Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

NOWE! Polska w 2013 roku

2012-12-29
NOWE! Polska w 2013 roku

Przewidywane na rok 2013 przemiany rozpoczęły się w Polsce jesienią 2012 roku. Wiele wskazuje na to, że wiosną będzie przesilenie. Dwa zjawiska będą miały zasadniczy wpływ na przebieg wydarzeń w Polsce.

Pierwsze zjawisko dotyczy kryzysu społeczno-gospodarczego w Polsce, który do jesieni ubiegłego roku był negowany, chociaż z coraz większym trudem. Istnieniu kryzysu zaprzeczały nie tylko przedstawiciele rządu i partii tworzących koalicje rządową, lecz także opozycja polityczna. Taki też był obraz sytuacji ekonomicznej kreślony przez media, bezkrytycznie i wbrew oczywistym faktom przedstawiające Polskę jako kraj słabo odczuwający skutki kryzysu globalnego. Działo się to pod naciskiem „opinii ekonomicznych” MFW, Komisji Europejskiej oraz większości międzynarodowych agend informacyjnych, nie wahających się przed stosowaniem uproszczeń i manipulacji statystycznych. Skutkiem tego było zaniechanie przez rząd niezbędnych działań ograniczających zasięg i głębokość kryzysu, a także powszechna dezorientacja.

Na rok 2013 przewidujemy żniwa tej fałszywej linii rozumowania.

Słaby poziom edukacji ekonomicznej Polaków sprzyjał popularyzacji absurdalnego poglądu, jakoby sytuacja ekonomiczna w Polsce była… lepsza od sytuacji większości krajów europejskich. Jednak późną jesienią pogląd o bezkryzysowym rozwoju Polski uległ załamaniu. Niemożliwe było wprowadzanie ostrych restrykcji oszczędnościowych bez uzasadnienia trudnymi warunkami gospodarczymi. Statystyka krajowa, również nie stroniąca od manipulacji, odnotowywała silne pogorszenie podstawowych wskaźników ekonomicznych. Coraz liczniejsze grupy społeczne – przedsiębiorców i pracowników – odczuwały kryzys na własnej skórze.

Jest to zjawisko niezwykle istotne, głównie z powodu niemożności dalszej kontynuacji dotychczasowej polityki ekonomicznej.

Drugie zjawisko dotyczy przeprowadzanych pokątnie zmian ustrojowych. Najkrócej mówiąc, chodzi o odrzucenie fasadowej demokracji. Sądzimy, że głównym powodem rezygnacji z demokratycznej ornamentyki systemu rządów było rosnące zaniepokojenie (czynników zagranicznych i krajowych) ewentualnością szerokich protestów społecznych. Widać wyraźnie, że nie są to zmiany spontaniczne, lecz planowane i konsekwentnie przeprowadzane.

Dlatego warto poświęcić więcej uwagi „studium wykonalności” takich planów. Jak wiadomo, plany są tym mniej realistyczne i ryzykowne, im dotyczą większych zbiorowości, organizacji lub przedsięwzięć. To jest antidotum na naiwną wiarę w przeobrażenia ideologiczne, ambitne programy partii politycznych czy wytyczne polityki rządowej. Zdecydowana większość przesadnych aspiracji jest obciążona najpoważniejszym czynnikiem niewykonalności: niemożnością ogarnięcia i poddania kontroli wielkich mas ludzi i zjawisk gospodarczych. Deklarowany tutaj sceptycyzm wobec prób projektowania „przyszłości” w skali zbiorowej prowadzi do wniosku, że już w 2013 roku ujawnią się niedostatki całkowitego odejścia od demokratycznych mechanizmów rządzenia w Polsce, głównie dwojakiego rodzaju. Po pierwsze, nastąpi pobudzenie oporu społecznego (zamiast jego pacyfikacji). Po drugie, dojdzie do kompromitacji działań określonych mianem „siłowych”. Polska jest jednym z krajów, w których działania „siłowe” są skazane na niepowodzenie. Wyjaśnienie tego fenomenu zabrałoby za dużo czasu.

Czyli jest to zjawisko również istotne, niosące radykalną zmianę wizerunku systemu rządów jako rządów antynarodowych i antykatolickich, a w konsekwencji obcych, a nawet wrogich Polsce, ale także spadek efektywności rządzenia. Nie jest wykluczone, że w celu zachowania status quo nastąpi interwencja zewnętrzna.

W roku 2013 z całą pewnością dokonają się poważne przeobrażenia świadomości społecznej. Zarówno kryzys społeczno-gospodarczy jak też wspomniane zmiany ustrojowe nie będą odbierane ambiwalentnie, ponieważ wyzwalają silne poczucie zagrożenia oraz podważają dotychczasowe postawy, wzorce i schematy myślenia. Takie przeobrażenie świadomości zakłada okres przejściowy, w którym „stare” ściera się z „nowym”. Chodzi o sprzeczności w sferze duchowej, których nie da się uniknąć, a także o konflikty polityczne, które zwykle wynikają z przetasowań będących rezultatem tych przeobrażeń.

Świadomość kryzysu
Kryzys będzie się dalej rozwijał. Obecna fala kryzysu pogłębi spadek popytu i produkcji, zwiększy zadłużenie zewnętrzne i wewnętrzne, spowoduje dalsze ograniczenie dochodów ludności, a także sprowokuje zwiększenie ciężarów podatkowych, sfinalizuje upadek sektora publicznego, spotęguje wzrost korupcji i przestępczości gospodarczej. Kryzys silnie uderzy nie tylko w najuboższe warstwy polskiego społeczeństwa, lecz będzie podważał egzystencjalne podstawy narodu polskiego. Będziemy stawiali sobie pytanie: gdzie jest dno?

Będziemy pytać, czy realizowana dotychczas polityka rządu była świadomym wyrazem globalistycznego maltuzjanizmu, czy jedynie rezultatem zagubienia się w grze politycznej. Od stycznia 2013 wszyscy gracze polityczni będą dalej rozpaczliwie poszukiwać możliwości własnej wygranej, ale będą też coraz głębiej pogrążać się w politycznym, ekonomicznym i moralnym bagnie.

Można mieć nadzieję, iż świadomość kryzysu przyczyni się do lepszego zrozumienia przez społeczeństwo nie tylko sytuacji wewnętrznej, lecz również międzynarodowej. Wcześniej czy później dojdzie do głosu pogląd, że kryzys w Polsce jest jedynie przejawem kryzysu na poziomie europejskim i światowym, co jest stanowiskiem w gruncie rzeczy banalnym. Trudniej natomiast do świadomości społecznej będzie przebijał się fakt, że kryzys ten nie jest „wypadkiem przy pracy” lub kryzysem koniunkturalnym, lecz rezultatem długofalowych procesów gospodarczych i politycznych. W mechanizm tak pojmowanego kryzysu wpisuje się historia gospodarcza lat 1989-2012, a nawet sięgająca połowy lat 80-tych ubiegłego wielu.

To może niewiele znaczyć dla przeciętnego Polaka. Ale pretensje dotyczące prywatyzacji oraz likwidacji polskiego przemysłu, handlu, bankowości itp. najprawdopodobniej przybiorą na sile, choćby w formie kontrataku na coraz bardziej negatywnie oceniany system rządów. Ten proces już zachodzi i zbliża się do momentu przełomowego, którym będzie powszechny postulat rozliczenia za przestępstwa gospodarcze i uzależnienie ekonomiczne Polski. Z czasem jednak taki (powierzchowny) proces poznawczy okaże się niewystarczający. Jest jasne, że pretensje nie wystarczą, aby znaleźć odpowiednie wyjście z trudnej sytuacji. Potrzebne jest kompleksowe podejście do trudności. To mogło zostać zrealizowane wcześniej (kilka lat wcześniej) przez istniejącą opozycję polityczną. Tak się jednak nie stało, zaś opozycja polityczna ugrzęzła w bagnie walki międzypartyjnej i całkowitej indolencji ekonomicznej.

Stworzyła sobie płaszczyznę osobistych pretensji do rządu, nie próbując domagać się rozliczenia całego okresu „transformacji ustrojowej”. Istniejąca opozycja zostanie więc prawdopodobnie jeszcze bardziej zmarginalizowana, co jeszcze wzmocni napięcia społeczne. Nie będzie ona bowiem ani wiarygodną alternatywą, ani nawet wentylem ciśnienia społecznego.

Czas rozliczeń
Świadomość powagi kryzysu społeczno-gospodarczego i jego długofalowych, negatywnych konsekwencji sprzyja domaganiu się i egzekwowaniu odpowiedzialności. To jest właśnie pięta achillesowa obecnych struktur politycznych, administracyjnych, akademickich, mass-mediów i innych. Ucieczka od odpowiedzialności jest stosunkowo łatwa i skuteczna, jeżeli ze strony społeczeństwa nastawienie rozliczeniowe jest słabe, albo można je przedstawić jako zjawisko skrajne lub ekstremalne. Jesienią 2012 roku w szczególny sposób dały o sobie znać obawy wspomnianych struktur przez takim nastawieniem społeczeństwa. Chodzi o projekt penalizacji „mowy nienawiści”, czyli de facto wykorzystania instrumentów policyjnych i prawnych jako osłony przed nasilającym się nurtem rozliczeniowym. Jest to projekt konfliktogenny i beznadziejnie krótkowzroczny, który dobrze ilustruje faktyczną bezradność władzy wobec zachodzących przeobrażeń świadomości społecznej. Takim sposobem społeczeństwa nie da się wprowadzić do getta, lecz można samym się w nim znaleźć.

Dostrzegając taki kierunek zmian świadomości społecznej w Polsce nie jesteśmy osamotnieni. Paradoksalnie, podobny kierunek zmian przewidują ośrodki rządowe oraz zagraniczne ośrodki analityczne i wywiadowcze. Wzmocnienie bazy policyjnej, a także coraz częstsze wykorzystywanie prawnych i pozaprawnych środków represji wobec bardziej aktywnych grup społecznych jest podyktowane nie tyle dążeniem do zachowania władzy i przywilejów, ile realną obawą przed rozliczeniem. Tak to wygląda w świetle doświadczeń historycznych, gdy dążenie do utrzymania władzy przez komunistów zostało wyparte przez instynkt samozachowawczy. Z doświadczeń tych wynika również, że wskutek roszczeń rozliczeniowych struktury polityczne, administracyjne, akademickie i mass-medialne ulegają rozpadowi. Trudno przewidzieć, jak szybko dokona się rozpad tych struktur. Jednakże sam mechanizm nie jest tajemnicą. Ucieczka od odpowiedzialności przyjmuje wtedy charakter masowej dezercji, a jeszcze częściej – braku lojalności (co jest w Polsce łatwe do zauważenia). Mniej przezorni (a może najgłupsi, skoro głupota jest odpornością na wiedzę) zostają na lodzie. To prowadzi albo do wymiany ludzi związanych z dotychczasowym systemem rządów albo do zmiany systemu rządów. Który wariant okaże się bardziej realny?

Solidarność społeczna?
Kryzys społeczno-ekonomiczny nie wyzwala automatycznie solidarności społecznej. Jednakże represje polityczne, ucisk ekonomiczny oraz zagrożenie przyszłości przypominają o potrzebie solidarności w wymiarze ludzkim i narodowym. Realizm i ostrożność nakazują umiarkowanie co do powrotu solidarności społecznej. Jest ona raczej wskaźnikiem dojrzałości świadomości społecznej, aniżeli spełnieniem postulatu. Taki proces przebiega powoli (choć ujawnia się w sposób spektakularny).

Nawoływanie do jedności nie jest przekonywujące, jeśli ma obejmować również wrogów. Przebaczenie wymaga odłożenia broni, co w czasie walki oznacza brak przezorności. Sprawy nie są takie proste.

Nie znamy wydarzeń, które w 2013 roku będą oddziaływały z jednej strony dezintegracyjnie, zaś z drugiej strony – integrująco. Nie znamy końcowego rezultatu zderzenia się tych dwóch możliwych wydarzeń. W tym zakresie margines optymizmu jest ciągle dość duży.

***

Jesteśmy pewni, że wydarzenia w skali globalnej i europejskiej, przemiany geopolityczne, a także zmiany obejmujące międzynarodowe stosunki gospodarcze będą miały znaczny wpływ na rozwój sytuacji w Polsce w roku 2013. To wynika przede wszystkim z dwóch okoliczności: przewidywanego zaostrzenia się konfliktów międzynarodowych i europejskich (w tym nasilania się tendencji odśrodkowych, dezintegracyjnych) oraz z daleko idącego uzależnienia politycznego i gospodarczego Polski od czynników zewnętrznych. Jednak przewidywanie skutków tych wydarzeń i przemian dla Polski jest mało wiarygodne. Jedno jest pewne: świat będzie wpływał na Polskę destabilizująco, co nie znaczy, że w ostatecznym rachunku okaże się to gwoździem do trumny.

(zaloguj się aby pobrać plik w formacie pdf)

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Logowanie