Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

Przywództwo europejskie

2010-08-03

Byłoby dziwne, gdyby kryzys europejski nie wywołał problemu przywództwa w Europie czy raczej w Unii Europejskiej. Na tle dzisiejszych problemów politycznych i gospodarczych bledną wcześniejsze krytyki „deficytu demokracji” czy biurokracji brukselskiej.

Kryzys ujawnił poważniejsze i bardziej niebezpieczne tendencje. Po pierwsze, to wcześniej dostrzegana, lecz ignorowana tendencja przechodzenia od instytucjonalnych (formalnych) praktyk podejmowania decyzji w sprawach gospodarczych Europy do decyzji opartych na budowaniu zakulisowych, nieformalnych porozumień i układów. Układ Niemcy – MFW w sprawie „pomocy” dla Grecji jest tego jaskrawym przykładem, daleko wykraczającym poza dotychczasowe, także ułomne reguły współpracy międzynarodowej. Niemcy niewątpliwie nadużyły tutaj roli przysługującej im w Unii Europejskiej, zakładając, że mogą korzystać z politycznej i ekonomicznej przewagi w odniesieniu do pozostałych członków wspólnoty europejskiej. Trudno się więc dziwić, że spotkały się z nieskrywaną obstrukcją większości krajów unijnych, a także części aparatu brukselskiego. To oczywiście nie jest jedyne osłabianie lub odrzucanie rozwiązań instytucjonalnych na rzecz skrytych, nieformalnych gier politycznych. Takie spotkania jak G8 czy G20 są w istocie rzeczy podobnym przejawem osłabiania roli instytucji międzynarodowych (zwłaszcza ONZ) i jak zauważa jeden z czołowych polityków norweskich – to samowola w stosunkach międzynarodowych, pogłębiająca różnice i konflikty miedzy wewnętrznymi kręgami „zmowy” a szerokim światem zewnętrznym. W tym przede wszystkim dostrzegamy problem niemieckiego przywództwa w Unii europejskiej. Jest to problem osłabiania Unii przez lansowanie zakulisowej praktyki i sięgania po nienależne prerogatywy.

Nie zamierzamy tutaj szerzej spekulować wokół tego faktu. Dla nas ważniejsze jest zwrócenie uwagi na charakter i konsekwencje układu Niemcy- MFW. Niemcy wzięły na siebie odpowiedzialność na ten układ, który w istotny sposób deformuje relacje między krajami europejskimi, a ponadto stawia je w pozycji agresora wobec Grecji. Temu zagadnieniu warto poświęcić więcej uwagi.

Widoczne jest pęknięcie wykładni stosunków europejskich. Pisaliśmy już wcześniej (w części I – Grecja), że przygotowany dla tego kraju „pakiet ratunkowy” będący rezultatem uzgodnienia stanowisk Niemiec i MFW ( i „trudnych negocjacji” z Grecją) oznacza milczącą akceptację dla dotychczasowych praktyk MFW. Są to praktyki ostro i gremialnie potępiane, w tym także (jeszcze przed kilkoma miesiącami) przez rząd niemiecki. Warunki postawione Grecji przez Niemcy i MFW są drakońskie i niszczące szanse wyjścia z kryzysu. Przeforsowanie przez Angelę Merkel decydującej roli MFW w „ratowaniu” Grecji jest czynnym opowiedzeniem się za kapitałem spekulacyjnym, który rzucił Greków na kolana, a nie za obroną Grecji, której należało oczekiwać. Pisaliśmy wcześniej, że mówiono o tym, iż „ to MFW przeforsował swój udział w tym „ratowaniu”, zaś Niemcy po prostu ulegli. Jest to nielogiczne, skoro MWF niechętnie rzuca komukolwiek deskę ratunkową (stawiając przy okazji ostre warunki). Mówi się także, że Niemcy mają naturalne opory „sięgania do własnej kieszeni”, co jakoby dokumentują silne sprzeciwy polityków i publicystów niemieckich. Przypomnijmy: tu nie chodzi o darowizny, lecz o pożyczki na wysoki procent. Mówi się w Berlinie, że realna pomoc byłaby precedensem skłaniającym inne kraje do oczekiwania na wsparcie. To także jest nielogiczne, ponieważ przypadek Grecji z pewnością pod żadnym względem nie jest dla nikogo zachęcający. Toteż zaproszenie przez Niemcy MFW do Aten jest spowodowane najprawdopodobniej chęcią udziału w zyskach z kryzysu.

Europejskie przywództwo Niemiec okazało się wielkim rozczarowaniem. Poza tym, że jest ono przywództwem nieformalnym, nie wynikającym z żadnych prerogatyw unijnych czy międzynarodowych; jest aktywnym wsparciem dla oszukańczych i agresywnych działań międzynarodowego kapitału finansowego.

Duch G20 ulotnił się jak kamfora. Londyńskie G20 przyjęło w reakcji na naciski płynące z większości społeczności światowych (z widocznym zaangażowaniem Angeli Merkel) deklaracje o konieczności wzmocnienia nadzoru nad systemem finansowym oraz uznało – wskutek silnej i zasadnej krytyki MFW - konieczność reformy Funduszu (aby nie hamował czy szkodził krajom wystawianym na ataki spekulacyjne). Z zapowiedzi Reformy MFW Nic nie wyszło, poza zwiększeniem w nim udziału Chin. Fundusz aplikuje Grecji kuracje jak kiedyś Argentynie, gdzie rolę odegrał wyjątkowo przewrotną i szkodliwą dla gospodarki argentyńskiej. Na tym tle zaangażowanie MFW w „pomoc finansową” dla Grecji jest nie tylko dwuznaczne, lecz przede wszystkim mocno niepokojące.

Niemcy mają także na swym koncie powojennym inne niechlubne działania. Wypomina się im przyczynienie się do rozpadu i zaostrzenia konfliktów etnicznych w Jugosławii i torowanie Stanom Zjednoczonym drogi do dominacji w Europie Środkowej i Wschodniej. Wydaje się wiec zasadne twierdzenie, iż sojusz Niemcy- MFW w dążeniu do likwidacji Grecji nie jest czymś zaskakującym, lecz jedynie elementem szczególnych stosunków między Berlinem i Waszyngtonem.

Dzisiaj Berlin jawnie wykorzystuje kryzys europejski do umocnienia swojej pozycji politycznej w Europie, dając tym samym wyraz tradycyjnym dążeniom ekspansjonistycznym. W odniesieniu do Grecji ich działanie jest postrzegane jako działanie destabilizujące i zwiększające zagrożenia dla innych, zwłaszcza „peryferyjnych” krajów. Wydaje się, że jak w poprzednich wielkich zmianach politycznych, Berlin znowu przecenia swoje siły.

Sojusz Niemcy - MFW działa na rzecz politycznych i ekonomicznych interesów niemieckich. Tworzy model praktyki międzynarodowej, który podobnie jak w przypadku precedensu z Kosowem, otwiera Niemcom drzwi do powrotu na polskie ziemie zachodnie i czeskie Sudety. Niedostrzeganie tej oczywistej konsekwencji zdławienia i likwidacji Grecji byłoby dla Polaków skrajną głupotą.

W Polsce obawy przed ekspansjonizmem niemieckim zawsze były silne i nie pozbawione oparcia w doświadczeniu historycznym. Chociaż w latach 1990-2010 rządy w Polsce, a także kontrolowana przez Niemcy część środków masowego przekazu robiły wszystko co możliwe, aby poprawić wizerunek sąsiadów zza Odry, niewiele z tego wyszło. Tym bardziej, że elementy ekspansjonizmu niemieckiego były nadal czynne (rola Niemców w likwidacji polskiego przemysłu stoczniowego, żądania niemieckich środowisk tzw. „wypędzonych” i wsparcie tych środowisk przez czołowych polityków niemieckich, dyskryminacja mniejszości polskiej itp.). W Grecji Niemcy zostały poddane ostremu testowi, który w Polsce nie przeszedł niezauważony. Z trudem budowany wizerunek Niemiec jako promujących integrację Europy uległ zburzeniu.

(zaloguj się aby pobrać plik w formacie pdf)

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Logowanie