Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

Gra polityczna z kryzysem moralnym w tle

2012-11-30

Rosnąca nieufność do władzy politycznej i mediów ustąpiła w Polsce przeświadczeniu, że są one wszystkiemu winne. Władza i media są obecnie powszechnie odbierane jako niszczące gospodarkę i społeczeństwo.

Celowo używam określenia, iż władze i media są „wszystkiemu winne”, aby zaznaczyć, że zwrot następujący jesienią 2012 roku w świadomości społecznej Polaków nie dotyczy konkretnych pretensji wobec rządzących polityków oraz służb administracyjnych, policyjnych i propagandowych. Nie ma on również wyłącznie charakteru roszczeniowego pod adresem władzy (chociaż roszczenia są zawsze aktualne). Jest formą generalnego sprzeciwu.

Najbardziej widoczną reakcją władzy i mediów jest dwojaka próba stłumienia protestów. Z jednej strony, protesty te przedstawia się jako akcje o charakterze ekstremalnym (w konwencji „fundamentalizmu religijnego”, nacjonalizmu, antysemityzmu itp.). Z drugiej strony, władza sięga po nowoczesne metody i praktyki prowokacji policyjnej.

Proponowany obecnie „pakiet” zmian politycznych i gospodarczych przez rządzącą koalicję ma charakter skrajnie zachowawczy i nie jest pomyślany jako odpowiedź na rosnące niezadowolenie społeczne. Coraz słabiej trafiają do ludzi zmęczonych kryzysem gospodarczym świetne prognozy, „zbawienne” pomysły, „ekspertyzy gospodarcze” i „spory intelektualne”. Nadmiar cudzysłowów jest jak najbardziej uzasadniony, skoro aktywność propagandowa polityków i mediów jest na ogół przyjmowana ironicznie.

Politycy myślący w kategoriach boiska nie spostrzegli, że zmienił się rodzaj nacisku społecznego. Ich beznadziejna arogancja wypływała w pewnym stopniu z przeświadczenia, że wszelkie uzasadnione protesty i żądania można dalej ignorować lub zbywać czczymi obietnicami. To z czasem stało się żelazną regułą funkcjonowania rządu Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Niebawem stanie się także główną przyczyną ich krachu politycznego. To jest zarezerwowane na 2013 rok.

Coś chyba przeoczono. Nie potrafiono dostrzec , że to nie są już „reakcje społeczne”, lecz coraz częściej konsekwentne, długookresowe, a także zorganizowane projekty i działania. A można było to uchwycić już w przebiegu konfliktu w sprawie zamachu smoleńskiego; zdać sobie sprawę z faktu, że nie są to spontaniczne odruchy, lecz wytrwałe obnażanie fałszu. Jeszcze łatwiej można było dostrzec i zrozumieć, iż polityczna i administracyjna bufonada, z jaką usiłowano wyłączyć telewizję Trwam, nie zaciemni szokującego problemu dyskryminacji katolików w Polsce.

Co się stało? Teraz spontaniczne reakcje na sprzeciw społeczeństwa stały się mechanizmem obronnym władzy polityków i mediów, zaś konsekwencja oraz myślenie długofalowe – domeną nowych ruchów społecznych.

Jeśli wcześniej trudno było to zauważyć, to dlatego, że władze polityczne w Polsce wykreowały na własny użytek fałszywy obraz narodu polskiego. Fałszywy obraz narodu polskiego pierwotnie został spreparowany na użytek propagandowy, a następnie władza poddała się własnej presji propagandowej.

Chodziło przede wszystkim o to, aby wzmocnić legitymizację władzy jej rzekomą przewagą moralną nad całością polskiego społeczeństwa. W jakiejś nieokreślonej perspektywie rysowało się też dążenie środowisk prorządowych do zdobycia pozycji „polskiej elity” (tutaj cudzysłów powinien dotyczyć każdego słowa oddzielnie).

Najkrócej mówiąc, były do wyboru dwie teoretyczne opcje mające przynieść pożądany efekt. Albo rozwijać własne przymioty społeczne, moralne i zawodowe, aby udokumentować wspomnianą przewagę albo osłabiać i niszczyć moralną tkankę narodu. Wybrany został drugi, bardziej wykonalny wariant.

Nie działo się to w izolacji międzynarodowej. Wrogie ośrodki zagraniczne – polityczne i finansowe - kształtowały i umacniały wpływy w Polsce dzięki nędznej kondycji moralnej ludzi prących do władzy, łatwo dających się rekrutować, nader często spoglądających na społeczeństwo z nieskrywaną wzgardą. To zostało odczytane przez znaczną część polskiej opinii jako zmowa wrogów zewnętrznych i wewnętrznych, która Polskę niszczy.

Idealistyczna retoryka
W takiej sytuacji nie może nikogo już dziwić, że obecne władze polityczne przechodzą na pozycje fałszywego patriotyzmu.

Szczęśliwą okolicznością jest fakt, że jest to przejście nieudolne, często wręcz karykaturalne. Patriotyzm trudno udawać; jeszcze trudniej udawać religijność. Fałszywy „patriotyzm” z daleka źle pachnie . Przede wszystkim zgrzyta w zderzeniu z antynarodową polityką społeczną i gospodarczą, a także z danymi metrykalnymi oraz dotychczasowymi wyczynami fałszywych „patriotów”, a zwłaszcza z ich koniunkturalizmem i serwilizmem wobec nieprzyjaciół Ojczyzny. Test na bezinteresowność wypada negatywnie w stu procentach.

Idealizm bez odpowiedzialności, poświęcenia i wytrwałości nie jest nic wart. Gdy więc taki „idealizm” łączy się ze skandalami gospodarczymi i politycznymi, z korupcją, z nadużyciami policji i wymiaru sprawiedliwości, z jawnym odrzucaniem wolności obywatelskiej i gospodarczej, z ignorowaniem interesu publicznego, z samowolą administracyjną, z instrumentalnym wykorzystaniem procedur legislacyjnych i parlamentarnych, to jest to idealizm nie tylko czysto propagandowy, lecz patologiczny. Daje się ów idealizm porównać do idealizmu szajki złoczyńców, którzy przebierają się dla niepoznaki w trupę teatralną.

Nie trzeba dowodzić, że na takim „idealizmie” żadnego patriotyzmu ufundować się nie da.

Gdy koalicja rządowa, rada ministrów, prezydent i jego kancelaria biorą na siebie ciężar winy za wszystko, radować to opozycji politycznej nie musi. Lecz także obecna opozycja polityczna nadal pozostaje w tym samym obszarze nieufności do władzy (jako władzy potencjalnej). Jej morale nie jest zbyt wysokie, a z pewnością nie imponujące. Jej patriotyzm często jest patriotyzmem okazjonalnym, a nie normą.

Wiele z tego, co wyżej było powiedziane o idealizmie rzuca na opozycję niezbyt dobre światło. Gdzieś tkwi błąd strategiczny. Być może w powszechnym przekonaniu, że istniejące reguły gry politycznej wymagają sprytu, a nie uczciwości. Takiego przekonania trudno się pozbyć, ale warto chociaż wiedzieć, że łatwo może się ono okazać zawieszonym na szyi kołem młyńskim.

Kryzys ekonomiczny
Jaskrawym symptomem kryzysu moralnego w sferze politycznej jest ignorowanie obecnego kryzysu ekonomicznego w Polsce. Z perspektywy pozbawionej wymiaru moralnego problemy kryzysu ekonomicznego „znikają”. Kryzys ekonomiczny zawsze wprowadza do obiegu publicznego problem odpowiedzialności, zarówno w sensie rozliczeniowym, jak też w sensie odpowiedzialności koniecznej do jego przezwyciężenia. W Polsce zaś określeniem „kryzys ekonomiczny” żongluje się na różne strony; w zależności od pragmatyki politycznej raz kryzys ekonomiczny jest, raz go nie ma. Żadna z głównych partii politycznych w Polsce nie ma jasnego, gruntownie przemyślanego stosunku do kryzysu ekonomicznego, chociaż każda z nich „zauważa” niektóre przejawy sytuacji kryzysowej (które można „rozegrać” politycznie). A przecież kryzys ekonomiczny w Polsce jest najważniejszym, najbardziej niebezpiecznym i najtrudniejszym problemem polskiej rzeczywistości.

Żadna z partii politycznych nie będzie minimalnie wiarygodna, jeśli nie wypracuje rzetelnego podejścia do kryzysu ekonomicznego.

Ciąg dalszy w następnym numerze EEM.

(zaloguj się aby pobrać plik w formacie pdf)

K. T.

Logowanie