Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

Rachunek międzypokoleniowy

2010-10-18

Zaledwie w ciągu dwóch miesięcy dokonało się istotne przewartościowanie oceny sytuacji gospodarczej w Polsce. Na pierwszym planie znalazły się problemy zadłużenia publicznego, zrzucając z wokandy sztuczny optymizm rządowy. Rodzi to dla rządu poważne problemy polityczne: dobry nastrój mniej rozgarniętej części społeczeństwa rozpryskuje się jak bańka mydlana.

Ale nie o tym chcemy tutaj pisać. Wspomniane przewartościowanie stosunku do zadłużenia publicznego jest zjawiskiem pouczającym, toteż warto się nad nim zatrzymać. Przypomnijmy, że elementem zapalnym był raport NBP o zadłużeniu publicznym sięgającym 3 bilionów złotych, liczonym standardową metodą tzw. rachunku międzypokoleniowego. Początkowo pojawiły się „zastrzeżenia”, także oficjalne (nawet ze strony NBP) do wiarygodności tego rachunku. To jest pierwszy fakt, kompromitujący osoby i instytucje głoszące podobne zastrzeżenia. Kompromituje ich niski poziom wiedzy makroekonomicznej, co w warunkach ostrego kryzysu ekonomicznego nie tylko rujnuje ich kompetencje, ale staje się wręcz szkodliwe. Drugi fakt, to wcześniej forsowane opinie, jakoby rzekomo wysokie obciążenie długiem publicznym nie obciążało przyszłych pokoleń. W numerze EEM 1/2010(7) zamieściliśmy w związku z tym ostrą ripostę pod adresem prof. Jerzego Żyżyńskiego wyrażającego w „Naszym Dzienniku”( 2-3 stycznia 2010) pogląd, że „To kolejny mit długu publicznego pojmowanego jako „zadłużanie się kosztem przyszłych pokoleń”(„Nasz Dziennik” odmówił zamieszczenia naszej wypowiedzi).

Ostateczny skutek wydaje się schizofreniczny. Z jednej strony, zbagatelizowano oparte na rachunku międzypokoleniowym szacunki NBP, „zadowalając się” skromniejszym wymiarem 684 mld złotych (obecnie o kilkanaście miliardów więcej). Z drugiej strony uznano, że zagrożenie jest niezwykle duże, co wcześniej sygnalizowali tylko nieliczni ekonomiści. Warto zastanowić się, co to oznacza.

Krótkowzroczność i niekompetencja
Potrzeba rachunku międzypokoleniowego jest dostrzegana od dawna, jednak większość krajów rozwiniętych prowadzi te rachunki zaledwie od kilkunastu lat. Dopiero pod koniec lat 90-tych ub. wieku opracowane zostały metodyczne podstawy tego rachunku, umożliwiającego pomiar obciążeń publicznych nakładanych na różne pokolenia.

Najistotniejsze jest podkreślenie, że rachunek ten odzwierciedla zrozumiałą troskę o to, aby współczesna działalność ekonomiczna nie stała się hamulcem lub przeszkodą dla przyszłych pokoleń. Troskę o przyszłe pokolenia wyraża nie tylko obawa przed obciążeniem ich ciężarami finansowymi, lecz także zapewnieniem „wyjściowego” kapitału dla ich działalności ekonomicznej, a także odpowiednio utrzymanego stanu środowiska i zasobów naturalnych. Te i podobne kierunki rozważań nad problemami o charakterze perspektywicznym mają bogatą historię dochodzenia do dojrzałych rozwiązań ekonomicznych (np. rachunek międzypokoleniowy nawiązuje do teorii Barro-Ricardo; zagadnienie wielopokoleniowej akumulacji kapitału precyzuje złota reguła). Nieznajomość tych rozwiązań poważnie utrudnia dostrzeganie ułomności lub patologii w zapatrywaniach ignorujących spojrzenie wielopokoleniowe i musi sprawiać wrażenie „rewolucyjności” takiego spojrzenia. To jest problem niekompetencji.

W sytuacji kryzysu ekonomicznego i negatywnych tendencji demograficznych rachunek międzypokoleniowy zyskał jeszcze bardziej na znaczeniu.

Obecną fazę kryzysu coraz częściej określa się jako zarażenie kryzysem gospodarek narodowych i wzrost zagrożeń wynikających z niestabilności finansów publicznych, wysokiego zadłużenia, niesprawiedliwych podatków oraz ataków spekulacyjnych. Te złożone, lecz sprzężone ze sobą zjawiska (widziane w perspektywie politycznej) są często oznaczane dziś etykietą „kryzys zadłużenia”. Fakty wskazują, że poza teoretycznymi modelami równoważności zadłużenia publicznego i opodatkowania funkcjonują realne mechanizmy transmisji wysokiego zadłużenia publicznego na wzrost obciążeń podatkowych (casus Grecji).

Negatywne i budzące silny niepokój tendencje demograficzne w wielu krajach zachodnich, także w Polsce, nie są tajemnicą. Tylko w oficjalnej polityce ekonomicznej i społecznej trudno znaleźć cokolwiek, co wskazywałoby na niepokój lub troskę (nie mówiąc o poszukiwaniu sposobów odwrócenia czy zahamowania tendencji). Mówi się głośno o niewydolności obecnych systemów bezpieczeństwa socjalnego i załamaniu się ubezpieczeń społecznych oraz zdrowotnych. Jednakże, mimo iż głosy te są niezwykle ważne (szkoda, że lekceważone przez rząd), problem demograficzny traktowany jest jako problem odrębny, a nie jako jeden z szeregu problemów długiego okresu, które łącznie „dołują” przyszłe pokolenia.

Brak integralnego podejścia do problemów długiego okresu jest największym mankamentem obecnej reakcji na sytuacje kryzysowe. Rachunek międzypokoleniowy jest rachunkiem syntetyzującym skutki powstałych problemów i może właśnie dlatego wydaje się zbyt „rygorystyczny” lub nacechowany pesymizmem.

Ciąg dalszy w następnym numerze EEM.

(zaloguj się aby pobrać plik w formacie pdf)

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Logowanie