się aby pobrać plik w formacie pdf)

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Logowanie