Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

Świat i Polska w 2012 roku: przestrogi dla Polski (cz. 3)

2012-11-30

„Rzeczy najpożyteczniejsze w teorii bywają często szkodliwe w wykonaniu. Szukajmy doświadczenia w dziejach ludzkich” - gdy ks. Stanisław Staszic publikował to zdanie w swych „Przestrogach dla Polski”, od pierwszego rozbioru dzieliło Rzeczypospolitą zaledwie dwa lata.

Wbrew popularnym streszczeniom, „Przestrogi dla Polski” Stanisława Staszica nie są jedynie miażdżącą krytyką stanu szlacheckiego. Staszic podejmuje się odpowiedzi na pytania, na jakie konkretnie zagrożenia Polska jest wystawiona i jakie warstwy społeczne przyczyniają się do jej osłabienia.

Ważnym elementem „Przestróg…” jest anonimowy Głos adresowany do ówcześnie panujących w Polsce, który okazuje się dziś równie przenikliwy, jak przed dwustu dwudziestoma dwoma laty.

Minęły czasy dziczy: już i lud myśleć zaczyna
„Zmęczony lud już was poznawać zaczyna”.

Pokaźna część „Przestróg…” dotyczy rządzących (panujących). Mając w pamięci przyczyny rewolucji francuskiej, jako główną jej przyczynę Głos zarzuca wywołanie przez rządzących trudności finansowych zubożonego społeczeństwa. Zarzuca im, iż „nie mogąc umiarkować bezwstydnego marnotrawstwa, [familia] zaciągnęła na cudzy, na majątek współobywateli, długi niezmierne”. A chcąc zdobyć sobie dalszy kredyt zaufania, sięga po stare, „tylekroć skuteczne, a waszym gwałtom tak zawsze dogodne słowo: Szczęśliwość Narodu, Dobro Kraju — zwiększenia podatków potrzeba”. Po tym ostrzega: „Wszelka nieprawość ma swoją miarę. Narody w swojej nieświadomości cierpią długo — lecz są „straszne w swoich krzywd zemście, kiedy je poznają”. Głos rozprawia się tutaj z przekonaniem, które ma miejsce również obecnie, jakoby niski poziom wiedzy był trwałym gwarantem rządów wyzutych z moralności. Wiedza o stanie faktycznym dociera, a zatem efektywność propagandy z czasem maleje. Ten dylemat jest właśnie największym dylematem dziś rządzących Polską.

Te dwa aspekty „cierpliwości i zemsty” określają trwały mechanizm przewartościowań społecznych. Wątek rewolucyjny nie musi się powtarzać, ale mechanizm ten wydaje się ciągle aktualny. Cierpliwość społeczeństwa rozjusza rządzących (uznających ja za słabość i uległość); zemsta wydaje się czymś niestosownym i niechrześcijańskim. To jednak niewiele znaczy, skoro do świadomości ludzi dociera wymiar moralny: „Wszelka nieprawość ma swoją miarę…”.

W innym miejscu Staszic wzmacnia wątek krytyki moralnej, pisząc ostro, że kradzieże i zabójstwa tępią moralność rządzących, lecz „gdy te niecnoty, zamieniwszy się w powszechniejsze łupieże, szczególne wezmą nazwisko Dobra Kraju, stają się drogą do odbierania najżywszych okrzyków i chwały”. Oszustem zasługującym na najsurowszą karę i wzgardę publiczną jest człowiek, urzędnik, sędzia, który „gwałcicielom odbierając cudzy majątek, nie oddaje go inaczej skrzywdzonym właścicielom”, tylko wydziera go im albo zwraca pod warunkiem „by się z niego opłacali”. Zastanawiające jest, dlaczego ocena ta dziś wydaje się nadzwyczaj ostra, jeśli odniesiemy ją do tzw. prywatyzacji. Ogólnie mówiąc, odwykliśmy w ogóle od ocen moralnych, przyjmując w ślad za ekonomia neoliberalną, że obszar spraw gospodarczych jest wyłączony z oceny i krytyki moralnej.

Głos posuwa się do ujawnienia procesu poznania konkretnych faktów, które zmienią świadomość ludzi. Są to pozornie „marginesy” obejmujące: „obywateli w skrytych lochach straconych”, „często gwałconą własność osoby”, przejmowanie majątku i dochodów z pracy za pomocą podatków, brak stabilności itp. Rosnąca wiedza społeczeństwa o nadużyciach władzy staje się tym samym przyczyną zwrotu społecznego.

Głos ukazuje charakterystyczną – acz prymitywną – reakcję władzy. „Oto buntownicy! Żołnierze, wierni moi kamraci! Wy, obrońcy dobra mojego państwa! Ognia na nich!” Tego chyba nie trzeba komentować. Po tym pada równie lakoniczna, a zarazem dosadna odpowiedź: „Są to obywatele, — rzekł [Głos]— na obywateli nie ma żołnierzy, tylko sądy”. Są to ci, którzy tworzą kraj. Ich życie, ich dobro jest dobrem kraju. „Hasłem żołnierza jest honor. Rzeź współobywateli jest sromem, bo nie różni żołnierza od krwawego zbójcy”. Nie warto tłumaczyć, że dotyczy to wszelkich formacji zmilitaryzowanych, w tym policji i staży miejskiej czy służb specjalnych. Każdy, kto przyjmuje ten zdrowy pogląd musi być mocno zbulwersowany skalą bezwstydu i nikczemności w działaniu obecnych „służb bezpieczeństwa” w Polsce.

„Zatrzymał się Głos. Spojrzałem po całym zgromadzeniu. Widziałem na wszystkich twarzach zupełną obojętność. Nie zmarszczył się nawet żaden. Rzecz dla mnie najokrutniejsza była dla tych swojską. Człowiek więcej od zmysłów, więcej od zwyczaju, niżeli od rozumu zawisły, przyjmuje obojętnie największe zbrodnie, jeżeli już z nimi oswojony, jeżeli do nich jego zmysły przywykłe. Lecz obruszy się zawsze na zbrodnie pomniejsze, jeżeli one są nowe, jeżeli pierwszy raz jego oczy lub uszy ruszą”.

Ostrzeżenie przed prowokacją
Prowokacja jest narzędziem znikczemniałej władzy. Głos ostrzega, iż taka władza „ Zamyśla głodem lud rozjątrzyć, aby go do niepokoju skłonnym uczynić, a tak, zapaliwszy lud rozhukany, wytracić przez niego samego najpierwsze na przeszkodzie głowy, a potem dla powrócenia spokojności stać się potrzebnym”. Tym sposobem zyskuje sobie stronników, opłaca szczujących i zbuntowanych itd.

Ten szczególny moment znowu nadchodzi w dzisiejszej Polsce.

Ale Staszic w innych miejscach ocenia takie działania władzy jako całkowicie bezmyślne. Znamienne pod tym względem wydają się dwa fragmenty „Przestróg…”. Pierwszy fragment dotyczy konsekwencji upadku Polski, które najsilniej odbijają się na rządzących. To powinni wziąć sobie do serca – we własnym egoistycznym interesie – ci wszyscy, którzy swoje wpływy polityczne kierują przeciwko własnemu krajowi: „ Gdy Polska upadnie, panowie najpierwsi zniszczeją”.

Drugi fragment jest szczególnie ważny - pozornie mistyczny, lecz w rzeczywistości jak najbardziej naturalny – o procesie powstania z upadku: „Gdy panowie, szlachta i duchowni, swoje przywileje potraciwszy, odmienią się w ludzi, dopiero despotyzm, z wszystkich ludzkości pozorów obnażony, ukaże się nieprzyjacielem ludzi. Nagle ogromna owa stwora w porównaniu do całego Narodu stanie się niczym. Tak to prędzej lub później musi zniszczeć i zniknąć ta władza każda, która nie na prawie, ale na gwałcie, oszukaniu, przesądach i opinii stoi”.

(zaloguj się aby pobrać plik w formacie pdf)

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Logowanie