Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

„Od ekonomii dobrobytu do ekonomii nędzy”. Raport o współczesnym kryzysie ekonomicznym w Polsce w latach 1989-2013: Galopujące ceny

2013-04-01

Przykładem typowego zakłamania politycznego jest następujące stwierdzenie: „Reformy ministra finansów Leszka Balcerowicza i premiera Tadeusza Mazowieckiego spowodowały obniżenie inflacji od roku 1990.[…] W następnych latach inflacja systematycznie się zmniejszała”(patrz: Wikipedia, hasło „Inflacja”).

Tymczasem wspomniane „reformy” były sztucznie wywołanym, nadzwyczaj silnym wzrostem cen (hiperinflacją), której negatywne skutki społeczne i gospodarcze nie zostały dotychczas wyczerpująco zbadane. W szczególności, nie znajdujemy odpowiedzi na pytanie, kto „zagarnął” kolosalną marżę spekulacyjną, jaka została dzięki temu spowodowana. Może to był główny zamysł owej „reformy”?

Nie jest prawdą, że po 1990 roku inflacja „systematycznie zmniejszała się”. Po pierwsze, z wyjątkiem sześciu lat ( 2002-2003, a następnie 2005-2007 i 2009-2010) szacowany przez GUS wzrost cen towarów i usług konsumpcyjnych kształtował się na poziomie ponad 4% rocznie, co już sygnalizowało wysoką inflację. W latach 1989-1998, czyli w czasie obejmującym ponad 40% omawianego okresu (1089-2011) inflacja według GUS przekraczała 10%.

Nie ulega wątpliwości, że mieliśmy do czynienia ze zjawiskiem permanentnej inflacji.

Rysunek 2. Wzrost cen towarów i usług konsumpcyjnych

Źródło: Dane statystyczne z oficjalnych publikacji GUS.

Powstrzymamy się na pewien czas z przedstawieniem szerszej interpretacji przedstawionych danych, które tendencyjnie pomniejszają zjawisko inflacji. W rzeczywistości była ona znacznie wyższa niemal w całym okresie 1989-2011.

Na tym problem inflacji w Polsce jeszcze się nie kończy. Warto zwrócić uwagę, że już rok wcześniej (w 1988 roku) nastąpił druzgocący wzrost cen towarów i usług konsumpcyjnych w Polsce o ponad 60%. Cofając się dalej w przeszłość spostrzeżemy, że silna inflacja towarzyszyła procesom gospodarczym od 1983 roku, corocznie przekraczając pułap ok. 15%. W całej dekadzie 1980-1990 wzrost cen towarów i usług konsumpcyjnych wzrósł blisko 224-krotnie! Powinno być jasne, że przy takiej inflacji gospodarka rozwijać się nie mogła, zaś jej skutki strukturalne i konsekwencje społeczne musiały być olbrzymie. Ale niestety ciągle nie jest to dla wszystkich jasne.

Zasygnalizujemy jedynie, że szczególne zjawisko towarzyszyło ruchom cen żywności, której jakość w latach 1994-2013 systematycznie pogarszała się. To nie tylko czynnik ukrytego wzrostu cen, lecz także coraz bardziej narastające zagrożenie dla zdrowia ludności.

***

Ogólny regres zatrudnienia, pogłębiany przez silne okresowe spadki zatrudnienia nie jest zjawiskiem, które wystarczy komentować w kategoriach „rynku pracy”. Wskazuje on oczywiście na głęboką i pogłębiającą się nierównowagę na tym specyficznym rynku. Dla nas ważniejsze jest stwierdzenie, że regres ten charakteryzuje spadek aktywności gospodarczej społeczeństwa. W tym sensie jest podstawową i najbardziej wiarygodną (a także bezpośrednią) miarą tej aktywności.

Sygnalizowany regres zatrudnieni obejmuje dwa wyraźnie widoczne okresy głębokiego spadku, a następnie stagnacji na niskim poziomie. To mówi więcej o stagnacyjnym wymiarze procesów gospodarczych w latach 1989-2012, niż chcielibyśmy usłyszeć. To jest bowiem stagnacja na niezwykle niskim poziomie.

Co do inflacji: zajmowaliśmy się tylko ogólnym ruchem cen towarów i usług konsumpcyjnych w Polsce, chociaż szereg ważnych kwestii nadal czeka na wyjaśnienie. Lecz nawet tak ogólne obserwacje i wnioski są dostatecznie silne, by upierać się w sprawie inflacyjnego przebiegu procesów gospodarczych w latach 1989-2012.
Długookresowa stagflacja w Polsce jest faktem trudnym do podważenia.

Występowanie stagflacji w długim okresie dla gospodarki i społeczeństwa jest zawsze druzgocące. Ten przykry fenomen ekonomiczny prowokuje do stawiania pytań, których jak dotąd w oficjalnych enuncjacjach konsekwentnie się unika, nawet za cenę cynicznego okłamywania społeczeństwa co do rzeczywistej sytuacji ekonomicznej kraju.
Są to pytania zasadnicze, a jest ich wiele.

Po pierwsze, jaki wpływ miała stagflacja na życie społeczno-ekonomiczne kraju? To pytanie zawiera nie tylko zainteresowanie stagflacją jako ewentualnym czynnikiem kryzysu gospodarczego. Taka ewentualność rodzi następne pytanie o to, dlaczego stagflacja mogła utrzymywać się ponad 20 lat; jakie czynniki lub mechanizmy to powodowały? Co sprawiało, że maszyna niszcząca gospodarkę oraz warunki materialne ludności mogła działać tak długo?

Po drugie, pojawia się pytanie, jak doszło do powstania podobnej maszynerii? Czy ukształtowała się ona samoistnie, jako rezultat nieprawdopodobnego splotu okoliczności? To nie jest możliwe. A więc może została (przynajmniej w początkowej wersji) zaprojektowana w ramach inżynierii społecznej? A jeśli bardziej wiarygodna jest druga wersja, to narzuca się pytanie: kto i dlaczego zajmuje się podobnymi projektami?

Łańcuch tych pytań wyraźnie prowadzi najpierw w stronę tabu, a dalej w kierunku zainteresowań, które okazują się już niezbyt bezpieczne. Na końcu tego łańcucha jest identyfikacja ośrodków odpowiedzialnych za zaistniałe szkody i ludzkie dramaty, a w konsekwencji – ustalenie sposobu egzekwowania tej odpowiedzialności.

Z przytoczonych danych niezbicie wynika, że euforia mediów i polityków głoszących rozwój gospodarczy Polski po upadku komunizmu jest wyrazem naiwności lub oszustwa. Zresztą jedno nie wyklucza drugiego.

Jak to było możliwe, że przez ponad 20 lat nie potrafiono dostrzec rzeczy widocznych nawet dla niewidomych?

Dlaczego ironizowano z tych, którzy już wcześniej wskazywali, że „król jest nagi”?

Dalszy ciąg w następnym numerze EEM.

(zaloguj się aby pobrać plik w formacie pdf)

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Logowanie